strach

STRACH, PRZEMOC, TERROR,  tydzień temu Nicea, wczoraj Monachium, a co jutro??????
Straszne czasy nastały teraz, bardzo silnie odradza się ruch nacjonalistów, którzy są niestety prowokatorami do ataków przez  ludzi o słabym charakterze, ulegających złym sugestiom.
Hitler zza grobu ręce zaciera, on też kiedyś uważał, że Niemcy są tylko dla Niemiec. Otoczył się siatką osób podatnych jego sugestiom, finał tego znamy.
Wydawało się, że teraz, już po zażegnaniu niebezpieczeństwa, po doświadczeniach  tragicznych ostatnich wojennych działań, ludzie potrafią wrócić do normalności, do pokojowego życia. I wrócili, jednak okazuje się, że nie na długo.
Prohitlerowski ruch niestety się rozrasta. Idea czystki rasowej wciąż wisi nad nami, okazuje się,  teraz już nie tylko ze strony wyznawców Mahometa, ale również wśród ludzi nieodpowiedzialnych, dla których sam fakt zabijania ludzi tylko i wyłącznie dla wyimaginowanych wyobrażeń, staje się pomału naszą codziennością.
Strach jest o tyle olbrzymi, że każda przemoc, przynosząca śmierć niewinnych przecież osób i tragedie osób, które odniosły poważne obrażenia podczas ataku i rozpacz rodzin, którzy muszą teraz pogodzić się z tą smutną rzeczywistością, przychodzą niezapowiedziane, nigdy nie wiadomo, z której strony , kto i dlaczego uderzy.
Zastanawiam się, o czym myślał ten osiemnastolatek z Monachium, gdy z pistoletem w ręce strzelał do ludzi, a potem sam sobie wymierzył sprawiedliwość, popełniając samobójstwo.
Czy w ogóle o czymkolwiek myślał? To młody człowiek, który wcześniej pewnie zabawiał się grami komputerowymi, gdzie też strzelał do ludzi, tylko, że tamta śmierć była wirtualna, tu niestety jest tragicznie prawdziwa.
Nie jest wytłumaczeniem to, że leczył się wcześniej w psychiatryku, ile takich osób jest wciąż jeszcze poza zasięgiem przymusowego leczenia, w ilu takich psycholach odezwie się instynkt zabijania?
Jest to nie tylko niewytłumaczalne, ale przerażające, bo ktoś, kto stoi niedaleko Ciebie, inspirowany poprzednimi wydarzeniami,  może okazać się tym następnym, który sięgnie po pistolet. To może dziać się w Niemczech, we Francji, w USA, czy w Polsce…………
I to nie można połączyć z wielokulturowością ludzi , to są pojedyncze, ciężko chore osoby, ale gdy zbiją się one w większe grupki, mogą siać niepokój i śmierć w o wiele większych rozmiarach. Bo nikt mi nie wytłumaczy, że te wszystkie idee ONR-owców, czy innej grupy agresywnych  prawicowców są normalne. Żaden normalny człowiek nie pomyśli o zabijaniu innych, w ich głowach muszą się kłębić straszne i okrutne myśli, które, wzajemnie się popierając, wyzwalają niesamowitą energię siania zła.
Również i do takich samych morderczych  instynktów  można podłączyć grupę wyznawców islamu – oni wydają wyroki śmierci zgodnie z wyimaginowanymi,  pseudoreligijnymi przekazami wyższości ich religii nad pozostałymi wyznawcami Boga.
A Bóg jest przecież jeden i nigdzie nie jest napisane, że każe w Jego imieniu zabijać. To ludzie dorabiają sobie własne idee i potem według nich się  swobodnie poruszają, czując się przy tym bezkarnie, przekonani o swojej słuszności.
I znów mam wielkie obawy co do najbliższych dni, które w Polsce, w Krakowie i innych polskich miastach mają się toczyć podczas zbliżającego się tuż, tuż, Święta Młodzieży.
Rząd zapewnia nas o braku zagrożenia, niestety, nikt w tych dziwnych czasach bezpieczeństwa nie może nam zagwarantować.
I taka jest prawda, śmierć może nadejść niespodziewanie, tylko ci, którzy ją planują mają nad resztą tę przewagę, że oni już wiedzą kiedy i gdzie uderzą, dla nas wciąż pozostaje to wielką niewiadomą, podsycaną tylko wielkim strachem i oczekiwaniem, czy dojdzie, czy nie do tragedii.
Łączę się dzisiaj w wielkim bólu z rodzinami tych, których najbliżsi, w sumie w większości  młodzi ludzie, przed którymi świat stał  otworem,  stracili wczoraj życie, lub cierpią z powodu poniesionych obrażeń.


Pozostaje nam tylko pomodlić się o to, żeby te tak wyczekiwane przez Młodzież dni, spędzone na spotkaniu Ojca św Franciszka przeszły spokojnie, bez łez, tragedii i bez smutku.
Wysłuchałam wczoraj przesłanie Ojca św, które przesłał nam dwa dni temu, a który cieszy się z tego spotkania, a który pewnie też i  drży o losy tego spotkania, świetnie zdaje sobie sprawę z ewentualności zagrożenia, które czyha może nawet nie tylko nad nim, ale przede wszystkim nad młodzieżą, którą zaprosił do Krakowa. Stąd Jego przesłanie było bardzo poważne, zawierało kwintesencję prawdy, którą nam posyła.
Ojcze św, życzę Ci, aby Twoje przesłanie dla Polski i dla Młodzieży pozostawiło dobre skutki, a Twoje słowa  pozostały dla wszystkich jasne i przejrzyste.

Wczoraj byłam na proszonym obiedzie u Elżuni, koleżanki, którą poznałam leżąc w Szpitalu.
Było bardzo miło, ale już po 3 godzinach wróciłam do domu. Nie wiem, czy to wina ciśnienia, czy po prostu jak to się mówi „coś w powietrzu wisiało”, ale padłam jak kawka i chyba ze dwie godziny sobie pospałam, co wcale nie oznaczało, że wieczorem nie byłam znów śpiąca.
Jednak dosyć sporo czasu  wieczorem poświęciłam na oglądaniu TVN -24 ( oczywista oczywistość, że nie TVPis) transmisji z Monachium, śledziłam na bieżąco to, co tam się akurat rozgrywało.

A dzisiaj wstał całkiem pogodny i ciepły dzionek, myślę, że będzie to całkiem fajna sobota i mam nadzieję, że jej spokój nie będzie przerwany przez żadne niepokojące wieści, czego Wam i sobie życzę.