
Właściwie to nic złego, ani nic specjalnego tego trzynastego dnia miesiąca się nie zdarzyło. Ot, był to sobie taki zwyczajny poniedziałek, jak każdy inny.
Może tylko tyle, że był przyjemny, bo słonko pięknie świeciło, ale nie paliło, delikatny wiaterek nas owiewał, tak, to był całkiem przyjemny dzień.
Wieczorem Mia wraz koleżanką Olą po raz pierwszy same smażyły naleśniki. Oczywiście zaopatrzone były w przepis z internetu i wszystko bardzo skrupulatnie według instrukcji wymierzały. Naleśniki były bardzo pyszne i owszem, no może jedno malutkie moje zastrzeżenie było takie, że mogłyby być ciut cieńsze, wtedy byłyby jeszcze bardziej pyszne. Posmarowały je w środku masą czekoladową, a wierzch naleśnika przybrały pokrojonymi truskawkami.
No i takie danie na moje niestety pokuszenie mi przyniosły do pokoju, nie mogłam, ba, nawet nie chciałam takiej pokusie się oprzeć i zjadłam aż dwa niewielkie, ale przepyszne takie naleśniki.
Na wszelki wypadek nie mierzyłam rano cukru, po co się dodatkowo stresować.
Ale jak to kiedyś śpiewał Sthur ; „czasami człowiek musi, inaczej się udusi”, nie można było nie spróbować.
Co prawda te słowa Sthura nie były wcale o naleśnikach, tylko o śpiewaniu, ale na siłę wszystko można pod te słowa podciągnąć, więc i naleśniki też 🙂
Zjadłam i koniec gadki, już tej decyzji nie cofnę, chociaż nie jestem taka wcale pewna, czy gdybym raz jeszcze miała je podsunięte pod nos, potrafiłabym zdecydowanie powiedzieć NIE!!!!
Po prostu sobie wczoraj zgrzeszyłam, a co, nie wolno mi od czasu do czasu?????
Czy jeszcze coś godnego uwagi się wczoraj zdarzyło?
Raczej na politykę nie patrzę, a jeżeli już, to z wielkim obrzydzeniem, od lewej do prawej robi się coraz bardziej brutalnie, coraz bardziej różnorakie rozgrywki polityczne biorą górę nad zdrowym rozsądkiem.
PO jest w coraz większej rozsypce, co zresztą było do przewidzenia, niestety brakuje tam prawdziwego lidera, bo na pewno nie można liderem nazwać Grzegorza Schetynę. Zupełnie nie rozumiem tych czystek w tej partii, pozbyli się z niej około 700 członków, nie wiadomo właściwie dlaczego, tym samym coraz bardziej upodabniając się tymi zagraniami do PIS-u. Różnica jest tylko taka, że PIS nadal cieszy się sporym poparciem, prawda, że na populistycznych zagraniach wykreowanym, ale poparcie PO leci na łeb na szyję i na pewno już się z tego nie wykaraskają, już można śmiało powiedzieć, że jest po PO.
Pierwotnie można było sądzić, że to Petru dojdzie jednak do głosu i potrafi w jakiś sposób wykreować się na przywódcę wartego zaufania, niestety okazuje się, że jest bardzo słabym graczem. Lewica ciągle jeszcze nie może pozbierać się ze swojej porażki, zresztą i ona podzieliła się na dwa obozy, jeden pro Millerowski, który po cichu popiera PIS i drugi, bardziej pro demokratyczny, cóż z tego, skoro jest taki blady, bez żadnego przekazu.
Jedną osobą starającą się cokolwiek zmienić wiele nie zwojują.
Wniosek? Nadal będziemy tkwić w tym marazmie, aż wszyscy powoli się przyzwyczają, że tak musi być, jak jest, dalej ‚wodzem” będzie Kaczyński i on będzie wszystkich za nos wodził.
No chyba, żeby się stał jakiś cud, ale na tamten cud czekaliśmy wiele, wiele lat, teraz znów będziemy czekać Bóg jeden raczy wiedzie jak długo.
Co z tego, że rządy pisowskie są butne, aroganckie, niezgodne z jakimikolwiek zasadami demokratycznego życia, widocznie Polacy potrzebują bicza nad swoją głową, wtedy dopiero są, lub udają, że są szczęśliwi.
