I oto niepostrzeżenie nadszedł nam październik.
Rozpoczął się optymistycznie, kolorowo i słonecznie, z dosyć miłą temperaturą, ale czy tak długo ten stan pogodowy nam się utrzyma?
Ostatni dzień września był bardzo przyjemny i ciepły. Siedziałam wczoraj sobie chwilkę w parku i swoje Pokemony łapałam, co było robić, skoro ktoś puścił Lura i one same mi do telefonu właziły? Trzeba je było połapać.
Zrobiłam wczoraj weekendowe zakupy, dzisiaj będę miała gościa, więc jeszcze muszę kupić szarlotkę, już mam zamówioną w Awitexu, bo stamtąd jest ona naprawdę wspaniała, zupełnie jak domowa.
Po co ręce sobie ciastem brudzić, skoro takie pyszności są na wyciągnięcie tych czystych rąk nieopodal mnie?
Wczoraj niespodziewanie miałam gościa, przyszła odwiedzić mnie Basia Sz. Było bardzo miło, chwilę porozmawiałyśmy, oglądnęła oczywiście moje mieszkanie, które też (chyba) jej się podobało.
A dzisiaj przychodzi do mnie Magda Italiana, już się cieszę na spotkanie z nią, może potem posiedzimy chwilkę w Parku, bo pogoda jest całkiem do tego sprzyjająca. No i obawiam się, że to ostatnie takie miłe, słoneczne chwile, bo pogoda ma się wyraźnie popsuć i ma padać deszcz, o biedne moje kosteczki.
A na poniedziałek zapowiedziany jest Ogólnopolski Czarny Strajk Kobiet, które protestują przeciw restrykcjom ustawy antyaborcyjnej, a już fakt, że kobiety, nie tylko te, które poddadzą się z powodów na przykład zdrowotnych aborcji, ale i te, które będą miały to nieszczęście, że poronią, mogą być za te czyny wsadzane do więzienia na co najmniej 2 lata. Wyobrażacie sobie? Kobieta, matka na przykład trójki, czy dwójki dzieci będzie siedzieć w więzieniu, bo komuś ubzdura się, że nie poroniła, tylko poddała aborcji? A kto te maluchy pozostałe w domu będzie wychowywał, karmił, kto je będzie opierał i ubierał?
To nie tylko nonsens, ale wręcz średniowiecze.
A jeżeli dodać tego następny „dobry” pisowski pomysł o zakazie stosowania środków antykoncepcyjnych, w tym środka zapobiegającego tzw wczesnego działania, to trzeba przyznać, że powiedzenie „jesteśmy daleko za Murzynami” robi się coraz bardziej aktualne.
A może to i lepiej, że takie pomysły ustaw zakwitły w pisiorskich głowach, jest to początek końca rządów „dobrej zmiany”, bo to nie takiej zmiany chcieli Polacy, nie na takie rządy głosowali i nie na taki rząd zasługują.
A że z „Babą” nie ma gadki, to jest tylko zapowiedź, że to właśnie kobiety dadzą temu rządowi radę i żeby jednak przy tym korycie się utrzymać, bo coraz więcej kolesiostwa i nepotyzmu ogarnia rządzących, już teraz bez pardonu rozdają lukratywne stanowiska wśród swoich rodzin i znajomych królika, Pis będzie jednak chyba musiał ustąpić, albo wstrzymać te restrykcje, albo…pożegnać się z władzą. Nie ukrywam, że to drugie rozwiązanie będzie bardziej dla Polski korzystne.
Na szczęście poparcie dla Pisu wyraźnie spada i gdyby tylko opozycja w jakikolwiek sposób zjednoczyła swoje siły, już mogłoby dojść do korzystnej dla Polski zmiany.
Co prawda szybko nie odbudujemy swojej pozycji w Europie (o ile w ogóle ją kiedykolwiek odbudujemy), ale może trochę zelży w kraju ten terror, który pisowcy nam zafundowali.
Ponieważ ostatnio mam spore kłopoty z moimi nogami, zaczynają mnie potwornie boleć nie tylko stopy, ale i kolana, nie będę mogła brać czynnie udziału w poniedziałkowej manifestacji, ale postanowiłam, że przynajmniej ubiorę się na czarno, jako znak mojej solidarności z protestującymi kobietami.
Ale to dopiero w poniedziałek.
Dzisiaj cieszę się ciepłym i słonecznym weekendem i życzę wszystkim samych miłych dzisiejszych chwil na spacerach i na innych rodzinnych rozrywkach.
