parę słów o wczorajszym dniu


To była jak zawsze piękna uroczystość.


Te niewinne dzieciaczki w białych szatach, ta wspaniała oprawa muzyczna, wszak dzieci były


uczniami szkoły muzycznej, ale naprawdę psalmy w ich wykonaniu były tak piękne, że aż za serce


brały, a łzy w oczach się kręciły…..


Potem była krótka sesja zdjęciowa w ogrodach kościoła ( najpierw same dzieci, potem rodzinka była dopuszczona) no i powrót


 do domów i rodzinne obżarstwo ( oj tak, tak)


czego tam nie było: i jajka przepiórcze, i łososie na melonie, innych wspaniałości nawet nie wspomnę.


Pogoda była całkiem przyzwoita, stąd dzieci poganiać mogły sobie po ogródku a i starsi ,z wielka przyjemnością na tarasiku


 z  lampeczką drinka,czy innych zimnych napoji ( z lodem oczywiście) posiedzieć mogły.


Potem deszczyk wprawdzie  nieco postraszył, ale to był tylko taki krótkotrwały majowy deszczyk,


szybko  przyszedł i szybko sobie poszedł. 


A apetyty wszystki dopisywały i tym największym i tym całkiem malutkim…..



A dzisiaj już jest poniedziałek, zaczynamy od nowa tydzień, więc na te wszystkie pięć  pracowitych dni


(dla mnie sześć, bo w następną sobotę pracuję) życzę samych pomyślnych i słonecznych dni.


A może jutro pojadę do Las Vegas? ( jak wygram w Totka oczywiście)


Bo jakoś moja planowana podróż do Rio de Janerio się nie powiosła, pora zmienić plany.


He, wtedy w sobotę do pracy nie musiałabym gonić……