Święta..święta

               

  Ach te święta, tak szybko niestety mijają…

Wczoraj było spotkanie rodzinne w Modlnicy, przy pięknie nastrojonym stole wigilijnym, przy zapalonej choince i skrzących się świeczkach , dzieliliśmy się białym oplatkiem, składając sobie nawzajem życzenia.

Spotkała mnie wielka radość wczoraj, obie moje kochane dziewczynki, Daria i Wika, koniecznie chciały siedzieć koło mnie, wyobraźcie sobie moje wzruszenie, jestem jednak ta Kochana Ciocia Ewa.

Oczywiście nie mogło być ani wczoraj, ani dzisiaj mowy o żadnej super diecie, takie smakołyki na stół wjeżdzały….

Wspomnę tylko o zupie rybnej, trochę nietypowej może, bo napewno w niewielu domah podawanej, na słodko z migdałami i rodzynkami, a do tego koniecznie chałka  wypieczona przez moją siostrę.

Była też i zupa grzybowa  z łazankami i barszcz z uszkami, oczywiście i kapusta z grzybami i kapusta z grochem, karp smażony i smażony łosoś, a na deser obowiązkowy kompot z suszu.

Po kolacji mieliśmy gości, przyszła Magda z rodziną tzn. z  Jackiem, Kamilą ,Olką i Jaśkiem, przy dobrym winie posiedzieliśmy wspólnie śpiewając kolędy i rozmawiając.

Tak mało czasu jest w ciągu  roku na takie rozmowy, nareszcie przyszła taka pora, że mogliśmy wszyscy razem spędzić miłe chwile.

Oczywiście były i prezenty pod choinką, dostałam  między innymi wspaniałą patelnię grilową, śliczyny obrus na stół, robiony na szydełku a także …kopertę z gotówką….

Ponieważ trzeba byłoby iść do kościoła na piechotę ( potencjalny  kierowca wypił troszkę wina!!!), musieliśmy zrezygnować  z nocnego spaceru na Pasterkę.

Dzisiejszy dzień zaczęliśmy uroczystym świątecznym śniadaniem, oczywiście znów Daria i Wiktoria musiały koniecznie przy stole siadać koło mnie, potem pojechaliśmy na wspaniały obiad do Magdy domu.

Zaskoczenie totalne, Magda okazała się tak wspaniałą gospodynią, wszystkie jej potrawy były wprost delicjami, a kaczka pieczona z jabłkami przeszła już sama siebie.

Naprawdę, nawet w najśmielszych moich wyobrażeniach nie przypuszczałam, że tak znakomicie Magda poradzi sobie z najazdem gości ( a było nas chyba ponad 10 osób), ale niestety taki los gospodyni, wszyscy zasiedli do stołu a biedna gospodyni musiała latać  kuchnia – jadalnia.

Niestety musieliśmy szybko pożegnać gościnne progi Magdzinego domostwa i wracać do Modlnicy, gdzie z kolei my podejmowaliśmy gości imieninowych ( ja i mój szwagier Adam).

Tak , jak widać pierwszy dzień Świąt upłynął w bardzo miłej gościnno – rodzinnej atmosferze.

Może jutro wreszcie trochę da się odsapnąć od jedzeniowej mordęgi????

Bo jak narazie bardzo czarno widzę rezultaty moich silnych postanowień, ale w końcu od czego są Święta…….

PS. Ten blog pisałam pod czujnym okiem moich korektorek : Darii, Wiktori i Oliwki, tak więc o żadnym błędzie w moim wpisie nie może być mowy 🙂

Cicha noc, Święta Noc……

                                                   

 

                                                   

 

                                                                                                                                                                                 

 

Gdy gwiazdka pierwsza błyśnie na niebie
I w złoty róg zagrzmią anieli
Dobra nowina przyjdzie dla Ciebie
Boża Dziecina Cię uweseli
W mieście Betlejem dziś narodzona
Z Panny przeczystej,Król nad Królami
W ubogim żłobku jest położona.
mądrość,nadzieja są Jej darami
Błogosław rączką małą swą Dziecie,
przynieś nam pokój, oddal nam trwogę
W tym zabieganym na codzień świecie,
przystańmy, podajmy rękę na zgodę
Podzielmy się dziś opłatkiem białym
Niech miłość w serca nasze sie wleje
Bo oto przecież w tym dniu wspaniałym
Bóg sie nam rodzi, zła moc truchleje.

 

Wesołych,spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia wszystkim moim Czytelnikom w dniu dzisiejszym życzę.

