Oczywiście, że róża jest środowa dla Ulki. Bo jakby ten dzień mógł inaczej niż bez tego pięknego kwiatka w moim blogu minąć? No jak??
A więc najpierw będzie róża.
Jak zwykle urocza, wabiąca, ciekawa……
Bo każdy kwiat tej królowej kwiatów jest inny, mimo, że pozornie mógłby się wydawać podobny do innego . Pewnie, jet wiele gatunków, wiele kolorów, ale również i tutaj są niuanse, które te kwiaty od siebie rozróżniają.
Ale najważniejsze jednak jest to, że są to ulubione kwiaty Ulki i moje, właśnie róża szczególnie nas połączyła.
No to tradycyjnie Uleczku przesyłam Ci miliony całusków z całkiem jesiennego Krakowa. Cóż, taką porę roku właśnie mamy i musimy z tym się godzić. Potem znów będzie biało, ale przyjdzie pora, gdy wszystko zacznie się zielenić, już sobie wyobrażam, jak pięknie wtedy mój park będzie wyglądał we wiosennym słoneczku. Na razie listki coraz bardziej brązowieją, ale wciąż jeszcze są na drzewach, potem, gdy drzewa będą już gołe, nie będzie tak przyjemnie. Wszystkiego najlepszego Ulu na wszystkie jesienne i zimowe dni, bo na wiosnę, mam nadzieję, może nareszcie się spotkamy?
A co do tego wszystkiego ma tłuczek do mięsa?
Ano ma, hurra, wreszcie udało mi się go wczoraj kupić i kotlety jednak będą na obiad, chociaż pewnie jest innych parę sposobów, żeby je utłuc.
Ostatnio używałam do tego twardej, metalowej chochelki, ale przyznam, że okropnie się nią namachałam, a i tak nie do końca porządnie były te kotlety rozbite. Teraz to co innego, rozbijanie schabu będzie samą przyjemnością. No to zapraszam na kotlety schabowe!!! 🙂 🙂 🙂
Wczoraj byłam na kontrolnej wizycie u pani doktor. Okazało się, że jednak całkowicie ten stan zapalny z moich oskrzeli nie wyszedł do końca i jeszcze muszę powtórzyć antybiotykoterapię. Wczoraj zażyłam pierwszy z nowej trójki antybiotyku, dzisiaj zażyje jeden i pozostanie mi tylko porcja na jutro.
No tym razem wirusy na pewno już na dobre opuszczą moje płuca.
Po wizycie zaglądnęłam do osiedlowego sklepu sieci Tesco ( niektórzy uważają, że jest to najlepsza sieć handlowa w Krakowie). Nie jest on co prawda tak rozległy, jak ten główny magazyn w Krakowie, ale i tak zakupy niezłe można było w nich zrobić.
Ja oczywiście nastawiłam się na kupno tego tłuczka do mięsa i wyszłam triumfalnie z nim ze sklepu, podobnie co najmniej, jak ongiś, gdy z wielkim trudem za czasów wiadomych zdobyłam kawałek szynki na święta. Teraz też byłam w pełni usatysfakcjonowana.
Widać, że pogoda się zmienia, bo wczoraj wyjątkowo okropnie mi nogi dokuczały, są takie dni, że chodzenie dla mnie są prawdziwą męką. Musiałam szybko zażyć mój Nimesil, aby trochę im ulżyć, czy to oznacza, że już się od tego Nimesilu uzależniłam?
Widać, że młodzież akademicka powróciła już do swoich uczelni, bo autobusy są teraz okropnie przeładowane, czasami nawet nie da się do niego wsiąść.
Tak było właśnie wczoraj, mogłam co prawda użyć swojego świeżo zakupionego atrybutu, ale potem prasa podawała by, że po Krakowie jeździ autobusami jakaś szalona baba, która z tłuczkiem na mięso poluje na Bogu winną uczącą się młodzież. Ale żarty na bok, byłam z tego, że nie mogłam wejść do autobusu bardzo niezadowolona, bo nie dość, że źle się czułam, bolały mnie i nogi i głowa, to jeszcze nie miałam nawet tyle siły, by wpychać się na siłę do wypełnionego po brzegi autobusu, musiałam czekać następny kwadrans na następny autobus – ten już nie był na szczęście tak strasznie przepełniony i nawet udało mi się zająć siedzące miejsce.
Pamiętam taką piosenkę z czasów studenckich ” Pieniądze kto ma, to jedzie autobusem, a kto pieniążków nie ma, za autobusem kłusem”
A dalej jeszcze był refren ; ” a nam jest wszystko jedno, my mamy cały świat, bo student bez pieniędzy jest więcej wart”
Widać studiujący dzisiaj nie muszą oszczędzać na autobusach, ba, wielu z nich posiada nawet własne samochody, stąd właśnie od października robi się prawdziwy zamęt i w komunikacji miejskiej i na drogach.
No, ale student też człowiek, jakoś na uczelnię dojechać musi, zawsze jednak ma daleko albo od prywatnej kwatery, albo nawet z akademików, umieszczonych poza centrum. Trzeba być dla nich więc wyrozumiałym i nie myśleć o używaniu tłuczka, albo innego wrogiego atrybutu.
Tylko żeby i oni też pozostawali wyrozumieli dla starszych osób i szanowali fakt, że nie zawsze łatwo się takiej osobie wepchać na siłę do autobusu, czy potem nawet jechać nim w pozycji półwiszącej na uchwycie autobusowym, albo na czyichś plecach……..
A może jednak trochę przesadzam???
Całe szczęście, że jak na razie październik jest całkiem łaskawy dla nas ze swoimi temperaturami, po kilku naprawdę chłodnych, nawet można powiedzieć zimnych dniach, zrobiło się całkiem przyjemnie. Tylko niestety od czasu do czasu straszą nas, że gdzieś tam znowu ten nieznośny deszcz zakłóci nam październikową sielankę.
Ale u mnie jak widzę nawet słonko ma ochotę na chwilkę chociaz wyskoczyć spoza chmurki. I bardzo dobrze, będę mogła rozsyłać moje słoneczne promienie po wszystkich miastach i wsiach, oczywiście o Poznaniu nie zapomnę na pewno.
Miłej środy 🙂
