wstał piątek

 

Chyba padało całą noc, bo i na kwiatkach sporo kropelek, a kot, który łasił się do mnie rano na tarasie, był cały mokry.
Przytulał się biedak do moich nóg, jakby prosił, bym nareszcie nalała mu mleczka do jego miseczki.
Mleczko wypite, pomruczał z radością i….teraz odsypia nocne łowy na foteliku.
Kiedyś wreszcie spać trzeba, prawda?
On w przeciwności do mnie hasał,  ja spałam smacznie calutką noc, o dziwo, nareszcie się wysypiam w Modlnicy i budzi mnie dopiero blady poranek.
Bardzo dobrze mi tu w tej Modlnicy, nie biją, nie krzyczą, pozwalają się wyspać do woli, nawet na wspaniałym hamaczku na tarasie, dobrze karmią…..

 

Czy mogłabym czegoś lepszego od życia żądać???
Jednym słowem mam wspaniałe wakacje, szkoda tylko, że tak szybko one się już kończą.
Nawet pogoda jest łaskawa, bo czasami co prawda pada deszcz, ale głównie w nocy. Na dzisiaj też zapowiadają już dobrą temperaturę, czyli taką jak lubię, około 25-26 stopni, nie będzie kanikuły, ale będzie ciepło i słonecznie, już chmurki pomału się rozpraszają…..

Wczoraj z Magdą oglądałyśmy prawie wszystkie transmisje z pobytu Ojca św w Polsce, a więc i mszę św w Częstochowie i spotkanie Ojca Franciszka z młodzieżą na Błoniach, na które pojechał, wraz z niepełno sprawną młodzieżą…… specjalnie podstawionym dla Niego tramwajem. Najpierw porozmawiał i pobłogosławił wszystkich pasażerów tramwaju, wyobrażam sobie, jaka radość napełniała ich serca, potem przez okna pojazdu na szynach pozdrawiał i błogosławił licznie oblegających ludzi stojących i wiwatujących  na ulicach, którymi ten tramwaj przejeżdżał
Z wielkim skupieniem i z olbrzymim  zrozumieniem słuchała młodzież na Błoniach  słowa przesłania Ojca św. W niejednych oczach widziałam nawet łzy wzruszenia.
I tak sobie pomyślałam, że bardzo dobrze się stało, że On tu, w Krakowie, potrafił poruszyć serca i umysły tych młodych ludzi, nie zepsutych jeszcze komercją i wrogimi wizjami tego świata, wojnami i terroryzmem, oni temu  już się sprzeciwiają, a teraz mają jeszcze większe pole do popisu poprowadzić w przyszłości świat w całkiem inną stronę, wzorując się na tak wielkim autorytecie, jakim jest obecny papież.
To on im mówi: BYĆ, a nie MIEĆ, to on im pokazuje, jaki lepszy świat w przyszłości mogą ludziom zaoferować, pełen miłości współczucia dla bliźnich, szczególnie dla tych potrzebujących pomocy.
Mam nadzieję, że nigdy tych słów nie zapomną i słowo pokój, sprawiedliwość i miłość będą głosili przez resztę swojego życia.
Za to przegapiłyśmy wczoraj z Magdą transmisję spotkania z młodzieżą w oknie na ul Franciszkańskiej. Odbyła się ona wcześniej, niż było to zaplanowane i gdy otworzyłyśmy telewizor,  młodzież już rozchodziła się z placu. Na pewno znów wszyscy podążyli na Krakowski Rynek, gdzie tańce i śpiewy rozlegały się do bardzo późnych nocnych godzin, zresztą Ojciec św dał im przyzwolenie na takie zabawy, zachęcając, a teraz sobie troszkę pohałasujcie.
Mam wrażenie, że na takie dictum nawet i najstarsi mieszkańcy Krakowa się nie sprzeciwiali zabawom i hałasom, wszak to są dni dla młodzieży przeznaczone, o tym już wiedzieliśmy wszyscy wcześniej. A i w czym może zresztą przeszkadzać kulturalna i wesoła zabawa? Może troszkę we śnie, ale i z tym, z tak niebywałej okazji, można się pogodzić.
Dzisiaj dalszy ciąg Festiwalu Młodzieży, chociaż ten dzień pielgrzymki Ojca św rozpoczyna się bardzo poważnie, od Jego wizyty w Obozie Koncentracyjnym w Oświęcimiu, gdzie wspominać będzie tragedię masy niewinnie zabijanych tam osób i pewnie znów będzie miał okazję do dawania przestróg o tym, do czego może prowadzić chora chęć dominowania nad światem. Kiedyś był to hitleryzm, a teraz terroryzm a  w wielu krajach takich, jak na przykład Turcja, autokratyzm.
Ale takie jest życie, jak powiedział Ojciec św. dwa dni temu na Franciszkańskiej, dobro spotyka się ze złem i sztuką jest obydwa te przeciwstawne sobie bieguny życia odróżnić i wybrać to, które nikomu krzywdy i tragedii nie przyniesie.
A wieczorem wraz z młodzieżą odprawi na krakowskich Błoniach drogę krzyżową, będącą uwiecznieniem wszystkich Jego przesłań, nie tylko do młodych, ale również i do tych, którzy tę transmisję licznie będą oglądać.
Droga Krzyżowa Tego, który musiał wycierpieć wiele dla naszego zbawienia, dla nas, ludzi, powinna być wzorcem, z którego powinniśmy czerpać siłę, bo każdy człowiek przychodząc na ten świat otrzymuje od Boga swój Krzyż, potem On rozliczy nas z tego, w jaki sposób potrafiliśmy ten nasz Krzyż udźwigać.
Myślę, że te wszystkie mądre papieskie słowa potrzebne są nam wszystkim, wierzącym i tym niewierzącym, bo one są naszym drogowskazem.
I nawet jeżeli ktoś nie czuje tej bojaźni przed Bogiem, powinien sobie zdawać z tego sprawę, że nikt nie dał mu nadludzkiego prawa, które pozwalałoby mu na unicestwienie innych, każdy ma prawo do godnego życia, i ludzie i zwierzęta i otaczająca nas przyroda.

Życzę zatem wszystkim następnego dnia pełnego wzruszeń i rozmyślań nad sobą samym, nad tym, co nas otacza, na wzbudzaniu w sobie pozytywnych refleksji, bo akurat teraz mamy ku temu największą okazję.
Miłego piątku