wściekły prezes

 

Ale się wczoraj podobno  prezes zdenerwował. Wszyscy dostali podwyżki, on jako poseł niby też, ale nie uwzględniono szczególnej podwyżki jakby nie było dla Szefa całej tej organizacji.
Poza tym już zaczęły się szemrania wśród ludu, nawet suweren nie przyjął tej ciemnoty, trzeba było szybko rakiem się wycofywać.
Teraz PIS da następną odsłonę w swoim  przedstawieniu pt „Widzicie jacy jesteśmy sprawiedliwi i dobrzy? potrafimy się wycofać z błędu”
Tylko kto wie, czy ta cała afera nie była specjalnie nakręcona, żeby znów omamić ciemny lud. Tym bardziej, że okazuje się, że w czasie głosowania o przyjęcie zmian w podwyżkach dla rządów,  niejaki poseł Kaczyński głosował za, są na to dokumenty.
I po co ta obłuda Jarku?? Kłamstwo  ma krótkie nóżki jak zwykle u kaczuszki 
Niedawno prezydent Turcji sam przygotował  pucz, aby potem podporządkować sobie wszystkich sobie podległych pokazując, jaki to on jest niezłomny i potrafi opanować wszelaką rebelię………..
Całkiem możliwe, że Kaczyński wzorował się na jego przykładzie i też najpierw podkręcił śrubę rzekomymi wielkimi podwyżkami, które potem wspaniałomyślnie obalił.
Przecież Kaczynski wcale nie ukrywa, że swoje wzorce bierze z rządów węgierskich i właśnie tureckich.
A że to całe zamieszanie w Turcji było dopiero co, miał się na czym Kaczyński podeprzeć i miał od kogo od małpować.
Bo jakoś nie wierzę w to, że akurat decyzja o podwyżkach dla posłów, senatorów, pani premier, pana prezydenta i jego małżonki ustalana była poza plecami Kaczyńskiego. W tej partii nic nie ma prawa się dziać bez Jarusiowego zezwolenia.
Więc nie ze mną takie numery panie Kaczyński, może ciemny lud znów Ci uwierzy, chociaz już wierzy coraz mniej, skoro według ostatnich sondaży poparcie PIS-u spadło do 25 procent.
Mnie nie nabierzesz na te plewy, Jarek.
Coraz więcej oczów otwiera się ze zdziwienia, że można tak na bezczelnego prowadzić politykę, uznając, że Tobie wszystkie splendory się  należą.
Otóż nie, nie ma przyzwolenie na butę i arogancję, na wszelakie kłamstwa i przeinaczania historii.
Polska musi pozostać Polską normalną, demokratyczną,  nie może ona być pod rządami autokraty.
I im szybciej wszyscy Polacy to zrozumieją, tym lepiej będzie dla Polski, chociaż już jest wiele rzeczy, które ciężko będzie naprawić, ale gdy będziemy brnąć dalej w to bagno, będziemy topić Polskę coraz bardziej i coraz głębiej.

Wczoraj był całkiem przyjemny dzionek. Byli tu, na Smoleńsk, Diana z Ksawrem, piliśmy popołudniową herbatkę i miło sobie rozmawialiśmy.
Wieczorkiem zjadłam z nimi pyszny makaron z pesto, oczywiście przy otwartym oknie na balkon, było miło i ciepło.
Jednak lubię, gdy ktoś ze mną jest, przyzwyczaiłam się do życia  „w stadzie” i nie wiem, czy sobie z tą swoją samotnością na nowym mieszkaniu poradzę.
Jednak rozmowa w cztery oczy to nie to samo, co rozmowa przez telefon, prawda?
Już wczoraj zastanawiałam się, ile to  „parapetówek” będę na tym nowym mieszkaniu musiała zrobić, niestety na raty, bo co prawda mieszkanie jest nie całkiem takie małe, ale nie da się czasami pogodzić wszystkich gości na raz. Nawet sobie planowałam, co dobrego podam do jedzenia:-)
Ja to jestem jednak niepoprawna, jeszcze się nie przeprowadziłam, a już o gościach myślę.
Będzie brak mi odgłosów tego mieszkania, chlupoczącej wody w akwarium, odgłosu jeżdżącej windy, tych ciągłych dzwonków do domofonu, czy odgłosu zamykanych drzwi u sąsiadów.
Czarnej damy, snującej się po przedpokoju, też mi będzie brakowało, wcale się jej nie bałam, zresztą ona nigdy z tym swoim łażeniem zbyt nachalna nie była. Ot tylko od czasu do czasu przepływa w tej swojej czarnej woalce przez przedpokój i znikała.
Za to już postanowiłam, że gdy umrę, będę codziennie nachodziła to swoje już stare mieszkanie , ale ich wszystkich będę straszyła!!!!!!

Za oknem świeci słoneczko i chociaż na razie jest dosyć chłodno, zapowiada się nam piękny czwartek.
Miejmy nadzieję, że taki też będzie cały przyszły tydzień, który spędzę u Magdy i u Jacka w Modlnicy.
Muszę uciekać z Krakowa, bo mieszkam w samym centrum, więc nawet trudno powiedzieć, czy nawet  na piechotę byłoby łatwo się do domu dostać, skoro taki tłum ludzi ma do Krakowa przybyć.
Co prawda główne uroczystości odbędą się w Brzegach pod Wieliczką, ale i w Krakowie przewidziane jest sporo religijnych przeżyć. Mieszkam opodal Błoń, a tutaj też ma się odbyć na Błoniach msza św z udziałem Ojca św, nie wiem w takim razie, po co jeszcze dodatkowo budowali ten cały Camp pod Krakowem, przecież na Błonia też przyjdą tłumy ludzi.
Z drugiej strony mojej ulicy są planty, którymi już bliziutko jest pod osławiony adres –  Franciszkańska 3. Tam mieści się Pałac Arcybiskupów i tam zamieszka Ojciec św Franciszek, który wzorem poprzednika, św. Jana Pawła II będzie wieczorami podchodził do okna, by porozmawiać z młodzieżą. Wyobrażacie sobie, jakie tam będą tłumy?
Gdy po raz pierwszy czy drugi Jan Paweł II przyjeżdżał do Krakowa, sama gnałam pod to okno i wyczekiwałam godzinami, aż się w nim Ojciec święty  pokaże, ale wtedy byłam przecież piękna i młoda, pełna sił i energii, a przede wszystkim cierpliwości w oczekiwaniu.
Moja ulica łączy Błonia i ul. Franciszkańską, więc te całe rzesze młodzieży i nie tylko młodzieży, będą się przelewały koło mojego domu, nawet nosa z domu nie dałabym rady wyściubić.
A ponieważ nasza placówka przez te najbliższe 5 dni będzie zamknięta i mam taką wspaniałą siostrzenicę i jej męża, którzy mnie do Modlnicy zaprosili, muszę więc to przecież wykorzystać.
Tym bardziej, że będzie to 5-6 dni wytchnienia przed tym całym rozgardiaszem, który na mnie czeka, czyli przed moją przeprowadzką.
Bo na pewno już na początku sierpnia do niej dojdzie, niestety, a może właśnie stety???

No to życzę wszystkim przyjemnego i cieplusieńkiego czwartku, a ja za 2-3 godziny wychodzę sobie popracować troszkę.