Rozważania przed Światowymi Dniami Młodzieży

 

Wracając wczoraj z pracy, zatelefonowałam z pętli autobusowej  do V.I.P.-a. Okazało się, że właśnie wyszedł z domu i udawał się na przystanek autobusowy, gdzie czekać miał na ten sam autobus, w którym ja już właśnie siedziałam, a który zaraz miał odjechać.
Znaczyło to tylko jedno, miłe randesvous w autobusie.
No i tak się stało, trzy przystanki dalej wsiadł do autobusu V.I.P. i kawał drogi razem sobie jechaliśmy, wesoło rozmawiając, z tym, że ja wysiadłam na swoim zwyczajowym przystanku pod Cracovią, on niestety pojechał do swojego ulubionego Tesco, kupić chlebuś.
Nic na takie dictum poradzić nie mogłam.
Ale nie o tym mowa. Po drodze do autobusu wsiadło 4 młodych, o oliwkowej skórze ludzi i w języku angielskim spytali mnie, jak mogą dojechać do Rynku Głównego.
Wytłumaczyłam im i przez moment wywiązała się między nami rozmowa. Dowiedziałam się, że przyjechali do Krakowa na Światowy Dni Młodzieży aż z Filipin.
Matko jedyna, aż 28 godzin lecieli do Polski, aby spotkać się z Ojcem św Franciszkiem, to jest dopiero wiara i samozaparcie.
Mieszkali pewnie na prywatnej kwaterze na Krowodrzy i teraz zwiedzali Kraków.
Jeszcze sporo takiej wielokolorowej młodzieży w najbliższych dniach do Krakowa zjedzie.
I ciekawe, co teraz minister Błaszczak powie o multi- kulti, którą tak niedawno właśnie krytykował?
Bo do Krakowa zjadą nie tylko ludzie o różnych kolorach twarzy, ale również różnić się będą poglądami, przekonaniami, kulturą…..
To ich wszystkich serdecznie do nas Ojciec św zaprosił, nie bojąc się, że taka różnorodność może przynieść tylko same nieszczęścia i tragedie. To ma być wspólna zabawa, wspólna radość z wyznawania Boga, to mają być rozmowy i wymiany poglądów ludzi różnych ras, bez żadnej agresji, niedomówień, kłamstw.
I mam nadzieję, że tak właśnie te dni Święta Młodzieży przebiegną, że nikt nie odważy się ich zakłócić, że żadne ciosy na uczestników nie spadną.
Tylko jedno jest niepokojące, że po udanych Dniach Pis wyciągnie ręce po aplauz, który im się według nich będzie należał.
To nie ważne, że teraz krytykują wszystko i wszystkich, będzie podobnie jak i ze Szczytem NATO, uznają, że to wszystko tylko i wyłącznie ich zasługa i będą domagać się wszelakich splendorów, zapominając, że to nie oni zaprosili polityków z NATO, nie oni zaprosili młodzież do Krakowa, to wszystko było zrobione za czasów ich poprzedników, a im przyjdzie tylko spijać śmietankę. To jest właśnie najbardziej oburzające, z chwilą, gdy prawa ręka PIS-u – ONR głoszą zdecydowane hasła anty semickie i anty narodowe, gdy wraz z PIS-em zawłaszczają Polskę, którą chcą  układać według własnych anty ludzkich modeli.
To jest po prostu faszyzm, zwalczanie innych, bo według nich, tylko my jesteśmy godnym narodem wybranym.
Niestety, główny gość tego Święta ma całkiem odmienne zdanie na ten temat, dla Niego każdy człowiek jest istotą ważną, bo od Boga pochodzi i ma takie same prawa do życia i do samostanowienia.
A więc, czy panu Błaszczakowi spodoba się to, że Ojciec św. będzie tolerował tą kulturę multi – kulti? Czy będzie krytykował Jego poczynania w Polsce, upominając wszystkich „możnych” tego naszego kraju, od polityków począwszy, aż na  klerze, który jawnie występuje przeciwko Bożym przykazaniom: pycha, chciwość, nadmierne bogacenie się, skończywszy?
Zarówno PIS jak i kler to wyraźnie zakłamana kasta ludzi, będą pewnie bili papieżowi  bałwochwalcze pokłony, czekając, aż wszystko się skończy, by mogli znów powrócić do swoich niecnych, codziennych czynów.
Niestety, jest to bardzo smutne, ale obawiam się, że pobyt Ojca św w Polsce nie wiele w niej zmieni.
Gdy przed laty do Polski przyjechał „nasz” papież Jan Paweł II i stanął w Warszawie modląc się o pomoc do Ducha św wtedy odniosło to kolosalny skutek, rzeczywiście zmieniło się wtedy oblicze polskiej ziemi. Teraz obawiam się, że każde słowo Ojca św Franciszka będzie tylko grochem daremnie rzucanym o ścianę…….


Mamy dzisiaj kolejny piątek.
Już sporo ludzi wyjeżdża dzisiaj na te przymusowe wakacje, lepiej jednak opuścić Kraków i okolice, bo szykuje się dość spore w mieście zamieszanie, związane chociażby z trudnościami poruszania się po nim – wprowadzili wiele zakazów wjazdów do stref w Krakowie. Rozumiem, takie zabezpieczenie musi być, chociażby po to, żeby zapewnić transport chorych, dowóz żywności, czy przede wszystkim bezpieczeństwo.
Dlatego im więcej ludzi wyjedzie z Krakowa, tym lepiej dla przybywających Gości, pozostanie dla nich więcej przestrzeni.
Wiele osób zdecydowało się na przyjęcie do swoich domów przybywających gości, chwała im za to, chociaż nie wszyscy taką możliwość mają.
Ale już na Face Booku widzę zdjęcia tych, którzy zdecydowali się przybyszów do swojego domostwa przytulić.

Życzę przyjemnego piątku i przyjemnego weekendu,  ba, nawet dla wielu osób przyjemnego urlopu, przymusowego, bo przymusowego, musiano pozamykać wiele placówek do których dojazd byłby zdecydowanie utrudniony.

Dobrej pogody i miłych wrażeń.