Maksyma na dzisiaj………..

…….POCHWAŁA PRZYJAŹNI

Bo czymże życie bez przyjaźni było? Puste i smutne. Lata przemijają, miłość niestety też najczęściej przemija, ale przyjaźń, ale taka prawdziwa, nie udawana, pozostaje z nami na zawsze.
Wczoraj w jakimś brukowcu przeczytałam wspomnienie młodej kobiety, które nagle została porzucona przez męża. Tak z dnia na dzień, całkowicie niespodziewanie. Wróciła z dzieckiem od swoich rodziców i zastała na stole kartkę od męża : Kocham kogoś innego, odchodzę, zostawiam Ci mieszkanie, myślę, że to wystarczy? Zostawił mieszkanie? Jakie mieszkanie, skoro ono było odziedziczone w spadku po jej Cioci. Postąpił jak tchórz, nawet jej w oczy nie popatrzył, by wyznać swoją nową koncepcję życia.
Porzucił jak psa, znikając z powierzchni , nawet jego rodzice (podobno) nie wiedzieli, gdzie go należy szukać,  porzucił też i własne dziecko, zdane teraz tylko na swoją mamę, osobę niepracująca, jako, że wcześniej pan mąż zabronił kobiecie pracować, rozkazał za to opiekę nad dzieckiem i nad domem. Teraz dziewczyna została całkowicie bez środków do życia. Znalazła pracę w firmie sprzątającej, małą córkę oddała do żłobka, niestety dziecko coraz częściej zaczęło chorować i matka biorąc opiekę nad nią, ciągle się narażała swojej niewyrozumiałej szefowej, która obcinała jej pensję o połowę, mimo, że nieobecność mamy była przecież usprawiedliwiona. W końcu choroba dziecka zmusiła dziewczynę do rezygnacji z pracy, nie mogła też starać się o należne jej alimenty, ponieważ nie było znane miejsce pobytu ojca dziecka. A dziecko było głodne…płakało, prosiło o łyk zupki……….
Biedna matka poszła kiedyś wieczorem na śmietnik i z kosza zaczęła wybierać wyrzucone tam przez ludzi jedzenie, które ewentualnie jeszcze do jedzenia mogłoby się nadawać. I tam właśnie nakryła ją sąsiadka, pytając, co się stało, czemu ona grzebie w śmieciach. Dziewczyna zdenerwowała się, nie chciała najpierw wyznać prawdy, złościło ją wścibstwo sąsiadki.
Ale to wścibstwo nie było znowu aż takie złe. Młoda kobieta wyznała jej w końcu prawdę, przyznała się do swojej beznadziejnej sytuacji, w której stała się całkiem bezradna. Sąsiadka poszła za dziewczyną do jej mieszkania, ale po drodze zabrała  ze swojego mieszkania potrzebne wiktuały i już po chwili w mieszkaniu  matki i dziecka zaczął rozchodzić się zapach wspaniałego rosołku.
Gdy obie panie nakarmiły już dziecko i położyły go spać, rozpoczęły szczerą rozmowę o tym, jak rozwiązać ten problem.
Okazało się, że w tej kamienicy, w której mieszkały, grono starszych osób ustanowiły dla siebie specyficzną sąsiedzką pomoc i teraz z tej pomocy miała skorzystać również i porzucona matka. Nie tylko pomagały jej na początku finansowo, ale również pomogły jej znaleźć pracę w kwiaciarni, a gdy dziewczyna w pracy przebywała, panie opiekowały się jej córeczką. Dziewczyna za to pomagała sąsiadkom w inny sposób, wykonywała za nich trudniejsze prace domowe, robiła dla pań zakupy. To właśnie dzięki poradom i zachętom sąsiadek młoda kobieta zapisała się na kurs florystyczny. Teraz wiedziała, że ma koło siebie prawdziwych przyjaciół, na których zawsze polegać może, nikt ją nie zmusi już więcej do spełniania swoich kaprysów, tak jak dotąd robił to jej mąż.

