Gorąco polecam wczoraj obejrzany przeze mnie film, właśnie pod tytułem „Nie jesteś sama”.
Jest to historia rodzącej się przyjaźni pomiędzy nieco zwariowaną i zbuntowaną, nie mogącą znaleźć swojego miejsca w życiu studentką Bec i młodą kobietą, o wspaniale ustabilizowanym życiu rodzinnym i towarzyskim, stającą przed olbrzymią karierą zawodową, młodą kobietą Kate, która niespodziewanie, w wieku 30 lat, zaczyna chorować na okrutną i śmiertelną chorobę, stwardnienie zanikowe boczne.
Mąż Kate staje przed dużym dylematem, musi codziennie być pomocą we wszystkich czynnościach domowych, których Kate już niestety samodzielnie wykonywać nie może, więc szuka pomocy u kogoś, kto w godzinach jego pracy pomoże się Kate opiekować.
Jest to wspaniały film psychologiczny, studium, pokazujące osobowość i walkę o przetrwanie nie tylko tej biednej, chorej kobiety, ale i osób, które są w jej najbliższym otoczeniu i którzy muszą codziennie zdawać bardzo restrykcyjnie przez los oceniany egzamin.
I tak oglądając ten film zastanawiałam się nad tym, jak mało wagi przykładamy do naszego życia, do tego, że możemy codziennie radośnie wstać i iść do ludzi. Mimo, że czasami jakiś ból nam dokuczy, a to nóżka, czy rączka zaboli, a to katarek w nosie (i w uchu:-) przeszkadza), ale to wszystko jest tak mało ważne, to są choroby, które szybko przechodzą i znów człowiek może normalnie urzędować.
Ale ogólnie mówiąc, lubimy narzekać, pewnie jest to w naszym zwyczaju, jak nie na jakieś dolegliwości, to na brak pieniędzy, na sąsiadów, czy na politykę…. A wszystko to tak mało jest ważne w porównaniu z chorobą, czy śmiercią, która niespodziewanie zagraża.
Człowiek, a szczególnie chory człowiek, jawi się okropnym egoistą, chce podporządkować sobie cały świat i dąży do tego, żeby wszystko kręciło się wokoło jego osoby. Może jest to całkiem naturalna postawa, bo charakterystyczna jest dla większości. Ale nasza bohaterka, Kate, potrafiła ułożyć swoje sprawy tak, aby być jak najmniejszym obciążeniem dla bliskich jej osób, rozumiała, że nie może zmieniać kolei życia i tym samym uprzykrzać życie innym tylko dlatego, że ją spotkało wielkie nieszczęście, jakim była śmiertelna choroba, która ją dopadła. Łagodność i pogoda ducha, którą mimo cierpień wykazywała, była drogowskazem jej już bardzo krótkiego życia. Ale równocześnie była też i wielką nauką dla osób ją otaczających, zarówno jej mąż jak i opiekunka Beca literalnie zmienili swoje spojrzenie na świat, znaleźli całkiem nowe życiowe priorytety, zaczęli ten świat spostrzegać całkiem innymi oczami.
Pewnie, ktoś powie, to tylko film, ale wszystko to, co dzieje się wokoło nas jest swoistym filmem naszego życia, podczas którego spotykamy różne, raz łatwe, raz trudniejsze sytuacje życiowe, które musimy rozwiązywać i niestety nie zawsze nam starcza na to nasz zasób cierpliwości.
Jest to film dramatyczny, ale z przesłaniem nadziei i pewną nauką, potrzebną nam szczególnie wtedy, gdy nagle zaczyna się walić nasz świat w związku z naszą lub osoby bliskiej choroby. Naprawdę jest to film warty obejrzenia.
Dzisiaj, w związku ze zmianą czasu, spaliśmy godzinę dłużej. Ale czy na pewno? Człowiek ma „zamontowany” w swoim wnętrzu własny zegar, który nie zna pojęcia cofania lub przyspieszania czasu. I zanim znów organizm przyzwyczai się do zmian, znów będzie musiało minąć kilka dobrych dni.
Ja w każdym bądź razie kilkakrotnie podczas nocy sie przebudzałam i mimo, że z powrotem potem smacznie zasypiałam, jednak ostatecznie obudziłam się według starego czasu, czyli o godzinę wcześniej, niż to wskazywał zegar.
Pewnie za to będę dzisiaj wieczorem wcześniej o tę godzinę śpiąca, więc wszystko się jakoś unormuje.
Wczorajszy dzień minął z bardzo zmienną pogoda, niby świeciło słońce, ale był przy tym tak wielki wiatr, że głowę chciało ukręcić, za to późnym popołudniem padał nawet deszcz. Cóż, październik już się kończy , za oknem już stoi listopad. Jak sama nazwa wskazuje, liście już prawie opadły, zaraz ukażą nam się gołe, smutne gałęzie.
Dzisiaj wiatr troszkę się uspokoił, oby tylko deszcz nie przeszkadzał w odwiedzaniu grobów naszych Bliskich Zmarłych.
Życzę zatem spokoju, bez wiatrów i bez deszczu, dobrego niedzielnego odpoczynku
