chyba zwariuję

 

Całą moją kuchnię pokrywają białe płatki, zupełnie jakby w środku lata śnieg padał.
Dobrze, że przynajmniej temperatura jest odpowiednio wysoka, inaczej już pomyślałabym, że znów zima nastała.
A wszystko to za przyczyną remont kamienicy obok. Nie wiem, co oni tam wyczyniają, ale wygląda na to, że ocieplają budynek styropianem i drobne wiórki tego białego świństwa mam w całej kuchni, na podłodze, na kanapie, na meblach, nawet na kwiatkach.
Ciągle latam ze szczotką i zmiatam, żeby za chwilę znów podłogę i okolice pokrywały białe, drobniuteńkie płatki.
Nie mogę otworzyć drzwi balkonowych, ba, nawet nie mogę uchylić okna w kuchni, bo cały czas pyli i pyli.
Akurat wtedy, gdy jest duszno i trzeba wietrzyć mieszkanie? No to sobie wymyślili świetny termin na remonty!!!
Ile razy można dziennie latać z miotłą w ręce? Pięć, dziesięć, dwadzieścia?
Latam tam i z powrotem z tą miotłą, niby jakas czarownica, a i tak nie widać żadnej różnicy, bo za chwilę znów w mojej kuchni jest biało.
Muszę odczekać ze dwa – trzy tygodnie aż skończą ten remont w budynku obok i dopiero wtedy porządnie trzeba posprzątać kuchnie i balkon. Ba, nawet okno balkonowe też trzeba umyć, bo jest całe oblepione tym białym puszkiem. A póki co, na bieżąco trzeba sprzątać tyle ile się da. Nie ma to – tamto.
Życie to nie bajka……..
No to jednym słowem  jestem w środku totalnego remontu, z frontu remontują park, z tyłu remontują budynek, a ja biedaczka jakoś w tym muszę tkwić i cierpieć 😦
Tylko skąd nabrać tyle cierpliwości, żeby to jakoś przeczekać????
Właśnie rozmawiałam z panami od remontu, obiecali, że już niedługo skończą szlifować ten styropian i nie powinno się już potem nic do mnie sypać.
Czyli już  bliżej, niż dalej………

Przed chwilą posprzątałam kuchnię…… znów jest biało…….
Rzeczywiście, chyba jednak zwariuję…..
Szczególnie, że zerwał się akurat wielki wiatr i wszystko wokoło pyli…….
Trudno. Na razie się poddaję……

Chyba niepotrzebnie podglądam ostatnio zbyt intensywnie gniazdo w Przygodzicach. Potem jakieś straszne głupoty mi się śnią.
Musze przystopować, widocznie to nie jest dobre dla mego samopoczucia.
Polityka też źle na moją psyche działa, muszę się od tego wszystkiego odsunąć, zdecydowanie odsunąć.
Zawsze pozostają mi jakieś wesołe filmy na necie. Kiedyś gdzieś znalazłam kilka odcinków  Eda, Konia, który mówi.
W sam raz na mój nieco zblazowany ostatnio humorek. Muszę się trochę śmiechem odreagować.
No to miłego wtorku moi mili Przecież zła passa kiedyś skończyć się musi, prawda?
Kolanko troszkę mniej już boli, chociaz gdybym powiedziała, że całkowicie mi nie dokucza, minęłabym się z prawdą. Ale jutro idę na trzeci już zastrzyk, pewnie będzie jeszcze lepiej.
Ucho nadal jest głuchawe, coś w nim trzeszczy, mimo, że skrupulatnie zakraplam go przepisanymi przez panią doktór – laryngolog kropelkami z antybiotykiem. W piątek idę z nim do kontroli. Może jednak pani doktór zdecyduje się go jednak przepłukać?
No to raz jeszcze wszystkiego dobrego na ten wtorkowy dzień.
Czekam z niecierpliwością na jutrzejsza środę i już  w internecie szukam pięknej róży dla Uli……..