Nie miałam wiele przyjaciółek w życiu. Pierwszą taką przyjaciółką była Zosia, razem chodziłyśmy do podstawówki, mieszkałyśmy na sąsiednich ulicach i całe dnie ze sobą spędzałyśmy, nie tylko w szkole.  Potem Zośka  wyszła za mąż, kontakt nadal między nami był, ale z czasem pomału coraz rzadszy.
Kiedyś dowiedziałam się, że Zosia nie żyje, zmarła młodo, chyba tak jak i jej mama w wieku około 50 lat. Szkoda….

Drugą taką moją przyjaciółką od serca była Majka. Razem chodziłyśmy na Koletki, do Szkoły Techników Elektro radiologii, też mieszkała nieopodal mnie, Miałyśmy wspólnych przyjaciół, z jednego z nich wyszła za mąż. To właśnie Majka namówiła mnie do zmiany pracy i długi czas obie pracowałyśmy w Szpitalu Kolejowym w pracowni rtg.  I tu sprawa była podobna, bowiem Majka tez przeprowadziła się na obrzeża Krakowa, ale całkowicie kontakt między nami nie zaginął. Wiadomo, był coraz rzadszy, ale jednak odwiedzałam ją na tym Kurdwanowie, czasami ona przyjeżdżała do mnie.
Niestety zmogła ją straszna choroba, białaczka. W tym roku, w listopadzie minie 6 lat, gdy od nas odeszła.
Ale często o niej myślę, wspominam, nie zapomniałam…….

A czy może istnieć przyjaźń pomiędzy kobietą i mężczyzną? Podobno nie, ale to nie jest prawda. Bo mam przecież Kazia, na którym bardzo mi zależy, który jest mi bardzo oddany, a przyjaźnimy się już przecież bardzo, bardzo długo, bo aż 42 lata.
Spyta ktoś, dlaczego w takim razie nie wzięliśmy ślubu? Pewnie zniszczylibyśmy wtedy to, co nas łączy, właśnie tę przyjaźń. Pewnie, że czasami się kłócimy, przegadujemy, ale za to każde przeprosiny są takie ważne, takie miłe.
Każde z nas ma swoje własne mieszkanie, w którym spędza czas według swoich potrzeb, bez narzucania swojej woli drugiemu, ale każdy z nas wie, że w razie potrzeby, zawsze możemy na siebie liczyć. I to jest właśnie w naszej przyjaźni  takie piękne…….

Nie oznacza to wcale, ze jestem wrogiem wszelakich małżeństw, na pewno nie, jeżeli taka para jest naprawdę dobrana, jeżeli grają jedną melodię życia, nie są samolubni, takie małżeństwo ma szanse powodzenia, ale tak po prawdzie nie jest wiele takich małżeństw na świecie.
Ja najwidoczniej nie odnalazłam swojej drugiej połowy jabłka do zamążpójścia, ale całe szczęście, że odkryłam, że przyjaźń też jest bardzo ważną i cenną zaletą życia.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wetknęła w moim wpisie jakiegoś politycznego, chociażby krótkiego tekstu.
A takim jest ostatnie postanowienie rządu, który uzmysłowił sobie, że nie jest w stanie przeprowadzić reformy emerytalnej według swoich głośnych i bardzo butnych kampanijnych zapewnień: wrócimy do wieku emerytalnego: kobiety 60 lat, mężczyźni 65 lat. Nie ma niestety na to pieniędzy, o czym pewnie świetnie pisowscy populiści wiedzieli, ale czego się nie obiecuje, żeby wybory wygrać?
Kandydat na prezydenta, Andrzej Duda nawet obiecywał, że jeżeli w ciągu 1 roku nie uda mu się przeprowadzić reformy emerytalnej, zrezygnuje z funkcji prezydenta?
I o? Znów tylko  o   b   i   e   c   y   w   a   ł  !!!!!!!
No i jak teraz piewcy pisowskiej propagandy się macie? Jak czujecie się wy wszyscy, którzy w pisie bajki uwierzyliście? Przecież właśnie na ten lep – obniżka emerytur wiele wyborców dało się złapać, to ta obietnica zaważyła, że PIS wygrał wybory!!!!
PIS zrobił ze swojej gęby wielką cholewę, ale przy okazji z was wyborcy pis-U ……. WIELKICH  D U R N I Ó W!!!!!.

To tyle mojej politycznej dygresji, to tyle mojego czwartkowego wpisu.
Uważajcie na siebie, bo nadchodzą do Polski tropikalne upały.
Miłego dnia