Niech będzie to dla nas cudowny czas spełnienia marzeń i poczucia, że kochamy i jesteśmy kochani.   

A ja, tradycyjnie już, jadę na te kilka dni do mojej siostry,gdzie wspólnie z moimi najbliższymi i najukochańszymi spędzę Wigilię i wszystkie pozostałe świąteczne dni, w spokoju, daleko od chałasu i kurzu, w całkowitym odpoczynku i braku jakichkolwiek stresów.

Jak to dobrze, że to aż tyle dni przedemną wolnych, wczorajszy poświęciłam na odespanie zarwanych nocy.

Jeszcze raz wszystkiego najlepszego na ten świąteczny czas.

Wyjeżdżam.

            

Christmas time….


 


CHTISTMAS TIME, MIRACULOUS  TIME……..



23 grudnia zawsze dla mnie był bardzo dziwnym i zarazem cudownym dniem.


Wszystkie marzenia,które sobie w tym dniu wymyślę, sprawdzaja się.


No, prawie wszystkie, w ramach tzw. zdrowego rozsądku.


Bo przecież nie zażyczę sobie np, auta, czy nowego mieszkania, chociażby czemu mie??? A nóż się te marzenia spełnią?


Oczywiście żartuję, ale te moje małe marzenia, szczególnie te wypowiedziane  ot tak  sobie,  bez jakiegokolwiek namysłu,  są często spełniane.


Dzisiaj dla mnie jest wigilia moich Imienin.


Wczoraj obchodziłam je i w przychodni i u rybek.


Niesamowite, nawet sam pan Dyrektor uścisnął mą dłoń z tej okazji, byłam w takim szoku, że nawet nie pamiętam, czego mi życzył…..


Dostałam prześliczną srebrmą broszkę, którą natychmiast Adam wpiął mi do klapy mojej marynarki, czułam się tak, jakby mi medal przypinali…..


W przychodni dostałam za to zestaw kosmetyczny, małą śliczną kosmetyczkę ( a właśnie taka miałam zamiar sobie kupić, czyżby magia spełnianych marzeń w tym roku wcześniej zadziałała????), a także…


leginsy, do których niestety jeszcze troszkę schudnąć muszę……..


Narazie cierpliwie czekają na swoje 5 minut w komodzie, mam nadzieję,


że i na nie przyjdzie odpowiednia pora, chociaż nadchodzące święta ten 


termin  mogą nieco przedłużyć ………


Teraz jeszcze muszę poczynić niewielkie zakupy – dzisiaj są przecież  imieniny Wikusi i pewno dzisiaj jeszcze, albo jutro rano pojadę sobie do Modlnicy, do mojej siostry.


Ja to sie umiem urządzić, nie?


Wszyscy się krzatają w kuchni, gotują, smażą, pichcą, a ja na gotowe przyjadę…


No nie całkiem, napewno coś tam siostrze pomóc będe musiała, może jakąś sałatkę skroję, sosik jakiś dobry do ryb i mięsiwa zrobię…


Zawsze do karpia po żydowsku robimy pyszny sos tatarski, a do mięsiwa sos Cuberland- czerwony- chrzan z brusznicą, ewentualnie z porzeczką.


Więc sama sobie niewielkiej dyspensy na czas świąteczny udzielam, oczywiście z wielką dozą rozsądku i umiaru, a po świętach znów zaczynam ostre odchudzanie…..


I tak już będzie do…następnych świąt…….



oj zimny październik

Nawet trzeba powiedzieć, że całkiem mroźny ten  przyszły listopad nam się zanosi.

Wogóle się tak zastanawiam, wszystkie miesiące po kolei będą do niczego??

A może jednak ta wróżba sensu nie ma?

Ale obiecałam, to odnotowuję, czas pokaże, co z tego wyniknie….

ach te pokusy

                                              


 Przybieżeliśmy wczoraj na to wigilijne  spotkanie pracowników  do Gospody na Woli w całkiem fajnych i świątecznych już humorkach.


Sporo osób było, pewnie zmieścilibyśmy się w liczbie 25-30 osób.


Oczywiście zaczęliśmy nasze spotkanie od łamania się opłatkiem i od szczerych (??) życzeń.


Jedzonko było całkiem już wigilijne – karp po żydowsku, barszcz z uszkami, tycimi, aż cud, że takie fajne małe ulepić można, karp smażony z kapustą z grochem, oczywiście wytrawne , czerwone wino i potem podali deser – dwa rodzaje ciast, na które juz zgodnie z moim założeniem z góry, pokiwałam przecząco głową, zadowoliłam się tylko wyborną czarną kawą.


