różne sposobby komunikacji.

 

 

BOŻE, JAK JA WAS WSZYSTKICH KOCHAM  !!!!

 

I tak było. Wiadomość messengerem oczywiście od Uli wczoraj do mnie dotarła, wiadomość była wspaniała, gdyż i pogoda i humor mojej Przyjaciółce dopisuje, z czego bardzo się ucieszyłam. Ale czy mogło być inaczej????  Moje CZARY – MARY  musiały zadziałać !!
A swoja drogą jak bardzo zmienił się sposób komunikacji pomiędzy ludźmi.
Dawno, dawno temu wiadomości wysyłali sobie drogą, wysyłając różne wieści tak zwanymi wiciami.

Wici – starodawny sposób zwoływania  wojowników i rycerzy  na wyprawę wojenną.

Początkowo były to pęki łoziny lub powrozów rozsyłane przez króla do najważniejszych urzędników w regionie (wojewodów, starostów kasztelanów)  którzy przekazywali je swoim podwładnym za pomocą posłańców używając systemu sztafetowego. .

W późniejszym okresie wici  zostały zastąpione pisemnym listem zwołującym pospolite ruszenie.

Obecnie, używane jako  przenośnia  oznacza komunikat o ważnych sprawach
W chwili, gdy zaczęła działać poczta, komunikacja była już bardziej ułatwiona, listy pierwotnie przewożono powozami, co oczywiście wydłużało czas otrzymanie wiadomości, potem wraz z rozwojem cywilizacji zastępowano powozy pociągami, samolotami. Ale i tak wiadomość niejednokrotnie przychodziła z opóźnieniem.
Już nie wspomnę o wynalezieniu telefonu, jako bardziej nowoczesnego sposobu porozumiewania się, potem wynaleziono telegrafy, telefaksy, aż nadszedł czas esemesów.  Ludzie oszołomieni prędkością przekazywania w ten sposób wiadomości zaczęli jej używać na co dzień, zapominając niejednokrotnie o starych, a jakże miłych sposobach przekazywania chociażby życzeń świątecznych, czy imieninowych, bądź urodzinowych przy pomocy pocztówek.
W tej chwili mało jest takich pocztowych przesyłek, a pamiętam czasy, gdy w czasie świat trzeba było odstać dosyć długi czas na poczcie, by kupić znaczki i wysłać do kogoś życzenia.
A jeszcze później powstało tyle społecznościowych komunikatorów jak (najwcześniej chyba) słynne gadu – gadu (teraz coraz mniej używane), messenger, Twitter. aż po słynny Face Book, na którym wprost kwitnie towarzyskie życie. Ma to w pewnym sensie i trochę ujemne skutki, bo wiele osób chętniej ze znajomymi spotyka się właśnie na komputerowym forum, niż w realu, ale też i dzięki tym komunikatorom zaiskrzyło wiele przyjemnych i trwałych przyjaźni i miłości.
Właśnie dzięki takiemu komunikatorowi, jakim był czat poznałam właśnie spory czas temu  Ulkę.
I chociaż dzieli nas jednak odległość około 500 km nadal utrzymujemy ze sobą kontakt, mimo upływu czasu.
Jeszcze raz Ci dobrej zabawy życzę Uleczko i cieszę się, że się do mnie odezwałaś wczoraj.

Park Krakowski zakluczony. No, jeszcze nie całkowicie, główna alejka wciąż jest jeszcze otwarta i całe szczęście, bo gdzie przyjdzie tym biednym emerytom i emerytkom odpocząć na ławeczce? W każdym bądź razie alejka koło mojego domku jest od kilku dni  zasłonięta blachą i aby dostać się na moją uliczkę, która przylega przecież do parku, muszę trochę obchodzić park na około. No i tak będzie przez długi czas, ale trzeba przyznać, że jakas tam robota w Parku trwa.
Gorzej, że nie ma w stawie kaczuszek, na początku wiosny widziałam co prawda  dwie  małe kaczuszki, ale pewnie gdzieś je przenieśli, a związane jest to właśnie z remontem parku. Trudno narażać biedne kaczki na stresy ryczących maszyn.
Jakoś przetrwam ten smutny czas, szkoda, że akurat wymyślili ten remont w czasie, gdy najchętniej w parku się przebywa, nie mogli tego zaplanować jakoś na jesień? Pogoda zarówno w lecie jak i w jesieni jest podobnie nieprzewidywalna, szczególnie ostatnimi czasy.

Wiecie, jaki ulubiony jest teraz mój serial  TV? „Na Sygnale”. Trzeba przyznać, że przystojne chłopaki w nich grają, dziewczyny też są ładne, szczególnie Martynka.
Wcale nie miałabym naprzeciw, żeby taka drużyna przyjechała mnie ratować, ale to niestety nie real, to tylko film…..
Chociaż nie mogę narzekać, chłopaki, które kiedyś wiozły mnie do szpitala też były bardzo miłe i cierpliwe, wiadomo, Firma zobowiązuje.
Kto jak kto, ale ja na Służbę Zdrowia narzekać nie mogę, raczej dotąd zawsze spotykałam się z bardzo miłą załoga i w szpitalu i w przychodni i w transportach….. nigdy nie miałam żadnych zatargów.

Z utęsknieniem czekam na jutrzejszy dzień i na spotkanie z uroczym panem doktorem chirurgiem, który znów ulży mojemu kolanku następnym zastrzykiem
W skali od 1 do 10 ulga nasępiła tylko na 1,5, czyli nie jest za wielka, szczególnie rano, gdy kolano jest zastane, potem bywa różnie.
No, ale wierzę, że po następnych iniekcjach będzie już znakomicie, inaczej pozostanie mi tylko bioterapeuta lub….operacja. Jakoś na żadną z tych możliwości nie mogę na razie się zdecydować.

A pogoda? No dzisiaj też zapowiada się całkiem przyjemny dzionek, słoneczny, nie za gorący, o temperaturze około 20 stopni, taki lubię najbardziej.
No to miłego czwartku