
Dzisiaj spieszyć się muszę bardzo, bo to ja dzisiaj otwieram przychodnię.
Muszę tam być conajmniej minutę przed godziną ósmą….
A tu wszystko, jak na złość z rąk leci.
Tak to bywa, jak sie człowiek spieszy…….
to się
cieszy, oj cieszy.
Więc i dzisiejszy wpis będzie zupełnie krótki.
Muszę nadrobić poranne zaległości, bo inaczej autobus będę goniła.
A skąd te kaktusy?
Życie najeżone jest takimi kolcami, jakie na tych kaktusach wyrosły, cała sztuka polega na tym, żeby je umiejętnie omijać.
A ja, bierny uczestnik losu, cierpliwie sobie czekam na ……
No właśnie, jak "to" się dalej wszystko potoczy????
Jestem niby w środku, a jednak na uboczu, nie do mnie ( na szczęście) należy podejmowanie decyzji, chociaż i mnie one dotyczyć będą.
Oj przydałaby się większa wygrana w Totolotka, ale to jest raczej mało prawdopodobne, chociaż teraz wiedziałabym, gdzie je ulokować.
Ale to tylko takie moje senne mrzonki.
Pora się obudzić i realnie na świat popatrzeć, przyjąć takim, jakim jest.
W takim bądź razie, idę na pieniążki sama zapracować.
Wszak mój tydzień pracy kończy się dopiero pojutrze,
po godz 14.
Pieniądze, podobno, szczęścia nie dają, ale jakże życie ułatwiają.
A może jednak w sobotę skuszę los wykupionym kuponem ?