Okazuje się,że nawet taka delikatna dieta,jak moja nie zawsze ustrzeże przed brzusznymi niedyspozycjami.
Nie bardzo wiem,co miałoby mi mianowicie aż tak zaszkodzić (szpinak???),więc obawiam się,czy nie podłapałam gdzieś tego wirusa brzusznego….ale przecież dopiero co się szczepiłam przeciw wirusowi grypy.
Nie ciekawe by to było,bo jak pamiętam,ostatnio trzymał mnie mocno aż cztery dni,tak,że nawet do pracy nie mogłam chodzić.
Więc mam cichą nadzieję,że to jednak tylko niestrawnosć (och ten szpinak!) i jutro będę mogła normalnie „urzędolić”
Narazie ćwiczę nogi w bieganiu i…tracę kilogramy.
Bardzo ciekawy sposób na odchudzanie,portmonetki zresztą też,bo nie zaryzykuję jednak powrót do domu autobusem,muszę wezwać taksówkę,z wiadomych przyczyn.
Jak nie urok to ……..