Naprawdę,nie można narzekać,mamy przepiękną jesień tego roku.
I co prawda nie mogłam wczoraj spacerować tak piękną alejką,jaką w niedzielę minioną dane mi było ( stąd to moje zdjęcie),ale….
Gdy słonko przygrzewa,odrazu człowiekowi humor powraca.
I jakoś kości mniej wtedy bolą i poprostu chce się żyć…….a nawet pracować.
Jak już wspomniałam, dokonałam wczoraj kilka ciuchowych zakupów (może i dlatego lepszy humorek był) ,ale niestety powrót do domu skończył się,jak to w życiu bywa ,mniej przyjemnie,bo dostałam przekaz na dosyć ,jak na mnie, poważną kwotę do zapłacania ,za dodatkowe całoroczne ubezpieczenie.
Może,gdybym nie wydała tych pieniędzy na leczenie w Busku, nie było by tak jeszcze najgorzej,ale zastanawiam się,po co rok temu "wpakowałam się" w taki ambaras????
Teraz muszę ponosić konsekwencje i płacić.
Odrazu buzia mi się ze zgryzoty wyciągnęła,a i sen jakiś niespokojny był taki…
Ale cóż,muszę porozmawiać z moim agentem ubezpieczeniowym-jak to dumnie brzmi prawda?,bo może uda się to na raty jakieś rozłożyć???
Narazie nie mam czasu o tym myśleć,bo o poranku są ważniejsze sprawy na głowie,ale na dłuższą metę i tak nie da się tego odłożyć….
Właśnie w programie "kawa czy herbata" usłyszałam mądre powiedzenie,że los dnia należy do nas, a to,czy będzie to dzień szczęśliwy, czy pechowy, kształtujemy przez nasze myśli,pragnienia,działania….
Więc myślę pozytywnie i szczęśliwym krokiem wyruszam w długi,pracowity dzień……..