Ostrożność nie zaszkodzi……

No właśnie, a ja o tym jakbym zapominała i piszę co mi myśl na


mózg przyniesie, a klawiaturka na palcach zagra….


Zapominam, że różni ludzie, więcej i mniej znajomi mnie czytają


i mogą mieć potem  zabawę  z moich wpisów.


Muszę się mieć na baczności…….


Ale co mi tam, trudno, niech mówią mi, że to … ect


Jak widać,  nadal mam zabawowy jeszcze humorek, tym bardziej,


 że przez cały dzisiejszy dzień, najpierw w przychodni, a potem


 w Kalmarze opowiadałam o weselisku i oglądałam,


wspólnie ze  wszystkimi  zdjęcia z tej to też imprezy, robione


moją rączką (  i  „oczkiem” też).


Więc jak się smucić, skoro tak wiele fajnych i wesołych wspomnień pozostało????


Zabawa przednia czuję, że dopiero będzie, gdy będziemy oglądać wspólnie  nakręcone Video ze ślubu i weseliska.


Bo to zawsze fajnie podglądać,  jakie śmieszne miny wtedy


 się robiło.


A ja już jestem super mistrzynią od głupkowatych min do kamery robionych, bo im bardziej chcę być naturalna, tym właśnie na


opak wychodzę okropnie , wręcz śmiesznie……


A tu wiele osób wybiera się oglądać te filmowe wspomnienia,


 chyba ze wstydu pod stół się schowam, albo do szafy jakieś…..


Ale jednym okiem podglądać z ciekawością będe, co też ja tam


 takiego  dziwnego wyprawiałam……


A niech będzie, przecież…………….


„CIOTKA MUSI BYĆ, BEZ CIOTKI TRUDNO ŻYĆ” 

Zakilnanie deszczu

                                

A kysz, deszczu idż sobie, nie potrzebujemy Cię tutaj…..

Do tej pory to zaklęcie pomagało, zobaczymy jak będzie dzisiaj.

Całą noc siąpił deszcz, a przy tym szalało olbrzymie wietrzysko.

Znów to "coś" zamontowane na moim oknie uderzało w szybę, która nieprzyjemnym bębnieniem mnie w nocy budziła.

Wyobrażam sobie, jaka wybijszklanka musi być dzisiaj na chodnikach i jezdniach, nie ma nic gorszego niż taki zamarzający deszcz i….zaspani, jak zwykle w poniedziałek, dozorcy.

Na szczęście nie muszę wychodzić z domu o 6-tej rano, gdyż idę do przychodni dopiero na 8-mą, a do tego czasu może ktoś się zlituje i te chodniki jakoś uporządkuje????

Miałam dzisiaj szlachetne plany odebrać wreszcie swoje nowe  dokumenty, ale w takiej sytuacji pogodowej muszę jednak z mych planów zrezygnować.

Poczekam na dogodniejsze warunki atmosferyczne 🙂

Po każdym weekendzie trudno zebrać się do nowych obowiązków, a ten weekend był przecież szczególny, zabawowo – rozrywkowy, tym trudniej będzie mi wrócić do tej szarej i zapłakanej rzeczywistości.

Ale trudno, jest jak jest i na następny weekend troszkę trzeba poczekać

i……zapracować.

Więc co prawda niechętnie, ale porzucam wszystkie swoje marzenia i fantasmagorie i zabieram się za kolejny etap życia.

A dla polepszenia sobie humoru wstawiam zdjęcie weselnych różyczek,

będą mi przypominały tamte radosne chwile…..

No i obowiązkowo, jak co tydzień, życzę miłych wszystkich 5-ciu  dni pracy, które są przed nami i nie załamujmy się już w poniedziałek, wiosna wkrótce nadejdzie 🙂