…….. u nas błękit, u nas fiolet, u nas dole i niedole
ale zawsze kolorowo jest wśród nas……..
Witam słowami Maryli Rodowicz z niezapomnianego przeboju „Jadą wozy kolorowe”.
Ach, co to był za przebój….. Maryla była taka młoda, ja byłam taka młoda i młodość szumiała w mym sercu, w mej duszy…….
A teraz co z tego pozostało? Chyba tylko wspomnienia, ale miłe wspomnienia.
Gdy tak patrzę na zdjęcia zamieszczane przez moje koleżanki na Facebooku, ich piękne ogrody i balkony pełne kwiatów, świat od razu staje się weselszy i bardziej kolorowy.
I tak sobie nieraz mylę, czemu to ja nie mam takiego domku z ogródkiem…… tylko ile trzeba się w takim ogródku napracować wie ten, kto go posiada. Codzienne plewienie, podlewanie, już nie mówiąc o czasie zasiewu nowych roślinek, a tu masz, przyjdzie jakiś jeden huragan, czy grad i wszystko w niwecz obróci.
Ale samo przebywanie w takich różnych odcieniach tęczy koi nerwy człowieka, sprowadza na niego spokój no i przede wszystkim radość, że tak pięknie wszystko wokoło rośnie.
Wczoraj przechodziłam koło mojego krzaczka bzu, rosnącego koło mojej przychodni.. Smutno mi się zrobiło, pozostały już tylko resztki zwiędniętych kwiatów i tak mu rzekłam : do zobaczenia za rok, znów nam wtedy pięknie zakwitniesz i znów będę mogła Cię fotografować. Tak właśnie wygląda przemijanie, coś ulega już zniszczeniu, na to miejsce przychodzi czas na całkiem nowe kwiaty i tak ten cykl aż do późnej jesieni się ciągnie.
Za to zachwyciłam się zapachem małych białych goździków, które były na straganie przed sklepem warzywnym koło przychodni. Ten zapach był taki intensywny, taki słodki, aż do zawrotu głowy doprowadzał. Czujecie tę piękną ich woń?????
Jak to dobrze, że przyroda nie przemija tak całkowicie, jak człowieczy los………
A dzisiaj niestety nie jest już tak pięknie jak wczoraj, od rana szarość nad Krakowem panuje, na szczęście deszcz nie pada, ale jest chłodno.
Wczoraj burza dwukrotnie mnie straszyła, raz, gdy szłam do pracy słyszałam kilka jej pomruków, podobnie było, gdy z pracy wychodziłam, ale na szczęście nigdzie w drodze, ani potem mnie nie doścignęła.
Dzisiaj, przy tym chłodzie raczej kłopotów z burzami nie powinniśmy mieć, ale tak przynajmniej jeden, dwa promyczki słonka mogły by się pokazać.
A tak znów trzeba się poranną kawą od znużenia ratować.
Ale życzę wszystkim udanego czwartku, bo to jest już przeddzień następnego naszego weekendowego odpoczynku.
Może na weekend nam troszkę się wypogodzi?
Planuję w ten weekend dokonać nowego zakupu, to znaczy telewizora, bo ten stary niestety już całkiem zrobił kaput.
A bez telewizji świat nie jest jednak tak bardzo kolorowy…………
Jak to dobrze, że ktoś wymyślił system ratalny. Właściwie prawie wszystko kupuje się na raty, albo na kredyt, tylko potem niestety trzeba to wszystko jakoś spłacić.
Cześć!!!


