wściekły Troll

 

Dzisiaj mamy pogodę na luty

W moim aparacie telefonicznym siedzi wściekły i bardzo, ale to bardzo  złośliwy TROLL !!!!
A czemu tak sadzę?
Wszystko zapowiadało się tak wspaniale, wczoraj  już parę minut po godz 23 zgasiłam światło i nawet szybko zasnęłam, prawdopodobnie miał na to wpływ kieliszek czerwonego, wytrawnego wina, którym zostałam poczęstowana.
Tymczasem o godz 2,15 w nocy  włączył mi się budzik w telefonie i skutecznie mnie snu pozbawił. To znaczy jeszcze chwilkę niedługą podrzemałam sobie, ale zaraz około 3.30 tradycyjnie już na nogach byłam, Ciekawe, czy gdyby nie ten wściekły budzik, który nie wiem kto i po co nastawiał na taką godzinę, udałoby mi się po ludzku pospać aż d godziny 7 – 8???
A dzisiaj przede mną trudny i bardzo ważny dzień, muszę być zwarta i gotowa.
Przede wszystkim o 12 przyjeżdża pan doktor od skoliozy, mamy zarejestrowanych pięciu pacjentów, tak więc po godz 14.30 powinnam być już wolna.
Ale i tak nie będę mogła sobie popołudniowej drzemki urządzić (no, chyba, że małą godzinkę tylko), bo dzisiaj wieczorem mamy kolejne wigilijne spotkanie firmowe w wykwintnej restauracji i nawet, gdy nie najlepiej będę się czuła, będę musiała szczerzyć kły i udawać, że jestem radosna. Szczególnie, że znów będę robiła za fotografa. Chociaż nie wiem jak to potem ugryźć, bo Picasso Web jakieś dziwne utrudnienia dał na swojej strony i mimo, że udostępniam stronę nikt prócz mnie nie może na tą stronę wejść. Przedtem było łatwiej, posyłałam link do strony i kto chciał sobie na nią wchodził, nie wiem, po co jakie s takie dziwne utrudnienia z tym oglądaniem zdjęć zrobili.
E, może aż tak źle nie będzie, mam nadzieję, że dzisiejszy dzionek szczęśliwie mi minie ( bo każdy dzień ma to do siebie, że w końcu mija), a wieczorkiem najwyżej znów kieliszek czerwonego wina przed snem sobie strzelę, telefon wyniosę np. do łazienki, aby mnie nie budził w nocy i o godziwej godzinie  pójdę Lulu.
Tylko żebym przez te moje kłopoty ze snem nie stała się  przypadkiem alkoholiczką 🙂