
To była krótka noc, bardzo krótka noc
Ale gdy człowiek wraca tak poźno do domu i tyle rzeczy ma do zrobienia, czas ucieka stanowczo za szybko.
Wskutek tego stanowczo za późno kładę się spać.
No, a rano niestety wstaje sie bardzo ciężko, jak ciemna noc za oknem….
Dlatego ten cały tydzień będę pernamentnie niedospana.
Pewnie, że ratuję się potem kawami, ale jednak to nie to samo co dobry, długi sen
Na taki sen chyba dopiero w grobie będę sobie pozwolić mogła…
Oczywiście wolne żarty, ja planuję długo żyć i długo pracować.
A co innego miałabym niby robić?
Siedzenie w domu jest nudne, a robienie pieniędzy…cieszy.
Nawet nie całkiem dużych, ot takich potrzebnych na codzień.
Wczoraj zrobiłam niewielkie zakupy, ot, kawa Nescafe, mleko, orzeszki, papierosy i trochę mięsiwa, kilka jabłek i już pół setki prysnęło.
Piekielnie drogie jest to życie.
Nawet ja przy swojej wydajnej pracy na zbytki pozwolić sobie nie mogę, chociaż nie raz kuszą….
A przedemną niestety plaga wydatków, jednak coś ten horoskop prawdę mówił, że rozrzutna będę.
Ale jakoś na weselisko ubrać się trzeba, prezent też kupić muszę ( nawet chyba już wiem, co mam kupić ).
Potem jeszcze czeka mnie wyjazd na czatowskie spotkanie w Mikołowie, znów ponad 150 zł z kieszeni ucieknie…..
No a gdzie fryzjer? Muszę na te dwie okazję nową fryzurkę sobie zrobić.
I tak się niestety to wszystko razem zbiegło – same wydatki…..
No a teraz idę na to wszystko zapracować.
Dzisiaj fartu nie będzie, transport nawalił, muszę poranny spacerek uskuteczniać, niestety.