Radosny bo wbrew prognozom świeci słonko i jest ciepło, ale nie będzie kanikuły.
Radosny, bo mam nowe, lekkie obuwie, wygląda, że wygodne, a jakie będzie, to się dopiero okaże ” w praniu”
Radosny bo….humor dopisuje, chociaż obudziłam się nieco „zaczadzona”, właściwie nie wiem dlaczego, bo przecież poszłam bardzo szybko wczoraj spać, już po 21 leżałam grzecznie w łóżeczku. Pewno, że po trzeciej w nocy się obudziłam, ale wcale nawet nie urzędowałam za długo, zjadłam tylko jakąś chrupkę i dalej położyłam się spać.
Ale wystarczyło tylko rano napić się kawy, nawet dokładnie to dwa kubki kawy i wszystko do normy powróciło.
Spanie to ja ostatnio mam bardzo dobre, tylko to przymusowe wstawanie w nocy na siusiu mnie denerwuje.
Ale co robić. Dawniej panie stawiały sobie koło łóżka bardzo wytworne, fajansowe nawet nocniki. To było nawet w modzie i nikt temu się nie dziwił, że pod łóżkiem królował ten nocny atrybut.
Dawniejsze damy, nawet te z bardzo wytwornego towarzystwa, wcale nie przejmowały się takim szczegółem, fakt, nie czuły wstydu, zażenowania, bo może wtedy nie każdy miał prawo do damskiego buduaru zaglądać, no chyba, że był to pan mąż, ale pewnie i on zdążył się przyzwyczaić do obecności tego nieraz naprawdę super eleganckiego, fajansowego nocnego naczynia. A zresztą, czy on na to zwracał w ogóle uwagę? Pewnie nie, tym bardziej, że i tak niedługo potem wracał do swojego łoża i dalej smacznie sobie spał.
Teraz panie w nocy do łazienki pędzą i nawet nie jest im w głowie, by mogło być inaczej. Nocniki, jeżeli już są używane, stoją tylko opodal dziecinnych łóżeczek i to też tylko do pewnego czasu, dzieci nieco już starsze, powyżej 1-2 lat, też z łazienki raczej korzystają.
Dzisiaj wytwornych dam już nie ma, no chyba jakieś matuzalemy, pozostałości z początków poprzedniego wieku,. Nasze współczesne panie, tak kiedyś walczące o swoją niezależność i równouprawnienie mają już całkowicie inne spojrzenie na nasz świat i obecność nocnika koło łóżka byłoby pewnie faux pas nie do wytłumaczenia w swoim środowisku.
No,jaka to różnica między „kiedyś” a „dzisiaj”?
Tak się zastanawiam które czasy dla kobiet były lepsze? Niby niewiasty były czczone przez mężczyzn (czy aby na pewno?, wtedy też bywały brutale ) , siedziały całymi dniami i…nudziły się jak mopsy, bo te panie z tzw dobrego towarzystwa posiadały do pomocy niańki, gosposie, kucharki, ogrodników i całym ich zajęciem było tylko ich doglądanie no i ewentualnie zabawa z dzieciaczkami, ale też nie za długo, gdy się chociaż lekko nimi znudziły, już nianie latorośle pod własną opiekę brały.
A potem powracał do domu pan mąż, więc zasiadało się z nim do wspólnego obiadu, oczywiście przez kucharkę ugotowanego i potulnie słuchało się jego opowieści z pracy, albo znosiło się, że czyta gazetę przy, lub zaraz po obiedzie i zazdrościło, że ten ciekawy, wielki świat gdzieś obok nas umyka.
Sprzątanie ze stołu i mycie naczyń też nie należały do zadań gospodyni, więc miała wtedy mnóstwo dla siebie wolnego czasu.
Nie było wtedy telewizora, więc popołudniami i wieczorami można było poczytać jakieś romansidło, marząc o tym, by kiedyś i nas coś takiego spotkało.
Taka prawdziwa i ckliwa miłość, królewicz na białym koniu z bukietem czerwonych róż przyjeżdża i zabiera nas w świat daleki, pełen romantycznych widoków i romantycznych westchnień, tylko, że rzeczywistość jednak aż tak piękna nie jest.
Dzisiejsze nasze panie nie mają czasu na takie romantyczne nastroje. Owszem, też niektóre z nich Harlekiny czytają i łzami później się zalewają, ale każda przeciętna pani musi dzieciaczki do przedszkola, czy szkoły odwieźć, potem spieszy do pracy, a z niej po drodze odbierając dzieci robi pośpieszne zakupy i pędzi do domu gotować obiadek. Nie ma w nim już ani niani, ani kucharki, nie ma kto pomóc przy gotowaniu, sprzątaniu, praniu…
Ale to życie ma też i dobre swoje strony, taka kobieta nie jest zamknięta w złotej klatce, ma większe możliwości w uczestnictwie w życiu i nie musi być wcale znudzona, ba, nawet można powiedzieć, że zawsze jej tego czasu brakuje.
No to powiedzcie teraz same drogie Panie, które życie wolicie, to z uprzedniej epoki, czy to bieżące, bardziej może aprobujące, ale o ile ciekawsze!!!
No i chyba , wbrew pozorom, nieco łatwiejsze do ukształtowania, zwłaszcza, gdy kobieta jest na tyle silna, że potrafi do domowych prac wdrożyć również i męża i własne dzieci.
Pewnie, że nie jest to łatwe, ale nie jest też to a wykonalne, to tylko zależy od tego, jak kobieta sobie swoich domowników wychowa!
Ale ciekawy temat sobie na dzisiejsze rozważania znalazłam. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od najzwyklejszego naczynia , nocnikiem zwanego.
Z tego wynika tylko, że każdy domowy atrybut miał, albo i ma znaczenie i to wcale nie niepozorne w naszej rzeczywistości.
No właśnie, a rzeczywistość za oknem coraz piękniejsza, bardzo cieszy mnie ten lekki chłodek, przynajmniej tak bardzo człowiek nie musi się męczyć.
Za niedługo wyruszam na swój masaż kręgosłupa, a potem do pracy, tak więc znów będę miała dosyć zajęty dzień. Nie będzie czasu na żadną mulatką drzemkę, do której właściwie już się przyzwyczaiłam, za to na pewno znów będzie podobnie jak wczoraj, gdy nie przespałam się trochę popołudniu z okazji wizyty mojego gościa V.I.P.- a i udałam się bardzo wcześnie na nocny spoczynek.
W końcu mojego miłego Gościa wreszcie mogłam uraczyć moim chłodnikiem, który znów okazał się wspaniały i nawet zostałam pochwalona, z czego bardzo się cieszę.
Dzisiaj rozpoczynamy nowy tydzień, więc na wszystkie ni tego bieżącego tygodnia no i oczywiście na dzisiejszy poniedziałkowy dzień życzę samych pięknych i szczęśliwych chwil.

