HURRRA Dzisiaj SOBOTA !!!!
a ja mam plana, jak mawiał Kiepski.
Muszę tylko znów zaczarować pogodę, bo dzisiaj mam zamiar pojechać znów na dwa najbliższe dni do Modlnicy.
Tym bardziej, że znów jest okazja niebywała, jutro są urodziny Jacka.
Pewnie już dzisiaj będziemy je obchodzić na pięknym tarasie, może przy grillu, może przy l sushi, kto wie, ale będzie na pewno wesoło i uroczyście.
Tym razem żadnego tortu nie robię, pomyślę o innym prezencie, dobrym dla każdego mężczyzny,
Trochę co prawda jeszcze jest ponuro, chmurki po niebie sobie płyną, ale to nie dziwota, po wczorajszej burzy i ulewie…..
Dobrze, że na czas wróciłam wczoraj do domu, bo prawie niedługo zerwała się ogromna wichura. Drzewa, te w ogródku na tyłach domu aż schylały się do ziemi, szarpane gwałtownymi podmuchami wiatru i wielkiej ulewy, a ściana deszczu za oknem okrywała świat mokrą mgłą.
Patrzyłam na to z pewnym przerażeniem, potęgowanym jeszcze grzmotami dochodzącymi zza okna.
Na szczęście nie trwało to długo, wiatr w końcu ucichł, burza odeszła, tylko jeszcze deszcz szumiał przez pewien czas,
Ale to było wczoraj……….. na szczęście dzisiaj niebo już nieco się wypogadza, chmurki odpływają i słonko usiłuje na nieboskłonie zapanować.
Świeć, świeć nam dzisiaj pięknie słoneczko, to musi być przecież piękna sobota.
Wczoraj obchodziliśmy Dzień Ojca
Wspominałam z łezką w oku mojego wspaniałego Tatę, który odszedł stanowczo za wcześnie, miałam wtedy tylko 24 lata, moja Mama już dawno wtedy nie żyła.
Jakim był Ojcem: wspaniałym, oddanym, bardzo rodzinie, a przede wszystkim swoim dzieciom. Gdy moje starsze rodzeństwo już się usamodzielniło, ja wciąż byłam jeszcze nastolatką, wciąż dla Taty pozostawałam małą Ewunią, o którą szczególnie trzeba było zadbać. No bo kto, jak nie Tata zapewniał mi szczęśliwe dni lat chmurnych i durnych, lat młodzieżowego buntu?
Tata był wymagający, ale bardzo przy tym hojny we wszelakich potrzebnych mi sytuacjach Nigdy nie zapomnę, gdy pożyczył mi pieniądze, abym sobie kupiła wymarzona białe futerko, które mu miałam w ratach spłacać, ale w końcu cały ten dług został umorzony, cały Tata.
Był obecny w moim życiu na codzień, mimo, że był człowiekiem okropnie zapracowanym, Tata uwielbiał wprost pracować i nie wyobrażał sobie dnia, gdyby nie mógł iść do swoich pacjentów. Nawet w tych ostatnich godzinach swojego życia, martwił się, czy lekarz z Komisji Lekarskiej da mu pozwolenie na podjęcie dalszej pracy po przebytym zawale serca. Niestety, 2 godziny później Tatuś już nie żył.
Tata uczył mnie życia, nie tylko pokazywał mi piękny świat przyrody, architektury, ale uczył mnie życia, uczył, jak żyć, aby kiedyś zasłużyć sobie na imię dobrego człowieka. Dlatego tyle ważnych przesłań od Niego otrzymałam i staram się je pamiętać, przestrzegać.
Pomału zbliżam się do wieku, w którym odszedł mój Tatuś, nie chcę jeszcze odchodzić z tego świata, bo mam poczucie, że jeszcze mogę wiele dla innych zrobić, że jestem wciąż potrzebna. Mój Tata też miał takie przeświadczenie, ale niestety nie dbał o swoje zdrowie, ciągłe stresy, papierosy, nieodpowiednie odżywianie, które było mu potrzebne, tym bardziej, że chorował na cukrzycę i to w bardzo zaawansowanym stanie.
No i coś jeszcze, co niestety jest i moją przywarą – papierosy. Niestety obydwoje moi Rodzice palili. Co prawda Tata zawsze minie przestrzegał: nie pal, bo ty masz konstrukcję swojej Mamy, która zmarła na raka (przez papierosy?), ale niestety w tym przypadku nie potrafił dał mi dobrego przykładu.
Wszak każdy IDOL, jakieś wady musi przecież posiadać 🙂 Dobrze, że to była tylko właściwie Jego jedyna wielka wada.
Ja tu pisze i pisze, a tym czasem słonko coraz bardziej na niebie się rozgaszcza.
Czyli jednak zapowiada się nam śliczny weekend.
No to życzę przyjemnego odpoczynku i sporo pozytywnych, ba, nawet radosnych godzin.
Szczególnie dzieciaczkom, które rozpoczęły właśnie upragnione i zasłużone wakacje.
NIECH ŻYJĄ WAKACJE, NIECH ŻYJE POLE I LAS
I NIEBO I SŁOŃCE, WOLNY SWOBODNY CZAS

