Głucha Ewa

Muszę jednak odwiedzić laryngologa, już całkowicie ogłuchłam na lewe ucho.
Jest to bardzo denerwujące, gdy ma się ciągle ucho „w studni”. Już nie mówiąc, że coraz głośniej nastawiam odbiorniki, pewnie sąsiedzi mi wreszcie zwrócą uwagę.
Musze podjąć jakieś kroki w tym kierunku, nie wiem, czy ten preparat, który ostatnio reklamują mi by nie pomógł?
Jeżeli nie, to czeka mnie „Karolka”, czyli przepłukiwanie ucha. A wtedy nagle świat zrobi się okropnie głośny, nie wiem, co już lepsze.

Znowu narzekam, co robić, takie jest życie, zawsze coś…….
Ale człowiek się „sypie” na te stare lata : brzuch, kolana, ręce, stopy… dobrze, że jeszcze główkę mam w porządku, przynajmniej jakoś jeszcze myśleć mądrze  mogę.
Bo gdyby główka odmówiła mi posłuszeństwa…. oj to by dopiero nieszczęście było. Z takimi małymi bólami jakoś sobie radzę, przynajmniej do tej pory, fakt, że dzięki zaprzyjaźnionej mi Służbie Zdrowia i czuwającego nade mną Anioła Opiekuna – Maćka. Ale dokąd mogę go swoimi dolegliwościami nękać? A te przychodzą niespodziewanie z różnych części mojego „wątłego” ciała.
Ale nie można się poddawać, trzeba żyć dalej, a mam nadzieję, że jeszcze tego życia jeszcze przede mną trochę pozostało.
Zresztą mam taką cichą umowę z Darią (córką Maćka), że gdy ona skończy medycynę, porządnie się za mnie zabierze. No to cierpliwie sobie czekam, ale przed nami jeszcze jakieś 4 lata co najmniej.

A ponieważ znów wprowadzam jakieś marudne treści w moim blogu, może coś innego, nieco relaksowego?

 GRUBASKI GÓRĄ, pisze to z całym przekonaniem, jako, że i ja kiedyś do tej gorszej części kobiet należałam i w związku z tym też dane mi było przeżywanie wiele upokorzeń, nie tylko zresztą od mężczyzn. Przykre to, gdy kryterium człowieka określa się tylko i wyłącznie jego wyglądem.

