Przyznam się bez bicia, przegapiłam tak bardzo ważną dla mnie datę 10 czerwca. Czy zapomniałam, że to dziesiąty, czy zapomniałam, że to już czerwiec?
Wiek, trudno, czasami pamięć się zaciera, czasami daty przelatują…..
Ale o jednym pamiętam ona pewno : NIGDY NIE PRZESTAŁAM I NIE PRZESTANĘ CIĘ KOCHAĆ ANIU!!!
10 czerwca minęła ósma rocznica śmierci mojej ukochanej Siostry Ani.
Myślę o Niej codziennie, przecież Jej zdjęcie, z którego do mnie się uśmiecha wisi nad moim łóżkiem.
Tak często z Nią rozmawiam, proszę Ją o opiekę nad Jej dziećmi, wnukami, nade mną.
A ona życzliwie patrzy ze zdjęcia na mnie jakby mówiła, nie bój się Ewa, JESTEM!!!!!
Wiem, że jesteś Aneczko, wiem, że czuwasz nad nami.
I ciągle tak bardzo mi Ciebie brak………..
Patrzę tęsknie przez okno na pusty park, nic się tam nie dzieje ciekawego….
Ale wczoraj z wielkim zdumieniem zaobserwowałam jakąś nieco nie młodą panią, spacerująca po parku i to w dodatku maszerowała po alejkach z dwoma psami. Szła zupełnie spokojnym, spacerowym krokiem, nie przejmując się wcale, że tam jej nie powinno być, że przecież jest zakaz wstępu do parku, który jest w remoncie.
O.K. – wczoraj była niedziela i nikt nic tam nie remontował, ale przecież zakaz to zakaz. Ciekawa jestem, którędy do tego parku weszła?, przez tą dziurę, która kiedyś sfotografowałam????
Jak widać – Polak potrafi!!. Ktoś brutalnie wyrwał wielką dziurę w blaszanym płocie okalającym park i to w dodatku tuż obok tabliczki WSTĘP WZBRONIONY.
No dobrze, na pewno tę dziurę wyrwało kilku młodych chłopców, bo tej pani o to nie podejrzewam, ale ….. jak można sobie pozwolić tak bez żadnej żenady spacerować po zakazanym terenie. Tacy właśnie są niestety Polacy, niesubordynowani, mający wszelakie przepisy w nosie.
No, a co poza tym?
Wczoraj popołudniu na kawce miałam miłych gości Elę i Maćka, posiedzieliśmy troszkę, porozmawiali, było bardzo przyjemnie i nie nudno.
Chociaż sama też ze sobą się raczej nie nudzę, albo coś czytam na internecie, albo jakiegoś brukowca sobie oglądam, czy film jakiś oglądnę….
Jak zwykle, wczoraj rano na Face Booku wstawiłam gifa z parującą kawusią, napisałam: zapraszam na kawkę i…..znalazłam komentarz od Maćka : wpadnę na kawkę popołudniu.
Myślałam, że żartował, ale jednak nie, czasami nawet biedną starą Ciotkę trzeba odwiedzić, szkoda, że niektórzy jakoś o tym zapominają….
Poniedziałek zapowiada się raczej ciepły i słoneczny, chociaz jeszcze chmury po niebie wciąż błądzą. Ale i tak do pracy idę dopiero na popołudniu, jeszcze zdąży się do tego czasu wypogodzić – mam taką nadzieję.
Oj, coś niebezpiecznie się nagle zachmurzyło, czyby jednak pogoda drwiła sobie z przeprowadzanych prognoz i własnymi krokami się kierowała?
To jednak ma padać ten deszcz???
Ten tydzień będzie urozmaicony, krótki w pracy, bo tylko będzie trwał do środy, a potem przed nami już tylko bardzo długi weekend.
Mam już nawet pewne plany na te dni, akurat zbliżają się 19 – ste urodziny Oliwki. Co prawda w tym roku wypadają one w poniedziałek, ale obiecałam kiedyś Olce, że na urodziny zrobię jej tiramisu, więc w ten weekend pewnie będziemy świętować jej urodziny.
Tylko muszę jeszcze na ten następny weekend pogodę zaczarować: ABRA – KADABRA……..
Muszę jednak sobie troszkę odpuścić z tą polityką, bo ostatnie zajścia bardzo nerwowo przeżyłam, ciśnienie podskoczyło mi bardzo niebezpiecznie, w głowie szumiało, serce waliło jak młot pneumatyczny , nie nadaję się do obojętnego przejścia nad tym tematem, ale chyba jeszcze bardziej denerwuje mi ta bezsilność, która mnie i nie tylko mnie ogarnęła.
Boże, jakbym chciała spokojnie zasnąć wieczorem i obudzić się w normalnej już rzeczywistości, bez tych wszystkich politycznych potyczek, bez arogancji, czy to naprawdę jest takie niemożliwe?
Życzę wszystkim przyjemnego poniedziałku, bez burz i bez deszczu, bez żadnych zawirowań.
No to wszystkiego dobrego na poniedziałek i na wszystkie dni tego tygodnia.
