To są ostatnie róże przed Twoim wyjazdem Ulu, będą się więc kąpać w wodzie, aby pozostały świeże aż do Twojego przyjazdu.
Za tydzień Ciebie tutaj nie będzie, bo będziesz już wojażowała po szerokim świecie, ale następna różyczka i tak będzie na Ciebie czekała, będę się nią opiekowała, żeby potem radośnie znów mogła Ciebie na moim blogu przywitać.
Dobrej podróży Ulu Ci życzę, przyjemnego czasu letniego odpoczynku w przemiłym towarzystwie. Bądź radosna i wesoła i szczęśliwie wracaj do Poznania, a potem i na mój blog.
Ja i moje róże będziemy na Ciebie tutaj cierpliwie czekać!!! Tęsknić też będziemy !!!!
A co ciekawego słychać jeszcze w Polsce?
Pewnie nic radosnego, skoro przeczytałam dzisiaj na Interii, że poparcie PIS-u osiągnęło już 40 procent.
Brawo Polacy, trzymać tak dalej, a niedługo i Korea Północna z nas przykład będzie brała.
No dobrze, wiem, że Interia i CBOS są pro pisowscy, ale ten sondaż przeprowadził ostatnio TNS.
To może rzeczywiście niby plotka o tym, że są rozmowy z Watykanem o beatyfikacji Lecha Kaczyńskiego ma w sobie wiele prawdy?
Jarosław wszystko może, nawet papieża przekabacić na swoja stronę też, pewnie dlatego tak ochoczo go do Polski zaprasza, być bratem świętego to już coś znaczy, prawda????.
Niestety tylko z Unią Europejską i ostatnio z dyplomacją USA jakoś mu się nie udaje….
Biedny Franciszek, będzie miał za swoje, gdy tu do Polski przyjedzie i pisowcy go obsiądą….. nie zazdroszczę mu wcale.
Pogoda jakoś ostatnimi czasy dopisuje i chociaż czasami, tak jak wczoraj burzą straszy, ale to są tylko strachy na lachy, chwilę się zachmurzy, trzy, cztery razy poburczy i znów słonko pięknie nam świeci. Ja się akurat tym cieszę, bo bardzo nie lubię, gdy z braku ciepłej pogody i z powodu deszczu dokuczają mi wszystkie kosteczki.
Za to martwię się, bo ostatnio mój brzuch znów figle swoje ze mną płata, fakt, może nie przestrzegam zbyt restrykcyjnie mojej diety, stąd takie kłopoty i z kiszkami i niestety z cukrem, który znów podskoczył bardzo do góry, mimo, że zażywam Glucopash.
Oj koniecznie w przyszłym tygodniu muszę wybrać się na te badania krwi, a potem na wizytę do pani doktor pierwszego kontaktu, a ja tak bardzo tego nie lubię. Przeraza mnie to czekanie w poczekalni i nie daj Boże jeszcze wysłuchiwanie od innych pacjentów historii ich choroby.
Chyba będę musiała wtedy kupić sobie nową Rozrywkę, którą w oczekiwaniu będę rozwiązywała, tak, to jest wspaniały pomysł.
Dzieciaczki radują się wielce, bo o już ostatnie dni mordęgi w szkole i biedaczki tą ciągłą nauką są okropnie zmęczone, ciekawe co powiedzą w tym dorosłym życiu, gdy pracować będą musiały prawie przez cały rok, z małą, niecało miesięczną przerwą na urlop, żadnych ferii po drodze nie będzie…….
Właściwie to jeszcze mają tylko 3 dni nauki, potem, aż do zakończenia roku traktowane będą lajtowo, wycieczki, spacery, kino – żyć, nie umierać.
Nawet Uniwersytet III Wieku dzisiaj kończy swoje konsultacje naukowe, co obwieszcza wszystkim ostatnim sympozjum i oczywiście uroczystym śpiewaniem.
Trzymam dzisiaj kciuki za wszystkich dzielnych chórzystów, a zwłaszcza za tego Jednego, chyba wiecie kogo mam na myśli?
I to tyle chyba na środowy wpis. Muszę pośpiesznie zamieścić go już w swoim blogu, by Ulka nie czekała niecierpliwie, tak jak ostatnio, zanim mój wpis się pokaże.
Wszystkiego dobrego na dzisiaj Ulu, wszystkiego dobrego na dzisiaj moi wierni Blogowicze, trzymajcie się cieplutko.