No i tak napełniona byłam po brzegi, a takie uczty czekają mnie jeszcze przez kilka następnych dni przecież.


Jeszcze wiele razy przecząco głową kiwać będę musiała……..


Pokusy były, nie powiem, można powiedzieć, że połowicznie im się oparłam.


Dzisiaj obchodzę w obu pracach swoje imieniny.


No i tak, będe znów musiała się patrzeć, jak zajadają pyszny tort „czarny las”, łykać ślinkę, ale znów ulec nie mogę, bo cała moja półroczna mordęga wzięłaby w łeb.


Taki to ciężki los odchudzajacej się Ewusi, oj bardzo ciężki…….


Ale nie narzekam,bo przecież ofiara moja będzie nagrodzona ubytkiem wagi.


Chociaż przez te święta napewno pewien zastój jednak w wynikach będzie, znów ta waga się zatnie…..


Pal licho, niech się i zacina, byleby tylko w górę nie poszła.


Ale pilnować się trzeba, bo o efekt jojo tak łatwo……….


Więc zbieram się już pomału do pracy, dzisiaj mam pozwolenie na lekkie spóźnienie, po drodze jeszcze muszę te torty odebrać przecież…


 

wrześniowe prognozy

Raczej korzystne prognozy na wrzesień

Chociaż słonka mało dzisiaj było, może mokrawo po wczorajszym deszczyku ze śniegiem też trochę było,ale przynajmniej ciepła całkiem aura napawa nadzieją,

że jednak ten  następny wrzesień udany raczej będzie pogodowo. 

trochę inny. niż zwyczajny czwartek


Już dzisiaj zaczyna się magiczny czas.


Przynajmniej dla mnie.


Bo co prawda jeszcze przedemną aż dwa dni pracy, ale…..


Dzisiaj wieczorem będzie Wigilijne spotkanie pracowników naszej Przychodni, właściwie zespołu naszych Przychodni.


Spotkanie to będzie oczywiście uroczyste w lokalu, wieczorową porą.


Wszyscy będą już zrelaksowani po  całym dniu pracy, mili dla siebie i uśmiechnięci i  dzieląc się opłatkiem,  będziemy sobie składać najlepsze życzenia.


Wszystkie nieprzyjemne momenty z całego roku gdzieś ulecą w dal…


To jest właśnie magia tych Świąt, jak już kiedyś wspominałam.


Cieszę się bardzo na ten wieczór, bo tak mało jest czasu dla innych i tak mało życzliwości na codzień, teraz jest okazja, by to wszystko nadrobić.


No i będzie to też przedsmak właściwej WIGILII, która będzie już za 3 dni.


Nawet aura usiłuje się do tych świąt przygotować, wczoraj padał śnieg, co prawda z deszczem, ale białe płatki i chłód wyraźnie akcentowały porę roku.


Ale raczej na białe Boże Narodzenie, takie jak w tej ślicznej piosence nie bardzo co jest liczyć…..


A teraz już się muszę zbierać, dzisiaj wyjątkowo rano idę do rybek ( ach, znów ten budzik o 4.50 zwlókł mnie z łóżka), musiałam dokonać zmiany kolejności pracy, bo inaczej nie zdążylabym na czas na to wieczorne spotkanie zdążyć.


I już niestety teraz muszę  się  odpowiednio ubrać, jako, że nie będę miała czasu na przebieranki, prosto z Przychodni pojadę do lokalu.


Myślę, że będzie to przyjemny dzień, chociaż dla mnie nieco trudny, bo z pokusami ( jedzeniowymi oczywiście) wieczorem będę musiała walczyć.


No i dobrze, że będę walczyła z tymi pokusami, może to będzie  dla mnie mały egzamin asertywności w stosunku do smakołyków.


Bo przez najbliższe dni wielokrotnie będę musiała powtarzać ” nie dziękuję, ja już tego nie jadam”.


 



 

oj ten sierpień

Z reporterskiego obowiązku zaznaczam:

sierpień będzie OHYDNY, ZIMNY I MOKRY

NIESTETY……….

I bardzo smutna wiadomość dzisiaj nadeszła.

Znów od nas odeszła jedna wspaniała Artystka – Danuta Rin.

I znów mi bardzo smutno.

Kto nam teraz tak wspaniale zaśpiewa… "Gdzie Ci mężczyźni", czy "Na deptaku w Ciechocinku"…….

Bo kto miał Tyle wdzięku jak Ona???

No kto????