jak tracić pienišdze nie wychodzšc z domu

No nie całkiem po mojej myśli ta niedziela przeszła, ale niech już tak będzie,  niech będzie moja  krzywda…


Dzisiaj przyszedł pan Józio i znów mój komputer przeszedł generalną konserwację.


A że jestem uboższa o całe 50 zł ???, no trudno.


Kiedyś fakt, jakoś mniej za te naprawy płaciłam, widać teraz uznał, że jestem majętna osobą…..


Kiedyś się śpiewało : i przyszedł Józio i przyniósł pączki, całuję buzię, całuję rączki.


A dzisiaj…..50 zł się należy haha. Pączków nie było….


No i tak trzeba, do życia trzeba podchodzić z humorem, bo ono samo od siebie takie już smutnawe…..



no to mamy niedzielę…

 


 


Całkiem łzawą, deszcz kropi za oknem, zakałużone ulice…


Taka nieciekawa niedziela się zapowiada, akuratna na…..spanie i na  


nie wyścibianie nosa z domu.


Więc dla lepszego samopoczucia wsadziłam sobie wiosenne frezje, niech pachną bosko w moim blogu.


Wiosna..wiosenka , znów się rozmarzyłam, ale trudno nie marzyć, jak tak ponuro za oknem….


A jutro moje dziewczynki : Daria,Wiktoria, Oleńka i Marcysia na zimowisko wyjeżdżają.


No i podobno właśnie od jutra śnieg ma padać…..


Niech sobie pada, niech dziewczyny cieszą się zimowym pejzażem, a ja jakoś, w tej śnieżnej podróży na wieś, też sobie poradzę.


Jutro umówiłam sie z młodym pracownikiem – nawet nie znam jego imienia, który odbierze mnie z ul.Prądnickiej już za kwadrans siódma rano, co oznacza, że znów bardzo wczesny tydzień wstawania mnie czeka…..


Wczoraj, w przypływie impulsu, kupiłam sobie gumę nicorete. Kupowałam  w aptece akurat aspargin przeciwko moim skurczom łydek , przy okazji wpadła  mi w oczy rekalama tej gumy, więc dałam się namówić na jej  kupno , chociaż tylko wyraziłam swoje nią zainteresowanie, no cóż, pani aptekarka profensjonalnie mnie potraktowała i……wyszłam z dwoma lekarstwami z apteki.


Całkiem….niedobra ta guma tylko jedną sobie pożułam i…wróciłam radośnie do papierosków.


Na szczęście kupiłam tylko jeden listek tego „świństwa”, chociaż nie zarzekam się, może jeszcze do niego powrócę….


Ale od nowego tygodnia, jakby co, bo najlepiej wszystko zaczynać od początku w poniedziałek.


Ani sobota, ani niedziela nie są  na to odpowiednimi dniami.


Tak mało mam czasu dla siebie przez cały tydzień, niech przynajmniej dzisiejszy dzień będzie pełny relaksu i luzu.


Nawet psychicznego.


Nic nie muszę, tylko chę, pragnę…..


Otto motto mojego dzisiejszego dnia.