niegrzeczna

 

No tak, po takim wczorajszym moim wierszu z częstochowskimi rymami Mikołaj na mnie się obraził i nawet rózgi mi nie przyniósł. Wcale mu się nie dziwię, może on też jest bardziej prawicowy niż ja. Nie, to nie znaczy, że jestem lewicowa, jestem normalna ( tak mi się przynajmniej zdaje) i dlatego niektórych krytykuję
Dzisiaj chcę wspomnieć o dwóch super hienach roku, dwóch prawicowych i jak sami o sobie mówią niezależnych dziennikarzach – braciach Karnowskich.
To znaczy im się wydaje tylko, że są niezależni, bo kto widzi, jakie dziennikarstwo uprawiają, od razu widza czyimi są kapciowymi. A teraz, gdy sondaże dają przewagę ( niestety) Pisowi, bracia K już całkiem bez wazeliny do kaczego tyłka włażą, upadlając siebie chamskimi dziennikarskimi tekstami, bez żadnego pokrycia prawdą. Chodzi mi o sprawę redaktora  Andrzeja Turskiego, który rzekomo w dniu 30 listopada miał prowadzić w TVP2 Panoramę  pod wpływem alkoholu.
Oglądałam na YouTube kawałek z powyższej Panoramy, rzeczywiście widać było, że prowadzący ją miał kłopoty zdrowotne, ale na pewno nie było to spowodowane wypitym alkoholem. Redaktor Turski jest człowiekiem powszechnie szanowanym i jest bardzo odpowiedzialnym dziennikarzem, który nigdy nie pozwolił by sobie na lekceważenie swoich telewidzów. Niestety był już wtedy poważnie chory i może nie powinien stanąć przed kamerami, ale widać nie było może wtedy za niego zastępstwa, albo on sam ocenił, że czuje się na siłach, chociaż organizm odmawiał mu posłuszeństwa?? W każdym bądź razie, ten ciężko chory człowiek na drugi dzień wylądował w szpitalu z powodu zawału serca, był trzykrotnie reanimowany, intubowany i nieprzytomny, Nie wiem, jakie są rokowania, ale jego stan jest bardzo poważny. Przypuszczam, że pierwsze objawy tej jego choroby nastąpiły właśnie przed kamerami. Jak wielką musiał mieć siłę woli, żeby jednak szczęśliwie swój program dokończyć?? No i jak teraz te super hieny roku, pseudo dziennikarze Karnowscy się czują, gdy szczuli na pana Turskiego ludzi, podając fałszywe dane??? Jakim oni są ludźmi?, już nie wspomnę, jakimi są dziennikarzami, skoro szczycą się rozsiewaniem nieprawdy, niszczącej czyjąś długoletnią karierę, byle tylko utrzymać się na powierzchni, nawet tej mętnej ??????????
Sprawa o zniesławienie została przez TVP podana do sądu, ale mam nadzieję, że Stowarzyszenie  Polskich Dziennikarzy bardzo ostro potępi ich czyny, a nawet powinni wystąpić o pozbawienie ich dziennikarskich uprawnień. Bo szerzenie prawdy nie oznacza szerzenie pomówień i oszczerstw, jest pełna odpowiedzialność za podane słowo i nie można uprawiać dziennikarstwa tylko dla swoich partykularnych interesów.
Zresztą jaka jest Pisowska prawda? – wystarczy było posłuchać wypowiedzi byłego już pisowskiego rzecznika – Adama Hofmana, który wprost odgrażał się, że gdy PIS do władzy dojdzie, natychmiast zniszczy dziennikarzy, którzy nie będą głosić  jedynie słusznej prawdy pana prezesa.
Wciąż się dziwie, że PIS ciągle ma jeszcze i tak bardzo duże poparcie, czyżby ta duża część polskiego społeczeństwa była na prawdę tak otumaniona, że wierzy w te wszystkie brednie, które głosi Wielki Wódz? Przecież oni wcale nie kryją się z tym, co czeka Polskę pod ich rządami, ludzie opamiętajcie się!!!!!!
A ty św Mikołaju nie bądź tez tak bardzo prawicowy i rozdawaj śmiało te swoje rózgi tym, którzy na nie zasługują.

 

Wczoraj specjalnie nie pisałam o tragicznym wypadku, który się w naszej rodzinie przydarzył, nie chciałam psuć mikołajowego nastroju.
Ale dzisiaj wspomnę o naszym, ale właściwie  Jaśkowym psie Eliocie, który wpadł pod samochód i niestety w tak jeszcze szczenięcym wieku stracił życie.
Pewnie, że wyskoczył na ulicę przed domem wraz z drugim psem, ale była to uliczka boczna, gdzie na pewno nie obowiązywała autostradowa prędkość. Po tej  wiejskiej uliczce chodzili przecież ludzie,  często bawiły się lub jeździły na rowerach dzieci, więc na pewno brawura powinna być poskromiona. Tym czasem ta kobieta nawet nie zatrzymała się, nie zainteresowała się losem potrąconej przez jej samochód psiny, beztrosko sobie pojechała. Szkoda, że nie zobaczyła potem łez małego dziecka, które rozpaczało po stracie swojego czworonożnego przyjaciela, nie widziała smutku na twarzy pozostałych domowników. Nie życzę jej źle, ale  chciałabym, żeby wyrzuty sumienia, które powinna mieć, nie pozwoliły jej spokojnie spać bez zadośćuczynienia chociażby temu małemu chłopcu – Jaśkowi.
A mnie jest bardzo szkoda Eliota. To był pies przygarnięty z przytułku, już w pierwszych dniach swojego życia cierpiał rozłąkę z matką ( został oddany wraz z rodzeństwem do przytułku) i przeszedł ciężką psią chorobę – nosówkę, dzielnie się z niej wygrzebał i znalazł na prawdę wspaniały dom, w którym wszyscy go uwielbiali.Bardzo szybko przeszedł asymilację w nowym domu, już po kilku dniach pobytu czuł się w nim wspaniale, rozrabiał, dokazywał i wprowadzał radość w tej rodzinie. Niestety radość szybko ustąpiła smutkowi……. wiem, takie jest życie, a wszystko to przez brak rozwagi jednej pani, której nie chciało się po prostu na drodze uważać, która poczuła się pogromcą szos, nieprześcigniona i niestety…. całkiem nie zrównoważona, wręcz bezmyślna.Bo człowiek myślący jednak zwraca uwagę na to, co się dzieje na drodze, nie czuje się tak beztrosko, jak owa pani, umie przewidywać nieszczęścia, które mogą się zdarzyć..
Mnie samą bardzo dotknął smutek  po odejściu najweselszego z wesołych szczeniaków, po prostu bardzo go lubiłam i nie sposób było nie uśmiechnąć się, podczas gdy on dokazywał. Ot, taki był sobie wesołek……


Zresztą sami zobaczcie na tą wesołą, zawsze uśmiechnięta mordkę….. smutno mi Eliotku, bardzo smutno…….