wystawa

Byłam dzisiaj na Krajowej Wystawie Psów Rasowych w Krakowie.
Oczywiście jako opieka nad psem Polą i Miją Na szczęście to Pola wystawiała Pepę.
Nie poszło rewelacyjnie, bo był ogromny upał i Pepa była okrutnie zmęczona, charczała z gorąca i wydawało się, że zaraz nam padnie, chociaz, pojona była woda i nią nawet polewana, oczywiście wcale nie chciała po ringu biegać, wcale jej się nie dziwię, ja też na jej miejscu bym nie biegała, dlatego oddała palmę pierszeństwa  swojej rywalce. I trudno i tak mniej kochana przez to nie będzie.
A ja sobie przypominałam dobre, dawne, oj nawet bardzo dawne czasy, gdy na wystawy jeździłam z moją Tiną i to nawet daleko, do Poznania, do Wrocławia, czy do Warszawy, a raz nawet byłam z nią na wystawie w Gorzowie Wielkopolskim.
Ale kiedy to było, oj już nawet nie pamiętam, ale na pewno miałam o wiele lepszą kondycję niż obecnie. No i byłam pewnie o te 30 lat młodsza.
Oj, wystawy nie są już dobre dla pań w moim wieku……
Dzisiaj wróciłam do domu całkowicie klapnięta, dlatego mój blog będzie miał mini wpis, tylko wspomnę, że tam byłam.
Do jutra odpocznę, wtedy może coś więcej napiszę.
Zamieszczam tylko jeszcze zdjęcie różyczki, którą po drodze udało mi się sfotografować, taka naprawdę słodziutka.
Miłego popołudnia wszystkim życzę 🙂