Nastał ten poniedziałkowy dzień, gdy urlop musiał się wreszcie zacząć
Co prawda pomarzyć sobie mogłam o jakichś bardziej ekskluzywnych wczasach, na przykład gdzieś na złotych wybrzeżach morza Śródziemnego, ale z kolei przymus przelotu samolotem, no i co tu dużo mówiąc, ograniczone finanse, ostudziły moją głowę.
Można było jeszcze pomyśleć o jakimś wyjeździe nad nasze polskie morze, tyle jest tam wspaniałych zacisznych miejsc, tyle dzikich plaż, na których nie smażą się leżące obok siebie prawie pokotem ciała i nikt na ciebie nie rozsypuje piasku.
Ostatnio i Newsweek i Gazeta.pl pokazywały właśnie takie ciche i prawie zapomniane plaże, gdzie naprawdę można odpocząć, a i jakąś smażalnię rybek też można znaleźć, gdyby na rybki akurat przyszła ochota.
Tylko z tymi smażalniami to z kolei różnie bywa, to, że jesteś nad morzem wcale nie oznacza, że usmażą ci świeżutką, dopiero co złowioną rybkę, najczęściej bywa to ryba rozmrożona i w dodatku smażoną na wielokrotnie już używanym oleju, sama trucizna.
No, ale być nad morzem i nie zjeść rybki, to tak, jakbyś był w Rzymie i nie widział papieża 🙂
Zawsze jest alternatywa, że można kupić rybkę prosto z kutra od rybaka, który właśnie do portu zawinął, tylko nie zawsze z kolei jest możliwość ją potem usmażyć, no chyba, że mieszkasz na prywatnej kwaterze z dostępem do kuchni.
A ja sobie wyjeżdżam dzisiaj do Modlnicy, wsi spokojnej, wsi wesołej, gdzie jednym ewentualnym głośniejszym akcentem mogą być kościelne śpiewy z nieopodal położonego kościółka. Ale mam nadzieję, że teraz cały ten rozmodlony tłum przeniesie się w okolicę Krakowa i nawet takie odgłosy nie zakłócą mojej upragnionej ciszy.
Kiedyś i owszem, lubiłam gwar i towarzystwo, teraz niestety jestem już rozkapryszoną starszą panią, lubiąca ciszę i spokój, a jedynie śpiew ptaszków potrafi mnie rozmarzyć.
Już w Krakowie daje się odczuć, że coraz więcej młodzieży przybywa, jest coraz gwarniej i coraz „weselej”.
Słychać śpiewy, nawoływania, głośne rozmowy…… nie dla moich nerwów te głośne rozmowy i nawoływania
Ale skoro zaprosiliśmy tutaj młodzież, musimy ich traktować jak swoich gości i godzić się, że cicho przez te dni jednak nie będzie.
Wiem o tym doskonale i dlatego postaram się zachowywać na tyle grzecznie, żeby gospodarze Magda i Jacek jakoś te kilka dni ze mną wytrwali.
Oczywiście żartowałam, bo oboje są naprawdę bardzo gościnni i nigdy żadna przykrość podczas pobytu u nich mnie nie spotkała, wręcz przeciwnie, ale jednak oni też chcą mieć trochę chwil wytchnienia dla siebie, więc nie mogę być rozkapryszoną ciotką, każącą się obsługiwać i zabawiać, muszę dać im sporo swobody i czasu dla siebie, czyli muszę zająć się sama sobą, co nie będzie trudne, gdyż wezmę ze sobą mój laptop no i par brukowców do czytania, parę rozrywek do rozwiązywania. Ach, ten hamak………. leżeć na nim i czytać, czytać, czytać…….
Nawet zaplanowałam sobie, że ze dwa razy, może trzy uda mi się coś dobrego dna nich upichcić ? – przecież nie można siedzie komuś na głowie bez własnej aprowizacji.
No to pakuję się i już mnie nie ma.
Od polityki też chcę odpocząć troszkę, znużyło mnie to wszystko co się dzieje i nie tylko w Polsce, ale i ostatnie tragiczne rozgrywki w Turcji, możliwość wygrania prezydentury przez prawicowca Donalda Trumpa , te ciągłe zamachy terrorystyczne i groźba wybuchu III – ciej wojny światowej, którą ma wywołać podobno niebawem Putin, chcąc znów podporządkować sobie kraje bałtyckie, które kiedyś były pod wpływami Związku Radzieckiego – to wszystko przeraża, skóra na człowieku wprost cierpnie.
Wczoraj nawet zaczęłam słuchać wywiadu w sprawie ewentualnej agresji Rosji na Polskę ( i nie tylko), ale potem zaniechałam tego, po co tylko się denerwować? Co ma być i tak będzie, niezależnie od mojej woli.
Abrakadabra, deszczu a kysz, zaczarowałam znowu wypowiadając te słowa i kręcąc środkowym palcem prawej ręki młynka.
Czary działają, słonko pomału zaczęło zza chmur się wykazywać.
Może nie będzie tak źle?
Życzę przyjemnego poniedziałku i całego tygodnia, a dla tych, którzy będą w tym czasie pielgrzymować życzę dobrej pogody i wielu niezapomnianych chwil