Witaj Uleńko !!!!!!!

Dni tak szybko jeden po drugim płyną, że zanim się obejrzałam, znów mamy środę, czyli święto naszej róży.

 Róża to taki piękny kwiat, a jeszcze gdy w dodatku obok niej serduszka fruwają……  ten obraz wyraża nieustanną moją sympatię dla pewnej pani z pięknego miasta –  Poznań.
Wiesz Ulu, że tak właśnie jest, obojętnie zresztą na dzień tygodnia, ale skoro obydwie za ten wyjątkowy dzień wybrałyśmy właśnie środę , a jako symbol przyjaźni, różę……. nic i nikt tego zmienić nie może.
Serdecznie Cię więc Ulu dzisiaj pozdrawiam i specjalne całuski z Krakowa posyłam, każde z tych zamieszczonych powyżej serduszek to właśnie jeden całusek dla Ciebie 🙂 

 

Wczoraj pozałatwiałam swoje sprawy zdrowotne, no prawie pozałatwiałam, jeszcze dzisiaj muszę iść na ostatni masaż, a potem donieść pani doktor wypis z ostatniego mojego pobytu w szpitalu no i załatwić sobie termin u diabetologa. Jednak bez takiej wizyty się nie obejdzie,
Idąc wczoraj do przychodni obfotografowałam prawie każdy kwietny klombik, który był na mojej drodze. Uwielbiam wprost kwiatki i nigdy nie mogę się powstrzymać, aby ich nie uwiecznić.
Jeden z tych pięknie rosnących kwiatków i tutaj uwidoczniam, by cieszyły oko moich wszystkich Czytelników.

Przecież nie tylko róże muszą w każdą środę królować na moim blogu, prawda????

Wracając wczoraj do domu nieco „zgrzeszyłam” i wskoczyłam do Buczka na kawusię i porcję lodów miętowych.
Oczywiście zostałam ukarana, a jakże, moim kiszkom znów nie spodobało się takie dziwactwo i mocno zareagowały, na szczęście  wtedy, gdy znalazłam się już  w domu.
Ale odniosłam takie wrażenie, że przyczyną tego buntu tym razem była…….. kawa, tak, tak, to ona właśnie tak jakoś dziwnie mi nie smakowała, właściwie wypiłam ją trochę na siłę, a była to przecież tylko kawa z mlekiem, nic specjalnego.
Jednak prawdą jest to, że gdy coś jesz lub pijesz i niezbyt ci smakuje, trzeba od tego odstąpić. Nic na siłę, żołądek przecież najlepiej wie, co jest dla ciebie dobre, a co złe, Czyli, jak to mawia V.I.P. należy najpierw ze swoim brzuszkiem porozmawiać, a dopiero po jego aprobacie zabierać się do konsumpcji. Tylko dziwne jest to, dlaczego akurat na kawę tak zareagowałam? Do tej pory raczej nie miewałam takich przypadków, jedna kawa zawsze przechodziła mi dotąd bezboleśnie. To skąd nagle taka gwałtowna reakcja? – nie rozumiem.
Coraz bardziej zadziwia mnie reakcja mojego żołądka, robi się coraz bardziej kapryśny.

Dzisiaj mamy trzynastego lipca, to jest mój taki mały dzień wspominkowy, ale nie będę o tym  raczej się rozpisywać, bo chwalić się za bardzo nie ma czym, wystarczy, że tylko o nim dzisiaj wspomnę, jak zresztą czynię już od dawna właśnie 13 – stego lipca.
Wiadomo, trzynastego wszystko zdarzyć się może…….
I oby dzisiaj zdarzały się tylko same dobre rzeczy!!!!!

Niestety dzisiaj przyszło załamanie pogody. Właściwie to już wczoraj wieczorem porządnie się rozlało, ba, nawet nad Krakowem przeszła burza, ale wygląda na to, że deszcz nie ustawał przez całą noc.
Skutkiem tego jest całkiem miły chłodek, można trochę pooddychać, byleby tylko za długo taka pogoda się nie utrzymywała.
No i znów źle – jest gorąco niedobrze, pada – jest jeszcze gorzej………
Jak to trudno człowiekowi dogodzić.
A ja coraz większymi krokami zbliżam się do przeprowadzki. Dziś, albo jutro  jako pierwsza pojedzie  na moje  nowe mieszkanie  moja pralka, a wtedy kuchnia będzie już praktycznie umeblowana.
Potem, pewnie dopiero w sierpniu przyjdzie kolej na pozostałe meble , no i oczywiscie na ten najważniejszy „mebel”, czyli na mnie.Ciekawa jestem, ile czasu będę musiała mieć na pełne zagospodarowanie, pewnie trochę to potrwa.

Ale cierpliwości, kiedyś przyjdzie ta chwila, że powiem : „no, już jestem na swoim” 🙂

Miłej środy moi Kochani, głowa do góry, jeszcze słonko nam zaświeci!!!!!

Dodaj komentarz