Jest taki dzień w tygodniu – środa, która dla mnie jest dniem szczególnym. Pewnie nie tylko dla mnie, ale i dla Ulki, z którą właśnie w tym dniu tu się specyficznie spotykam i tu do Niej kieruję kilka słów, a Ona komentarzem mi się odwdzięcza.
No i przyszła następna środa.
Nie wiem, czy czas odpoczynku dla Uli w morskich klimatach już dobiegła końca, ale chciałabym dzisiaj jeszcze go Uli przedłużyć, stąd ta dzisiejsza różyczka z wyraźnie morskimi akcentami, fale, mewa, wiatr……
Pozdrawiam Cię serdecznie Uleczko z Krakowa, wiele radości na pozostały wakacyjny czas Ci życząc, bo znając Ciebie, już go sobie na pewno odpowiednio zaplanowałaś i zarezerwowałaś. No i całuski z Krakowa Ci podsyłam i mnóstwo, mnóstwo moich uśmiechów
Przyznam, że ja jeszcze żadnych takich wakacyjnych planów nie posiadam, chociaż przydałoby mi się troszkę z Krakowa wyjechać, szczególnie teraz, gdy nawet w Parku posiedzieć i odpocząć oddychając pełną piersią, nie można.
Teraz dopiero rozumiem, jak bardzo mi tego Parku jednak brakuje i wydaje mi się, że ten czas już okropnie się dłuży, ze już minęło wiele miesięcy bez niego, choć to zaledwie minął tydzień, może dwa. Ale tak jest i nic nie zmienię.
Z tymi wyjazdami to jest tak, że przyznaję się, boję się jakiejś dalszej podróży pociągiem, nie wyobrażam sobie, żebym mogła sama pojechać na przykład nad morze, chyba dla mnie jest to już za daleko, a może jestem za bardzo wygodna, żeby poddawać się torturom wojaży?
Są tacy, którzy uwielbiają podróżować, dzisiaj na przykład Maciek z Elą pojechali na ten długi weekend motorem nad morzem.
Brrr, wyobrażacie sobie tak długą trasę na niewygodnym siodełku motocykla???? Ale to jest właśnie młodość!! Wtedy na niewygody nie patrzy się tak restrykcyjnie,.
W każdym bądź razie życzę im przyjemnej, bezpiecznej i szczęśliwej podróży i żeby wszelakie wichury i burze ich dzisiaj na trasie omijały.
No i żeby tam, w Jastarni same słoneczne dni spędzane na plaży ich czekały.
Moja ukochana Jastarnia!!!! Mnie co najwyżej przyjdzie podglądać ją na internetowych kamerkach
No właśnie, pogoda, niestety ciągle zapowiadają gdzieś tam będą opady deszczu, gdzieś tam burze…. Jak na razie w Krakowie wstał pięknie słoneczny dzień, przynajmniej tez nie jest taki wietrzny jak wczoraj, gdy wiatr prawie że głowy urywał. Ale i tak słonko dzisiaj bawi się z nami w chowanego, raz jest, raz za chmurkę ucieka, różnie dzisiaj z tą pogodą być może…..
Wczoraj miałam bardzo miłą niespodziewaną wizytę dwóch moich Kochanych dziewczynek Oliwi i Poli.
Bardzo mnie ucieszyło, że tak ot wpadły, bez powodu, tylko, żeby mnie zobaczyć.
Chwilę posiedziałyśmy, pogawędziły, Pola niestety szybko musiała uciekać do swoich szkolnych zajęć, z Olką spędziłam ciut więcej czasu. Jak to dobrze, że akurat miałam przygotowany pyszny, dietetyczny obiadek. Nawet Olci bardzo smakowało jedzonko gotowane na parze i stwierdziła, że chyba też zacznie tak dietetycznie jeść. Przynajmniej nie tłusto, a smacznie. Oliwia pracuje w barze z kanapkami, więc na ogół takimi ostatnio się żywi, a to może się w końcu znudzić.
A że pracuje tam codziennie wiele godzin (składa pieniądze na zakup samochodu), więc jest raczej skazana na niezbyt urozmaiconą dietę.
Muszę raz na jakiś czas zaprosić ja na jakiś pyszny obiadek 🙂
Wczoraj jeszcze kilkakrotnie musiałam sprzątać tę moją kuchnię z drobnych, białych wiórek, mówię Wam, syzyfowa praca, ledwo posprzątałam, znów było biało.
Dzisiaj jest już troszkę lepiej, pewnie już skończyli to wiórkowanie, ale jeszcze trochę tego białego puchu w powietrzu się unosi i nie mogę otwierać drzwi balkonowych na oścież.
Dzisiaj idę na następną blokadę mojego kolanka. Niby jest ciut lepiej, ale każdego rana ( czasami w nocy, gdy muszę nagle wstać, by odwiedzić pewien domowy przybytek) mam trudności z wyprostowaniem tego kolana.
Kiedyś Kaziu poradził mi szczotkowanie. Kupiłam sobie taką specjalną szczotkę z wypustkami do masażu i szoruję nimi i kręgosłup i barki, a przede wszystkim właśnie kolana. Nie wiem teraz, czy ten mniejszy ból spowodowany jest tymi zastrzykami (przecież zainwestowałam w nie aż 600 zł), czy spowodowane są codziennym masowaniem.
Ale jedno jest pewne – muszę się uzbroić w wielką cierpliwość, może jednak będzie troszkę lepiej????
Dzisiejszy wpis do blogu okropnie mnie denerwuje. Bo ile razy można to samo pisać, coś poprawiać, skoro co chwilę ERROR wyskakuje i znów muszę od początku zaczynać. No nie całkiem od samego początku, bo już pomna blogowych przygód, co kilka zdań zapisuję wpis i….tak muszę go jeszcze kilkakrotnie poprawiać, albo nagle wszystko znika i zaczynam od jakiegoś tam momentu wpisu raz jeszcze.
Do kitu z takimi wpisami, okropnie mnie to denerwuje!!!
GAZETO!!! POPRAW SIĘ!!!!!!!! Nie można przecież z ludzi sobie drwić!!!!!
Czy to ma być Twoja zapłata za 13 sto letnią już wierność twojemu blogowi?
Bo tak właśnie, teraz w czerwcu mija już 13 lat, od kiedy robię wpisy w Blogu gazeta.pl.
Pierwszy mój wpis w tym blogu nastąpił 22 czerwca 2004 roku. Sporo czasu już minęło….. A i coraz więcej Czytelników mam, za co serdecznie dziękuję 🙂
Mam nadzieję, że jednak portal nie nadszarpnie mojej cierpliwości i jeszcze przez długie lata będę tu dokonywała wpisów moich wspomnień, myśli, wrażeń. Ot tak, po prostu Krakowskim Targiem 🙂
No to pomna na to, że już ten dzisiejszy wpis meczę wielokrotnym powtarzaniem, kończę go na dzisiaj miłego dnia Wszystkim życząc
