a wieczorem…

Właśnie Uliku,jutro już ulubiona moja środa,chociaż zapowiada się pracowita.Dzisiaj w Kalmarze solidnie popracowałam,oj solidnie,nad dokumentami się biedziłam,a jak skończyłam,okazało się,że muszę jeszcze raz wszystko od nowa sprawdzać.


Tak to jest już z tymi papierkami…..


Za to u żabek spokojniej było,bo dr Łukasz był dzisiaj nieobecny i odpadły mi badania kontrastowe.Ale nie szkodzi,nic w przyrodzie nie ginie,jutro to wszystko odpracuję,solidnie,nawet bardzo solidnie,aż w nóżkach poczuję…….


Ale póki co,cieszę się wolnym wieczorkiem.


Mam dobry humorek,bo dzisiaj był przemiły pan Jacuś na Żabińcu ( spokojnie,on młodzież) i..pochwalił moje dietowe rezultaty.


Odrazu dopingu dostałam i do sklepu pognałam pokupować już na jutro na śniadanie pyszności-no jajka,żebym miała co w Kalmarze zjeść i mój ulubiony szpinaczek i malusi kawałeczek białka,czyli szyneczki z indora,bo nie tłusta.


Mam  cały czas rekę na tak zwanym pulsie,już wiem,co kupować,żeby nie utyć….


.

Inteligentna w Inteligo

Nałamałam sobie głowy wczoraj, nałamałam, przy szukaniu zmiany aktywacji kodów w internetowym Banku PKO.

Niby tyle czasu spędzam przy komputerze,a tu klops,nie mogłam się połapać,gdzie mam tej aktywacji szukać.

Nawet Marzeniee prosiłam o pomoc,ale akurat była zajęta,więc uniosłam się honorem i…. sama odnalazłam.

Dzięki temu mogłam zapłacić za gaz tylko z jednodniowym opóźnieniem,nie jest tak źle,bo chociaż napewno odsetki naliczą,ale przynajmniej gazu nie wyłączą…..

Wczoraj udało mi się zamówić dekoder Polsatu,mają mi odpowiedzieć w przeciągu 72 godzin,tak więc,jak dobrze pójdzie, pod koniec tygodnia,a już napewno w weekend, będę oglądała program " po ludzku".

Wczoraj "M jak miłość" oglądałam w kolorze śnieżno-czarnym,co przyznam, było okropnie denerwujące.

Co prawda moje wydatki znowu wzrosną o około 50 zł miesięcznie,nie licząc wydatku na dekoder,ale primo i tak musiałabym kupić nową antenę dachową,gdyż ta jest już dobrze skorodowana,co przekłada się na podobny wydatek ,dodając do tego wymianę kabla i wzmacniacza + robociznę,a i tak obraz jest przez zasłaniający Wawel do niczego,a secundo,w końcu pracuję na to ciężko  do cholery,a potomnym nie będę zostawiała mojej "krwawicy", hehe.

Oczywiscie żartowałam,ale żałować sobie nie ma po co,bo jednak trzeba od czasu do czasu chociaż coś porządnie oglądnąć,a nie domyślać się,co jest na ekranie.

Wystarczy,że jestem oszczędna (bardzo) w jedzeniu,może nawet z lekką przesadą,ale chcę jeszcze do 11 listopada kilka tych kilogramów zrzucić,żeby potem rzucić wszystkie moje koleżanki na kolana swoim wyglądem.

Taka jestem!!!!

No to dzisiaj walczę nadal.

Pracuję,ruszam się ( nie,jeszcze nie biegam,ale kto wie,co za niedługo będzie) i jem głównie owoce,chociaż jeden posiłek zawsze musi być ciut solidniejszy,złożony z białka,żebym siłę na to pracowanie miała.

A wieczorem popijam tylko herbatkę,no i dobrze,bo czuję co prawda lekki głód,ale za to wcześniej spać chodzę.

Głód najlepiej jest….przespać.

Czyli nie ma złego,co by na dobre nie wyszło.

A teraz już zmykam…..

Dzisiaj zapowiada się kolejny chłodny dzień,więc wskakuje w cieplejszą kurtkę.

Cześć