Kasztanowiec w parku
To znaczy wszystko dobrze się wczoraj skończyło,gdy przyszłam do domu ,mój net już za zasługą Piotra, działał należycie.
Czyli upiekłam dwie pieczenie przy jednym ogniu : i mam porządek w domu i działający internet….
I całe szczęście,bo znów mogłam oddać się swojej ukochanej extrafotce.
Do pełni szczęścia brakuje mi tylko porządny odbiór programu telewizyjnego,ale na wszystko przyjdzie odpowiednia pora.
Co prawda nie działa za to video,ale co tam.
I tak wszystko będzie wkrótce zmieniane.
A najważniejsze,że dobra passa na słoneczną pogodę trwa….. spodniach-bermudach.
Dzisiaj zapowiadaja kolejny słoneczny dzień,co prawda straszą,że to jeden z ostatnich…..
Niestety wieczorem już jest dosyć chlodno,ale wczoraj biegałam cały dzionek w samej ,nowo nabytej zresztą bluzie dzinsowej,i nowych ……dżinsowych
Ale szaleję,co???
Na siłę się odmładzam??????
Nie,to nie tak,poprostu zmieniam swój image.
Życie zaczyna się podobno dopiero po..pięćdziesiątce.