tak będzie……
Wczoraj zrobi łam sobie mały rekonesans. Nawet mi do głowy przez sekundę nie przyszło, że całkowicie park zamkną. A jednak.
Nawet wejście główne do Parku też jest zamknięte, nie ma do niego wstępu.
Gdzie teraz się podziać? – najbliższy park to Park Jordana. Pewnie będzie teraz przepełniony, skoro jeden z ośrodków wypoczynków jest niedostępny dla ogółu.
Na złowrogiej blasze, którą opasany jest park, widać napis Teren budowy, wstęp zabroniony.
Ale dla pocieszenia wywiesili też tablicę, określająca rewaloryzacje parku z obiecującymi zdjęciami dotyczącymi jego przyszłości i z datą uroczystego otworzenia parku na nowo na 18. maja 2018r.
Czyli czekać trzeba rok z okładem. Ale czego za to tam nie będzie: piękne trawniki, pełne kwiatów, ciekawe jak długo, przecież chuligani zaraz się tym zainteresują – no chyba, ze wprowadzą monitoring, tak myślę, że to byłby niezły pomysł. Prócz tego będzie też i wspaniały plac zabaw dla dzieci z przeróżnymi atrakcjami, również i dla dorosłych, bo będą stały specjalne stoły do gry w szachy, myślę, że wszyscy będą zadowoleni, tylko….no cóż, cierpliwość podobno popłaca.
Zawsze w lecie w Parku Krakowskim w niedzielę odbywał się Truck – catering, teraz tego zaniechają, ale nawet nie jestem pewna, czy i w przyszłym roku do nowo odrestaurowanego Parku pozwolą wjeżdżać ciężkim, jakby nie było, samochodom. Przypuszczam, że nie. Zresztą szkoda będzie niszczyć nowe alejki.
Trudno, trzeba będzie się obejść ze smakiem.
No to teraz sobie troszkę potupię na około, trudno, i tak nie mam innego wyjścia, za to za rok będę radowała swoje oczy nowymi roślinkami, które zasadzą i drzewa i krzewy i całe klomby kwiatów.
Pewno będę jak szalona latała z aparatem i robiła zdjęcia, które umieszczę i na Face Booku i pewnie i tutaj.
Rok, tylko rok, aż rok !!!!
Ale się potem będzie działo !!!!!!!
Wczoraj cieplutko zrobiło się dopiero popołudniu, słonko grzało całkiem mocno, a dzisiaj?????
Dzisiaj od rana słonko pięknie świeci, ptaszki śpiewają, im zamknięty park w codziennych trelach wcale nie przeszkadza.
Przez okno mogę tylko podziwiać te puste całkowicie alejki i ….smutno mi jakoś. Cały park obwinięty jest szczelnie blaszanym, wysokim płotem, tak, że nawet z ulicy nie widać, co tam w środku się dzieje, słychać tylko odgłosy pracujących maszyn i te oddalone alejki, na których na razie nic się nie dzieje.
Na razie zagospodarowują obrzeża parku.
Dzisiaj mam dzień „remontowy” to znaczy idę walczyć ze swoją głuchotą i ze swoją kulawizną. Znaczy się idę di laryngologa i do ortopedy, czyli pół dnia przesiedzę w przychodni. Ale zaopatrzyłam się w jakiegoś „brukowca”, może nie będę się nudziła. tylko, żebym zdążyła wszystko pozałatwiać.
Wczoraj w aptece kupiłam sobie płyn do ucha – Vaxol, (jeszcze nie wiedziałam na pewno, czy się na laryngologiczną wizytę załapię), na wszelki wypadek go zastosowałam, ale i tak głucha nadal pozostaję, chociaż coś mi już w tym uchu „trzeszczy” – to dobry znak.
Idzie ku lepszemu.
A ponieważ weekend dużymi krokami już nadchodzi , czyli czas relaksu już rozpocznie się za kilka godzin, coś na dobry jego początek:
Przychodzi zając do sklepu i mówi:
– Poproszę chlebek z górnej półki.
Miś podaje mu chleb. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła. Tak jest przez kilka dni. W końcu przychodzi do sklepu i mówi:
– Poproszę masło z dolnej półki.
Zdziwiony miś podaje mu masło.
– I chlebek z górnej półki.
No to sięgamy do górnej półki i idziemy do pracy (albo do lekarza, jak na przykład ja), a potem już tylko…………odpoczynek.
Życzę bardzo przyjemnego i słonecznego piątku i wspaniałego weekendu, a mnie już praktycznie tu nie ma……


