czekam na dobre wieści

 

 

Oczywiście, że wczoraj Ulka przez Messenger posłała mi wiadomość, że jeszcze wciąż jest nad naszym polskim wybrzeżem, ale jednak przeczytała mój blog ( no, spróbowała by nie!!) i również mnie pozdrawia.
No i co to znaczy technika? niby ktoś jest daleko, a jednak tak blisko. Nie trzeba wcale mieć komputera pod ręką, żeby wiadomość przekazać.
I słusznie, od komputera tez czasami trzeba odpocząć.
Baw się dobrze przez te jeszcze kilka dni Ulu łap świeżą, morską bryzę, wdychaj jodu tak dużo, żeby na cały rok Ci go potem wystarczyło

Jakoś teraz pośród moich znajomych morze w tych dniach jest modne, jest tam już Ula, od wczoraj Maciek z Elą, a jeszcze w tych dniach, chyba w poniedziałek, nad morze wyrusza moja koleżanka Basia.
Tylko mnie tam nie ma……
A tak bardzo morze kocham…..
No trudno, ale pomału już moje plany wyjazdowe się już kształtują, co prawda nie nad morze, ale na Podbeskidzie, niedaleko Krakowa.
Jeszcze na razie nic nie wiadomo na 100 procent, ale może w sierpniu uda mi się uszczknąć jakieś 7 dni na świeży oddech, wolny od krakowskich spalin???

Na razie moje myśli zajęte są czymś innym, czekam na dobre wiadomości dotyczące jednej z moich bardzo chorej znajomej i jestem pewna, że takie właśnie do mnie wieści dotrą.

A dzisiaj mamy wielkie święto kościelne Boże Ciało.
Jest to święto przypominające nam o wielkim cudzie, który stał się podczas ostatniej w Wielki Czwartek, gdy Pan Jezus przemienił swoje Ciało i swoją Krew w Chleb i Wino, dla naszego odkupienia.
W całym kraju odbędą się liczne procesje, w których uroczyście niesiona będzie Monstrancja do czterech ołtarzy, a przy każdym z nich będzie odczytywana jedna Ewangelia i po nich nastąpią modły.
Kiedyś, gdy jeszcze miałam zdrowe nogi, brałam udział w takich procesjach,dzisiaj mogę tylko gorąco się pomodlić, przepraszając Boga za wszystkie moje niedociągnięcia, które się pojawiały.
Może ktoś uzna, ze jest to za mało, ale ważne jest to, aby ten dzień przeżyć w skupieniu i w rozmyślaniu.
A tych mam bardzo wiele, zwłaszcza teraz, gdy coraz trudniej odróżnić jest prawdziwą wiarę od bałwochwalstwa.

I jeszcze słowo o moim kolanku. Wczoraj wzięłam już trzecią blokadę w to kolanko i…… bolało mnie ono potem tak bardzo, że ledwie do domu doszłam.
Zresztą dokuczało mi i potem, aż do późnej nocy, nawet podejrzewałam, że będzie jakaś wielka ulewa, widać taka jest jego reakcja na ten lek. Ale pan doktor powiedział, że mam być dobrej myśli, więc jestem.
W każdym bądź razie na pewno w najbliższym czasie na żadną operację się nie wybieram, zwłaszcza po ostatnich kłopotach pooperacyjnych mojej znajomej.

No to życzę przyjemnego świętowania i leniuchowania, a może nie koniecznie leniuchowania? Pogoda fajnym spacerkom, a nawet i rowerowym wyprawom w nieznane wyraźnie służy.