Kiedyś przeczytałam w jakimś brukowcu  wspomnienie jakiegoś niedowartościowanego mężczyzny, w sile wieku, który to artykuł można śmiało właśnie zatytułować „Grubaski górą”
Czy ten pan był niedowartościowany? Raczej znudzony codziennością, stagnacją w rodzinie złożonej z żony i dwójki dzieci, codzienności w wykonywanej pracy, szukał więc jakiejś odskoczni, aby nudę czymś zapełnić. Wymyślił sobie, że poszuka nowego „szczęścia” w internecie. Oczywiście nie miał wcale na myśli całkowite odejścia od codzienności, chciał po prostu pozwolić sobie na chwilkę odskoczni od  nudnego życia. Zalogował się na jakimś czacie internetowym i tam szukał swojego nowego „szczęścia”
Trafił wreszcie na dziewczynę, która wydawała mu się godna jego uwagi. Oczywiście uderzył w znane skądinąd nam tony, jaki to jest nieszczęśliwy, porzucony i szukający nowej, prawdziwej miłości. Trafił na pewny grunt, dziewczyna, z którą zaczął rozmawiać również szukała swojej drugiej połówki .
I jak to w internecie bywa, najpierw sobie rozmawiali, potem on chciał koniecznie zobaczyć, jak ona wygląda, więc namawiał ją na wysłanie swojego zdjęcia.  Dziewczyna pierwotnie się krygowała, że niby źle na zdjęciach wychodzi, wreszcie podesłała  mu swoja fotkę, a na niej  była piękna, młoda blondyna, o nienagannej figurze, pięknej twarzy, jednym słowem cud miód ultramaryna.
Oczywiście facet zaczął nalegać, aby w końcu się spotkali w realu, najpierw dziewczyna go lekko zwodziła, ale w rezultacie po pewnym czasie zaprosiła go do swojego mieszkania na kolację. O umówionej porze facet bardzo zaintrygowany i podniecony spotkaniem z tą kobietą – wampem stanął pod jej drzwiami i zadzwonił. Drzwi się otwarły i…..mężczyzna doznał szoku, w ich tle stała dosyć sporych rozmiarów, niezgrabna dziewczyna  – słoń- jak ją potem  nawet nazwał. Rozczarowanie było tak ogromne, że facet nawet nie odważył się wejść do mieszkania, wyznał tylko, że czuje się zawiedziony i oszukany, ( dziwne, że nie przeszkadzało mu wcale to, że sam też przecież ją oszukuje), obrócił się na pięcie i dał dyla. Po powrocie do domy wyrzucił jej dane ze swojego komputera i myślał, że już problem ma z głowy.
Tym czasem na drugi dzień w jego mieszkaniu pojawiła się policja, która skuła go i zaprowadziła na komisariat z oskarżeniem  o gwałt na dziewczynie.
Zawiedziona dziewczyna postanowiła nie odpuścić takiej zniewagi i postanowiła się na nim zemścić.
Sprawa skończyła się w sumie pomyślnie, po wielu godzinach przesłuchań i po nocy spędzonej w areszcie został on zwolniony do domu, a dziewczyna przyznała się, że jego oskarżenie spowodowane było zwyczajną zemstą.
Co prawda facet cieszył się, że dziewczyna za takie fałszywe oskarżenie poniesie karę, ale po powrocie okazało się, że kara za wiarołomstwo dorwała i jego, mianowicie, jego żona dorwała się do laptopa, przeczytała na nim wszystkie jego rozmowy, więc niewiernego męża spakowała i wystawiła za drzwi. Nie wiadomo do końca, czy w sumie wybaczyła mu jego zdradę, ale na pewno facet musiał odpokutować za swoje grzechy.
A czemu to piszę? Dziewczyna musiała być okropnie zdeterminowana, może myślała, że rzeczywiście w ten sposób może odnaleźć miłość swojego życia. Niestety, internet jest bardzo niebezpieczny, rzadko zdarza się, że rzeczywiście w ten sposób można znaleźć kogoś na stałe. Osobiście znam parę, którą rzeczywiście czatowanie na stałe połączyła, ale to są dosyć rzadkie raczej przypadki. Oszukują jak widać i mężczyźni i kobiety, szczególne te, które nie są siebie pewne, te które niestety nie cieszą się w realu powodzeniem.
A przecież nie wygląd jest najważniejszy, każdego kiedyś zmiany w wyglądzie dopadną, a serdeczność, dobre serce, oddanie drugiej osobie pozostaje na zawsze. Charakter, a nie wygląd powinien być wykładnią szczęśliwego  dobrania się pary.
I na koniec moja „przestroga” UWAŻAJCIE NA GRUBASKI!!!, one naprawdę potrafią być nieobliczalne, zwłaszcza, gdy ktoś brutalnie podepcze ich honor!
Zresztą nikogo  nie można upokarzać, ani ze względu na wygląd, ani pochodzenie, czy na status majątkowy. Każdy ma z nas swoją godność, z którą przez życie kroczy i każdy  powinien na tyle siebie szanować, by nie poddawać się presjom innych ludzi, nie powinien ulegać wrażeniu, że jest kimś gorszym, niepotrzebnym.

Pogoda dzisiaj znów będzie dopisywać, ale niestety zapowiadają przechodzące ulewy, a nawet burze.
Tak wiec radzę dzisiaj bez zabezpieczenia w postaci parasolki nie radzę ruszać się z domu.
Zwłaszcza, że powiedzenie „parasol noś i przy pogodzie” jest mądre i zawsze bezpieczne, zwłaszcza, gdy te nowoczesne parasole nie są jak dawniej na kiju, który trzeba ze sobą taszczyć i w dodatku pamiętać, aby go nigdzie nie pozostawić, dzisiaj parasolkę można zwinąć i przy sobie w torebce nosić.

Miłego wtorku