tuż przed ślubem..

Wizyta u fryzjera i kosmetyczki zakończona.

Nawet nie przyznam się, ile tam many, many zostawiłam, poszalałam zdrowo.

Ale mam ładny kolorek na głowie i bardzo ładną fryzurkę, wytworny makijaż i….francuski manicure.

A to wszystko niestety kosztuje.

Ale co tam, pewnie nieprędko będę znów na czyimś weselisku.

A to dzisiejsze nie byle jakie weselisko, mojej kochanej Magdusi przecież.

Teraz tylko muszę się ubrać w swoją nową i śliczną kreację i za około 45 wyruszam.

Myślę, że będzie to wspaniała uroczystość.

Jutro wszystko opiszę, napewno

no nie…..

 

Koszmar, znowu napadało wiele świeżego śniegu i co najgorsze wcale ten śnieg nie przestaje padać.

Za oknem bielutko, a głupi budzik obudził mnie o całe 2 godziny za wcześnie, czyli o tej  rano, jak zwykle.

Wcale go nie nastawiałam wczoraj na tą godzinę, widac złośliwy jakiś chcochlik w nocy mi godzinę przestawił.

No ładnie mi się dzień zaczyna, a miałam być taka wypoczęta dzisiaj.

W dodatku mam jakieś kłopoty z moim aparatem fotograficznym,a raczej z akumulatorkami do niego,

Pewno niewiele dzisiaj zdjęć przez to  na tej uroczystości narobię……

Teraz muszę sobie przygotować już całą kreację do przebrania, bo po wizycie u fryzjera, niewiele czasu będę miała na ponowne wyjście z domu, już elegancko na imprezę wyrychtowana.

Tylko co będzie z moją fryzurą,  skoro ten śnieg dzisiaj postanowił nie odpuścić sobie????

Oczywiście , tradycyjnie już, gdzieś "zasiałam" swoje buty, zawsze je przed każdą  imprezą szukam, chociaż przeważnie w jedno miejsce je chowam.

Czyli jak narazie same kłopoty mam od rana, mam nadzieję, że w ciągu dnia wszystko się na lepsze odkręci.