a jeszcze wczoraj bylam malutkim pączkiem

Gdzie jesteś mały Książę, gdzie
odszedłeś z mej książeczki kart………

Wczoraj fotografowałam malutki jeszcze pączek, skąpany w strugach spływającego deszczu, dzisiaj rano ujrzałam pięknie rozwijającą się różyczkę, nie mogłam się opanować, by ją w obiektywie nie umieścić.
Dopiero dzisiaj powróciłam do Krakowa. Wczoraj pół dnia było śliczne i cieplutkie, koło południa zaczęło się porządnie chmurzyć, zerwał się straszliwy wiatr, który zrzucał płatki z róż na ziemię, błyskawice rozjaśniały ciemne już niebo i zaczął padać deszcz. Zapowiadało się na niezłą zadymkę, na szczęście nie trwało to długo i już popołudniu mogliśmy z powrotem zasiąść na tarasie, by zjeść smakowity obiad. Muszę skromne tylko dodać, że chłodnik wybitnie mi się udał, co prawda robiony był już w sobotę, ale dopiero wczoraj przeszedł wszystkimi smakami i był naprawdę wspaniały.
Brawo Ewa!!!!
Prócz chłodnika jedliśmy inne smakowitości z grilla i było bardzo przyjemnie, chociaż chłodny wietrzyk nieco przeszkadzał i trzeba było nawet  ubrać sweterek.
Ale po tych kilku dniach nieznośnych upałów taki dzień odpoczynku całkiem poprawia humor, no oczywiście pod warunkiem, że nie grzmi porządnie, bo nawet wczoraj Czekuś, pies Magdy, nieco był przerażony tym, na co się zapowiadało. Skulił się i poszedł spać na fotel, a nos ukrył głęboko w kocyku.
Ale od rana już nieco pogoda się polepszyła, słonko świeci, jest o wiele cieplej, niż wczoraj wieczorem, a od środy, albo czwartku znów zapowiadają powrót wielkich upałów.
Przecież w końcu mamy lato, prawda???

Nie będę dzisiaj dokonywała dużego wpisu, ponieważ piszę na zainfekowanym laptopie, z którego nijak nie mogę pozbyć się wirusa, próbowałam go skanować, niestety prócz tego, że pokazał mi, że mam trojana przy próbie usunięcia go zawiesza się program.
Niestety sama nie dam sobie rady i już prosiłam moją „złotą rączkę” – pana Józia o pomoc, teraz czekam na jego odpowiedź.
Tak to jest, gdy dzieci ze zgodą, czy bez, pożyczają sobie laptop, wchodząc na dziwne strony  przy okazji go infekują.
A mówiłam……….. ta, mogłam sobie mówić!!!!!!!
No nic, przyrzekam, że następny mój wpis będzie dłuższy i lepszy, dzisiaj jest taki, jaki jest, byle nie zawieść jego brakiem moich przemiłych Gości.
Mam nadzieję, że w związku z perturbacjami w laptopie, mój cenzor dzisiaj błędy mi odpuści?????
Miłego poniedziałku 🙂