skrucha

Wyprowadziłam dzisiaj  biednego Muchomora z nerw.

Nie, to nie zamierzone i celowe – aż taka złośliwa to nie jestem.

Przepraszam Muchomorku, nie gniewaj się na mnie, ja tylko chciałam wywrzeć lekką presję na Tobie.

Bynajmniej o żadne krętactwa nie posadzam Cię, gdzieżbym nawet śmiała…

A jakby co, to okazało się, że mogę z Rafałem podjechać do Mikołowa ( to nasz kalmarowski kierowca).

Ale oczywiście, że wolę z Muchomorem, bo będziemy się tam napewno dobrze bawić.

No i powrót mam wtedy zapewniony . he, he.

A jednak jestem złośliwa….

Umówiłam się juz z Muchomorkiem na  tą sobotę, na wspólne kupowanie balowej sukni dla mnie ( no i wesele i ten bal mikołowski), mam nadzieję, że to skruszy jej serce chociaż…..

Czekaj, czekaj, a kto tu i przed kim ma być skruszony???

To przecież ja powinnam bić się w piersi za dzisiejszy poranny wpis, co niniejszym czynię.

Poniedziałek nawet minął mi całkiem pogodnie, słonko tak cudnie dzisiaj świeciło, a południowa godzina ( czyli  godzina mego przemieszczania się miedzy obiema pracami) przypominała raczej wczesnokwietniową porę…

Wogóle zapowiadają na kilka najbliższych dni taką temperaturę jak dzisiaj i świecące się słonko.

Aż strach pomyśleć, że "źli ludzie" prognozują do 2 tygodni 30-sto stopniowe mrozy.

A KYSZ !!!!!

Dodaj komentarz