Maki już kwitną, znaczy się lato już za progiem….
Wczoraj Olcia obchodziła „osiemnatkę”. Co prawda dzień Jej urodzin wypada dopiero za kilka dni, ale wtedy już nie będzie Jej w Krakowie, jedzie na zasłużone wakacje.
Mój Boże, to już mija osiemnaście lat? niemożliwe, jak ten czas zapycha do przodu.
Oczywiście impreza była zorganizowana dla młodzież, rodzina zaproszona będzie w późniejszym czasie, a jakże, obowiązkowo, prezenty przecież muszą być!!!!!
Ale podobnież było wczoraj bardzo miło, w sumie i pogoda dopisała, bo nie było za gorąco, deszcz też z malutkim wyjątkiem nie dokuczał, więc można powiedzieć, że wszystko udało się znakomicie.
Życzenia Oliwko będę składała Ci dopiero w dniu Twoich urodzin, dzisiaj tylko mogę życzyć Ci miłych i wesołych wakacji, żebyś z zapałem przystąpiła po nich do szkolnej nauki, wszak przez Tobą bardzo ważny rok, rok maturalny. Już trzymam za Ciebie mocno kciuki !!!!!!!!
Za miesiąc czeka nas w rodzinie następna „osiemnastka”, tym razem Wiktoria dobija do wieku dojrzałości.
Żegnaj dzieciństwo, witaj dorosłe, niestety nie zawsze już różowe życie.
Ale o tym dopiero obie się może przekonają w przyszłości, może nie, ale każdemu, powtarzam każdemu wydaje się, że gdy się już osiągnie ten wiek osiemnastu lat to jest się już najmądrzejszym na świecie i doskonale wie, jak się w tym skomplikowanym życiu poruszać.
Niestety to złuda, jak kiedyś powiedział mi mój kochany Tatuś, jeszcze nie raz będzie się chciało wracać do czasów, gdy nie trzeba było samemu decydować o wielu sprawach.
A teraz coś z poradnictwa kulinarnego, jest to przepis mojego Taty, który bardzo lubił taki zgliwiały serek na kanapki robić.
Sprawa bardzo prosta, wystarczy biały ser, już nieco przygliwiały (mój Tata nawet nieraz specjalnie rozgniatał taki ser i trzymał 2 dni w kamionkowym garnku)
Na patelnię dać troszeczkę tłuszczu(oliwy) ale mało, żeby potrawa nie była zbyt tłusta, wsypać rozkruszony biały ser i smażyć go do całkowitego rozpuszczenia się. Dodać troszkę soli, przyprawy z czosnku (ja dodaję kostki czosnek Knorra 2-3 sztuki) wsypać sporo kminku, najlepiej tego w całości,wszystko wymieszać i na koniec dodać jedno całe jajko, a gdy ser go wchłonie raz jeszcze przemieszać i przełożyć taki serek do miseczki, żeby ostygł. Ja oczywiście bardzo lubię też jeść go na ciepło, też jest pyszny. Podawać najlepiej z grzanką. Mówię Wam, pychotka.
Zresztą mój Tata bardzo dobrze gotował, jego barszcz, czy bigos to było można palce lizać, już nie wspomnę o krwawym befsztyku z polędwicy wołowej, takiej próżno było gdziekolwiek indziej szukać i Tata zawsze był rozczarowany, gdy zamawiał taką w restauracji i dostawał „podeszwę”
Ale fakt, kto jest smakoszem i dobrze gotuje.
Wczoraj oglądałam jakiś bardzo dziwny film baśniowy Walta Disneya, „Niezwykłe życie Timothyego Greena” nie, nie rysunkowy, występują tam całkiem nieźli aktorzy. Jest to film familijny z przesłaniem, co jest w życiu ważne, a co ma wartość jeszcze bardziej niezbędną.
Jest to historia rodziny, która nie może mieć własnego dziecka i wtedy w całkiem dziwny, wręcz tajemniczy sposób zjawia się w tej rodzinie 7-8 letni Timothy i zupełnie zmienia ich świat.
A jakie mam plany na dzisiaj? Właściwie nijakie. Może gdzieś się przejdę, może potem oglądnę znów jakiś film na cda…..
W każdym razie zupkę na obiad mam już ugotowaną, po to wstałam dzisiaj wcześnie rano.
Miłej niedzieli życzę wszystkim życzę, samych wspaniałych godzin spędzonych z Rodziną.
