wspomienia z Imienin z przeszłości

 

 

 

 

Wczoraj obchodzilibyśmy Imieniny mojego Brata – Krzysztofa, dzisiaj obchodzilibyśmy Imieniny mojej Siostry Ani.
Niestety, tamte czasy, gdy 25 lipca Ania z prezentem schodziła na dół do Rentgena, gdzie mieszkał Krzysztof, a na drugi dzień Krzysztof z prezentem pokazywał się w naszym mieszkaniu u Solenizantki Ani, już się nie wrócą
A mnie jest po prostu smutno…..
Pamięć o Nich Obydwóch pielęgnuję w moim sercu, myślę o Nich i nie mogę zrozumieć, czemu nie mogłoby tak jeszcze jak było kiedyś, na  trochę pozostać?
Przecież ani Ania, ani Krzysztof nie byli wcale starzy na tyle, żeby musieli się z tym światem żegnać.
To tylko los był okrutny dla Nich no i w pewien sposób i dla mnie, pozostawiając mnie samotną, bez Rodzeństwa.
Tak wcale nie musiało być!!! Ale taka jest rzeczywistość, Ich już po prostu nie ma ze mną, z nami….
Myślę często o Was moi Kochani Aniu i Krzysiu, czasami z Wami rozmawiam, bo wiem, że tam w Niebie mnie słyszycie i dbacie o to, by mi tu się krzywda nie działa.
Wiele zmienia się ostatnio w moim życiu, ale jestem pewna, że wszystko mi się świetnie uda przeprowadzić, skoro Wy jesteście tak blisko mnie i nade mną czuwacie.
Tylko czasami zwyczajnie, tak po ludzku, chciałabym z Wami porozmawiać oko w oko i słyszeć to, co macie mi do powiedzenia, co mi radzicie.
Ale wiem, że tamte czasy się nie wrócą i mogę tylko rozmawiać z Wami w moich myślach, gdzie jest i pozostanie dla Was miejsce już na zawsze.

Wczoraj w południe pojechałam taksówką z moim bagażem na Żabiniec, gdzie na mnie czekała już Magda. Jak już kiedyś wspomniałam, ruch po śródmieściu jest bardzo ograniczony przez wprowadzone na czas ŚDM strefy, do których bez specjalnych przepustek wjechać nie można. Na szczęście ruch taksówek na razie działa normalnie, pełny zakaz poruszania się po śródmieściu będzie wtedy, gdy będzie odbywał się ulicami przejazd Ojca św, czyli w najbliższą środę, no i w czasie, gdy tłumy będą zmierzać na Błonia, gdzie odbywać się ma  już dzisiaj msza św, prowadzona przez Kardynała Stanisław Dziwisza, a także podczas tradycyjnych spotkań Ojca św z młodzieżą.  przy ul Franciszkańskiej 3. Ojciec św Franciszek zwyczajem Jana Pawła II go, a także i Ojca św Benedykta stojąc w oknie, pobłogosławi  przebywającą na Franciszkańskiej młodzież, pomodli się z nimi, może i wspólnie zaśpiewają Barkę, ulubioną pieśń Jana Pawła II, pewnie jeszcze zamieni z nimi kilka słów.
Tak więc Aleje zazwyczaj pełne samochodów i korków były wczoraj  omalże puste, tylko na każdym rogu stał wóz policyjny na jarzących się światłach, widać, ze czuwają nad bezpieczeństwem Krakowian. Są niezwykle czujni, gdyż wczoraj rano na jednej z krakowskich ulic znaleziono podejrzany pakunek, natychmiast zabezpieczono to miejsce, mieszkańcy tej okolicy  na wszelki wypadek byli ewakuowani, a tobołkiem zajęli się wezwani w tym celu saperzy.
Na szczęście okazało się, że ktoś widocznie zapomniał zabrać ze sobą swój bagaż. Ale dobrze, że policja wykazała taką niezwykłą rozwagę.
Słuchałam zresztą wczoraj wypowiedź Szefowej Kancelarii pani premier, Beaty Kempy, która zapewniała o pełnym bezpieczeństwie  państwa w trakcie tych dni. Trochę to  dziwnie zabrzmiało, bo żaden rząd w Europie nie jest w stanie w tej chwili na 100 procent takie bezpieczeństwo zapewnić, czego  mieliśmy kilkakrotne przykłady w ostatnich tylko dniach. W każdym razie mnie te słowa jakoś nie przekonały i obyśmy się nie musieli na tych słowach zawieść.
Już kiedyś o tym wspominałam, że niestety terrorysta ma tę przewagę nad innymi, że dokładnie wie kiedy, gdzie i jak uderzy.
Jadąc z Krakowa do Modlnicy po drodze zrobiłyśmy jeszcze zakupy w Lewiatanie, gdzie zmitrężyłam sporo czasu, hala jest spora, a ja nie znając jej rozkładu, coś szukając wielokrotnie chodziłam w koło w to samo miejsce, nawet Magda już zaczęła się na mnie denerwować.
Modlnica przywitała nas drobnym deszczem i paroma pomrukami burzy, na szczęście  tylko na tych pomrukach wszystko się skończyło, było ciepło, potem nawet wyszło piękne słoneczko, więc mogłam posiedzieć sobie na tarasie no i oczywiście zrobić kilka pięknych zdjęć, jedno z nich tutaj właśnie zamieszczam.

