
Nie nawidzę wichury.
Źle wpływa na moja psychikę
A ten ostatnio wyje jak potępieniec, idący na szubienicę,uderza w szyby okna jakimiś kablami, dzwoniąc o szybę i nie pozwalając spać.
W dodatku późnym wieczorem, a raczej już początkiem wczesnej
nocy była burza – całkiem jak na wiosnę.
Bo jakoś w zimie chyba burze raczej nie istnieją?
Co prawda nie jakaś wielka ta burza była, trochę grzmotów i błysków, ale jednak…..
I jak tu rano można powiedzieć, że człowiek wstał wypoczęty??
I nadal wieje i wiać nie przestanie, strach teraz chodzić ulicami, żeby nie oberwać po głowie spadającym drzewem, gałęziami , czy kawałkami dachówki.
Już w TVP wieszczą o kilku śmiertelnych i wielu mniej groźnych takich wypadkach .
Zgroza !!!
Ale cóż, już jest grubo po godzienie 7-mej ( trochę dłużej dzisiaj jakoś pospałam, niż zazwyczaj), najwyższa pora ze swojej dziupli wyglądnać…
Dzisiaj może ( ale nie musi wcale) być nieco nerwowy dzień, więc na wszelki wypadek muszę uzbroić się w podwójną cierpliwość i tak zwany anielski spokój.
Pa.