uzdrowiona



HURRRRA!!!!


Już jest całkiem ok z moim brzuchem,więc dzisiaj sobie „pozwoliłam” i na surowe jabłko i nawet na kawusię z mlekiem…


Jak szaleć,to szaleć…..


Żegnaj kleiku z ryżu,wracam do mojej kochanej diety.


A może nawet jutro odważę się usmażyć na oliwce te moje rybki,bo w południe jeszcze je gotowałam,(drugą część na jutro sobie pozostawiłam),dopiero popołudniu „zaszalałam”.


Odrazu też i humorek mi się poprawił zdecydowanie.


Dzisiaj zamówiłam w księgarni wysyłkowej 2 ksiażki kucharskie diety South Beach,jedną dla mnie,drugą jako prezent urodzinowy dla mojej siostry.


Wzięła się moja siostra ostro za dietę,to tylko z tej zazdrości wszystko,że tyle schudłam,ale mam za to wielką zasługę,bo i po niej widać,że  jej brzuszek nieco zmalał.


Żeby się sama nie musiała męczyć wymyślaniem, podaruję jej tą książkę,będzie miała przepisy już pod nos poddane.Tylko jeszcze gotowanie ją czeka.


Ale naprawdę tam jest takie mnóstwo wspaniałych przepisów, od przystawek po drugie dania i nawet desery,że warto tą ksiażkę mieć.


Bo w sumie to nie jest dieta,a sposób odżywiania,zdrowego odżywiania.


Nawet ten,kto nie narzeka na nadmiar kilogramów powinien takim odżywianiem się zainteresować,gdyż jest to dieta odpowiednia dla serca,przemiany metabolicznej,no ogólnie dla zdrowia.


Poza tym jest to bardzo smaczny sposób odżywiania się,naprawdę,mnie przynajmniej taka dieta bardzo odpowiada.


Szczególnie,że przy tym traci się trochę tych kilogramów……


Dodaj komentarz