Pięknie wyglądają te skąpane słonecznymi promieniami hortensje…..

Zwabiona dobrą zabawą (no i koniecznością chodzenia, co w moim przypadku jest zbawienne dla moich nóg), zainstalowałam wczoraj w moim telefonie  grę POKEMON GO.
Przy pomocy Magdy, która mi wytłumaczyła, na czym ta gra polega, złapałam jednego Pokemona, a potem wyruszyłam w świat, czyli na spacer z moim Iphonem. Rzeczywiście „spotkałam” jeszcze po drodze dwa Pokemony, ale niestety straciłam na nie wszystkie moje dostępne kulki i tak nie udało mi się ich pokonać. Musiałam więc grę przerwać, bo w pobliżu nie ma miejsca, gdzie mogłabym sobie kulki doładować, mogę zrobić to dopiero w Krakowie.
No i muszę nauczyć się dobrze w nie celować – Magda pocieszała mnie, żebym się nie przejmowała, bo na początku każdemu ta czynność przynosi kłopoty.
Ale coś jednak w tej grze jest pociągającego, skoro nawet takiego nygusa do chodzenia, jak mnie, wyciągnęło z domu na spacer.
Tylko, gdy tą uliczką przejeżdżało jakieś auto, chowałam na wszelki wypadek mój Iphon, aby nie dać nikomu powodów do śmiechu, że taka stara baba, a zabawia się jak dziecko. Ale ja wasze lubiłam takie ciekawostki, a skoro one jeszcze mają mnie wyciągać na spacery to…….nie jest chyba tak źle, co?
W młodym ciele młody duch, w starym ciele lenistwo, które trzeba pokonać, a każda droga prowadząca do celu jest dobra.

Dzisiaj na szczęście jest ładna pogoda, świeci słonko, ale nie ma tego dokuczliwego, tropikalnego upału.
Najgorsze jest to, że zapowiadają dosyć poważne burze i zastanawiam się, gdzie pod czas nich ta biedna młodzież się schowa, gdy akurat rozszaleje się ona na przykład podczas mszy św na Błoniach, czy w Brzegach. Tam nie ma żadnego zabezpieczenia przed takimi niebezpieczeństwami jak właśnie burza, czy intensywne opady deszczu.

Życzę wszystkim przyjemnego wtorku, a młodzieży, która zjeżdża jeszcze ciągle do Krakowa wspaniałych przeżyć związanych ze spotkaniem z Ojcem św i z okazji pobytu w naszym pięknym Krakowie