Bez Ulki, ale za to z piękną różą

Moja Ulka teraz sobie gdzieś w morskiej pianie się kąpie, cała radosna i szczęśliwa do słoneczka buzię wystawia, a popołudniem i wieczorem wraz ze swoim towarzystwem chodzi na wspaniałe spacery brzegiem morza. Ma zapewne tak bardzo bogato wypełniony swój każdy dzionek, że nie zdąży nawet dzisiaj do kafejki internetowej zaglądnąć, aby jak zwykle w środę, odebrać pozdrowienia i różyczkę (no, chyba, żeby…..), co wcale jej za złe nie mam. Wreszcie po to się jedzie na wakacje, żeby od codziennych nawyków, do których niestety też i przebywanie na internecie należy, odpocząć i odrzucić je precz, a przez to zawsze jest więcej czasu na przebywanie na świeżym powietrzu, tym bardziej, że i pogoda i towarzystw  Jej też dopisuje. Przecież po to to zaczarowałam w końcu to słonko, by przez cały czas Jej świeciło radośnie, nie może więc być inaczej.
Wypoczywaj Uluś sobie do woli i ciesz się chwilą, która dla Ciebie właśnie trwa, a ja sobie po prostu cierpliwie poczekam. Różyczka też jeszcze z krzaczka nie jest urwana, więc tez będzie świeżutka, gdy przyjdzie czas, byś ją sobie odebrała.

Wypada wspomnieć pewnie o wczorajszym meczu, chociaż przyznam się, że wcale go nie oglądałam. A zrobiłam to celowo, bo jak już powiedziałam wczoraj Magdzie, gdy pytała, czy będę mecz oglądała, że nie, bo po prostu nie chcę go zapeszyć. No i miałam jednak rację.
Co prawda po pierwszej połowie meczu Magda zatelefonowała do mnie mówiąc: Ciociu, zgaś telewizor i nie oglądaj meczu, bo coś naszym piłkarzom słabiej dzisiaj idzie. Zupełnie spokojnie odpowiedziałam jej, że nie muszę wyłączać telewizora, bo wcale nie był puszczony i w związku z tym nie kibicuję czynnie naszym piłkarzom. Uspokojona tym faktem Magda poszła oglądać drugą połowę meczu no i doczekała się wreszcie upragnionej bramki. Wyobrażam sobie, jaki ryk radości na pewno rozbrzmiał w jej domu, co prawda oglądała mecz tylko z Jackiem, bo Jasiek pojechał na szkolną wycieczkę, ale Jacek jest tak bardzo wielce rozentuzjazmowanym kibicem, że na pewno okrzyki typu, no strzelaj, albo goool w ich domu się rozlegały, zresztą mniemam, że podobnie było i w innych domach też.
A ja spokojnie po skończonym meczu przeglądnęłam sobie stronę Onetu, gdzie ujrzałam wynik 1:0 dla Polski, potem, lekko nie dowierzając, sprawdziłam jeszcze wynik na stronie Gazeta pl i uspokojona oglądałam sobie nadal film, który poleciła mi koleżanka Iwona. Jest to film „Jeden dzień” historia przyjaźni i dojrzewającej miłości pomiędzy młodymi ludźmi w przekroju kilku lat, a wybranym dniem odniesienia do historii tego związku  zawsze jest data 15 lipca.
Jeżeli ktoś lubi filmy romantyczne, polecam.
Dziękuję Iwonko za to, że mnie na ten film nakierowałaś.

Zbliża się okres wakacji. Niektórzy już oddają się błogiemu lenistwu, inni już prawie siedzą na walizkach.
I mnie udziela się też już wakacyjny nastrój, z tym, że niestety w tym roku będzie on tylko w sferze moich marzeń, albowiem, jak już pisałam kiedyś, inne bardzo ważne przedsięwzięcie stoi przede mną i to już pewnie nie długo. Myślę oczywiście o przeprowadzce, a ta wiąże się również z pozałatwianiem wszystkich zaległości dotyczących mojego obecnego mieszkania, abym z czystym kontem mogła zamieszkać już na nowym miejscu.
W każdym bądź razie z tego co wiem, już zaczęły się pierwsze ruchy w tym kierunku, już pierwsze urządzenia na nowym mieszkaniu są zakupione, reszta czeka na swoją kolej, potem „tylko” remont i……….
Może w przyszłym roku, gdy już dobrze na nowym mieszkaniu okrzepnę i zorientuję się w swoich finansowych możliwościach, uda mi się jakieś porządne wakacje wreszcie zorganizować.
Mam już nawet pewne plany, ale…. na razie jeszcze nie pora o nich wspominać.

Środa wstała dosyć kapryśna, raz świeci słonko, raz się chmury, obawiam się, że i nawet deszcz może się dzisiaj pokazać, a może i burza nas trochę postraszy…..
Ale na pewno wszystkim życzę przynajmniej pogody ducha na ten dzisiejszy dzionek.