Smutne to, ale jakie prawdziwe.
Sam KOD nie wiele zdziała, nie jest to partia i nie ma nawet ambicji być partią, ba, nawet nie są opozycją, chociaż o słuszne sprawy zabiegają, ale ciągle i tak nie udaje im się oprowadzić do jakiegokolwiek consensusu pomiędzy partiami opozycyjnymi, bo w nich każdy chce ciągnąć przysłowiową kołdrę w swoją stronę, niestety nic z tego dobrego nie wyjdzie. Przynajmniej dopóty, póki nie pokaże się jakiś prawdziwy i mądry lider, który weźmie stery w swoje ręce i uporządkuje sytuację w Polsce. Ale jak na razie nie pokazał się jeszcze taki na politycznym horyzoncie, a sytuacja polityczna Polski na świecie ulega coraz większej degradacji, teraz Europa ma z nami tylko kłopot, za niedługo całkowicie się od nas odwróci, czy tylko wtedy będziemy mogli liczyć na PIS i na Kaczyńskiego?
Ja i wielu innych mądrych i myślących ludzi w Polsce wie, że nie, ale ciągle istnieje te nieszczęsne 30 procent „ociemniałych” i zapatrzonych w jeden punkt, który nazywa się Jarosław Kaczyński, a właściwie to można powiedzieć, że nazywa się 500 plus i mieszkania plus.
Oni muszą przekonać się na własnej skórze, że jest to tylko blef, ale niestety ten proces będzie wydłużony w czasie i przez to reszta Polaków też ucierpi.
Tak jak pisałam powyżej : tylko cud może nas uratować. I to nie ten kościelny, bo niestety na kościół nie ma co raczej liczyć, skoro czerpie zyski z zarządzania PIS-u, nigdy przeciwko nim się nie obróci.
Dawno dawno temu, gdy w Polsce był wprowadzony stan wojenny, a wozy z armatkami wodnymi szalały po ulicach, siedziałam kiedyś w jakiejś bramie, ukrywając się przed szalejącą żarzą ZOMO i wymyśliłam wtedy piosenkę z refrenem „Teraz rządzi świata marność, lecz zwycięży Solidarność, zapanuje praworządność spokój ład” Czy wierzyłam wtedy w te słowa, które sama ułożyłam? Może nie do końca, ale miałam nadzieję i ta nadzieja się spełniła.
Teraz też mam nadzieję, że przyjdzie lepszy czas i wszystko się zmieni, a partia PIS nie będzie już nic miała do powiedzenia.
Tylko niestety do tego musimy dojrzeć i znaleźć odpowiedniego człowieka, który te zmiany przeprowadzi. Może wtedy te niecałe 30 procent popierających dzisiejsze rządy jeszcze się wykruszy na tyle, że nie będą miały siły przebicia w porównaniu z innymi, którzy na nowe rządy przystaną, je poprą i razem staną do walki o przywrócenie demokratycznego ładu w Polsce, a może i uda się nadrobić straty i znów Polska zacznie liczyć się, jak za swoich dobrych lat w świecie?
I oby to była wtedy naprawdę dobra zmiana. Nie z nazwy, ale z działania i ich skutków.
Nadzieja umiera ostatnia

Wierzycie w takie zmiany? Ja chce wierzyć!!!!
A dzisiaj na szczęście mamy już czternasty dzień miesiąca, więc żadne perturbacje nas raczej nie czekają.
Może jedynie co, to pogodowe, bo burze w czerwcu są całkowicie normalnym zjawiskiem.
Oby tylko nie była znów to burza taka, jaka ostatnio była w Modlnicy, która całkiem poważnie uszkodziła przekaźnik internetowy i mieszkańcy przez blisko dwa tygodnie byli pozbawieni dostępu do netu, już o innych szkodach typu spalony komputer, czy spalony ruter, albo palące się żywym płomieniem gniazdko elektryczne nie wspomnę. A może gdzieś były jeszcze nawet bardziej tragiczne skutki tego burzowego zawirowania?
Od takich złych zdarzeń zachowaj nas Panie.
Na samym początku mojego dzisiejszego wpisu wkleiłam śliczny gif z życzeniami miłego dnia.
I teraz na zakończenie mojego postu raz jeszcze życzę wszystkim miłego, spokojnego i pogodnego wtorku