Sobota minęła mi spokojnie, pod znakiem wypoczynku, nawet powiedziałabym bardzo miłego leniuchowania.
Oczywiście, że jak na ten dzień tygodnia przystało, miałam bardzo miłego gościa V.I.P -a, z którym spędziłam przyjemne popołudniowe chwile na rozmowach i na wspólnym wypiciu wspaniałej kawy, Nescaffe Gold.
Lubię, gdy mam towarzystwo do wypicia kawy, wtedy smakuje mi ona jeszcze bardziej. A jeszcze, gdy to jest takie towarzystwo to ……ho.ho.
Wieczorem zjadłam bardzo dobrą kolację na gorąco, przygotowaną przez Diankę i przez Ksawra. Kolacja była nie tucząca, bowiem były to jarzynki z woka z makaronem ryżowym i sosem sojowym. Może niepotrzebnie dodali do tej poprawy grzybki, bowiem dzisiaj nad ranem mój żołądek już zaczął się trochę buntować. Jednak moje kiszeczki grzybków zdecydowanie nie lubią 🙂
Dzisiaj wracają z Majorki Monika i Tomek, właśnie siedzę na Flightradar 24com i obserwuję ich lot.
Fajna sprawa jest z tą stroną, możesz sobie poobserwować, jak wygląda wybrany lot od startu, aż po lądowanie.
System szukania przelotu jest bardzo łatwy, wystarczy, że wpiszesz w wyszukiwarkę strony port lotniczy, z którego dany samolot startuje i już automatycznie dostajesz numer lotu i mapę całego przelotu, widzisz, jak pomału samolot przesuwa się ponad różnymi lądami i morzami.
Dzisiaj to nie jest jedyna moja obserwacja Flightradaru, albowiem około 9.55 startuje z Krakowa na Cypr, do Pafos, nasza Olcia, już znalazłam numer jej lotu i też będę obserwowała jak sobie ona w powietrzu daje radę. Akurat zbiegnie się to z czasem, gdy Monika i Tomek będą lądowali w Krakowie, prawie w tym samym czasie Olcia wyrusza na podbój Cypru.
Podobno jest to dla niej wielkie przeżycie, bowiem po raz pierwszy w życiu będzie poruszała się po świecie samolotem.
Dobrego lotu Olciu i wspaniałych wakacji Ci życzę.
Tak prawdę powiedziawszy, jestem bardzo zafascynowana taką obserwacją lotów, chociaż przyznam się, że sama latać nie lubię, po prostu się boję.
To nie znaczy wcale, że nie latałam samolotami, owszem i to nawet wielokrotnie, ale jakoś od pewnego czasu, a dokładnie od mojego powrotu z USA, a było to ponad 30 lat temu (!!!) już nie myślę o takim typie podróży. Niby nic złego wtedy się nie stało, nie było żadnych katastrof, czy nawet niepokojących pertubulencji, nie mniej od tego czasu boję się latać i już.
Musiałby chyba ktoś wcześniej porządnie mnie spić alkoholem, tylko wtedy pewnie nie wpuścili by mnie na pokład.
Tak więc pozostawię sobie tylko możliwość podglądania strony lotu, a także obserwowanie, jak samoloty przelatują nad Krakowem i jego okolicą.
Szczególnie sporo będę miała takich możliwości podczas mojego pobytu w Modlnicy, albowiem nad „ich niebem” samoloty śmigają bardzo, bardzo często, w tę lub w tamtą stronę.
A do Modlnicy jadę już jutro i pozostanę tam przez kilka dni – będę miała mile wakacje, spędzane pośród róż, na hamaczku.
Jak już pisałam, mamy teraz przymusowy urlop z okazji Dni Światowych Młodzieży w Krakowie, i kto może teraz z Krakowa ucieka, by pozostawić więcej miejsca dla pielgrzymów.
A skoro mam taką okazję, skoro mogę skorzystać z gościnności Magdy i Jacka, czemu mam tego nie wykorzystać?
Szczególnie, że nie planuję w tym roku już żadnych innych wyjazdów no i muszę też nabrać siły przed czekającą mnie przeprowadzką.
Gdyby ktoś podzielał moje zafascynowanie obserwacją lotów podaję stronę https://www.flightradar24.com/46.96,12.06/8
W polityce robi się coraz ciekawiej i barwniej, posłowie z Pisu czują się już tak bezkarni, że nawet wystawienie środkowego palca, oznaczającego dokładnie słowa „mam cię w d….e” nic już nie znaczą. Tylko to jednak coś oznacza, tak, jak podkreślił to jeden z opozycjonistów, to nie jet fakt lekceważenia jednego tylko posła, to oznacza też lekceważenie całego Sejmu, a także i tego suwerena, który tego posła wybrał. Też ma go głęboko w d.
Dawniej posłowie na Sejm przynajmniej się szanowali, teraz tego szacunku niestety jest brak. Jest tylko buta pod tytułem „no i co mi zrobisz?”
Ale skoro jest takie przyzwolenie od szefa partii, od szefa rządu, to czym taki poseł ma niby się przejmować?
Teraz oni za zgodą suwerena rządzą i żaden inny głos się nie liczy, dlatego Senat wczoraj przyjął ustawę, którą zaproponował Sejm, o zmianie trybu pracy Trybunału Konstytucyjnego. Nic nie znaczy, ze opozycja była przeciw, nie dopuszczali jej nawet do głosu i prawem siły ustawę przegłosowali.
A ja pomyślałam sobie wczoraj o moim dziadku,, który był Senatorem w II RP. To był dla niego wielki zaszczyt, wielka odpowiedzialność pełnić funkcję polskiego senatora i nigdy w życiu nie pozwoliłby sobie na żadne polityczne hucpy.
Ale widać teraz, jak bardzo na ważności i prestiżu funkcja senatora straciła.
Pewnie mój biedny dziadek ze wstydu w grobie się przewraca, gdy widzi, co obecnie wyrabia się w Polsce.
Życzę wszystkim miłej i pogodnej niedzieli.

