Ktoś wczoraj napisał mi w komentarzu, że lubi czytać mój blog, pod warunkiem, że nie wspominam w nim o polityce.
Może i ma rację? Życie nie składa się głównie z polityki, a ta ostatnio zresztą robi się coraz bardziej brutalniejsza, wręcz beznadziejna.
Zaczyna mnie to mierzić, bo ile razy to samo można wpisywać?
Więc dzisiaj napisze coś o „normalnym” życiu.
Rozmawiałam wczoraj na Skype z koleżanką, która jest w nieformalnym związku z mężczyzną. Dziwny to związek, ni to przyjaźń, ni to kochanie, są razem, a jednak osobno…..
Chyba obydwoje są zmęczeni taką sytuacją, ale…… nie potrafią ze sobą być i nie potrafią być bez siebie, coś jednak ich do siebie ciągnie…..
Pytała mnie, co jej radzę….Nie wiem, sama nie wiem. Czasami samotność wcale nie jest taka zła (wiem cos na ten temat), czasami ona doskwiera, ale w sumie do wszystkiego można się przyzwyczaić.
Dziwne czasami bywają relacje pomiędzy kobietami a mężczyznami.
Gdy są młodzi, wydaje im się, że świat zawojują, że uda im się pokonać wszystkie trudności, że im się wszystko uda w życiu przeprowadzić bez żadnych większych trudności.
No bo powiedzcie sami, mało jest teraz takich osób, którzy z zimnym wyrachowaniem w związki małżeńskie wstępują.
Dawniej to i owszem, tak bywało, to często rodzice decydowali, z kim ich dziecko ma spędzić resztę życia. Na nic były sprzeciwy, tak musiało być, żeby zapewnić możliwość przedłużenia rodu i utrzymania majątków ziemskich.
A teraz?
Każda kobieta marzy o wielkiej miłości, prawdziwej idylli, uwieńczonej białą suknią i obrączką założoną w kościele.
Potem huczne wesele i ….żyli długo i…no właśnie, nie zawsze szczęśliwie, bo dopada ich szara rzeczywistość, która potrafi czasami na tyle być groźna, że brutalnie zabija wszystkie pokładane nadzieje.
Pewnie, że tak nie musi być, znam naprawdę udane i szczęśliwe małżeństwa, oparte na miłości, mimo już upływających wspólnie przeżytych lat.
I tego życzę wszystkim parom, zarówno tym, którzy dopiero co wstępują w małżeńskie związki, jak i tym, którzy w nim trwają już od wielu lat.
A czego życzę tej mojej wczorajszej koleżance ze Skype? Wytrwania w swoich ideach, nie można dawać się złamać żadnym złudzeniom, że coś się zmieni, skoro sami do takich zmian nie jesteśmy gotowi. W każdym związku potrzebna jest tolerancja, ale i ona ma pewne swoje granice, a zresztą nie może dotyczyć tylko jednej osoby. Żeby być szczęśliwym z tą drugą osobą, trzeba samemu z siebie dawać, a nie nastawiać się tylko na branie.
No i też trzeba dostrzegać to, że mimo, że jest to ktoś bliski, ale jednak jest całkiem inną osobą, niż ja sama, ma swoje wyobrażenie świata, swoje poglądy, które należy szanować. Inaczej taki związek nie ma sensu istnienia.
W Parku rzeczywiscie coś zaczynają zmieniać, a widzę to dokładnie po………..usuwaniu z gry Pokemonów pokestopów, które są koło mnie.
Wczoraj usunęli jeden, dzisiaj już usunęli następny………. teraz już w domu nie będę sobie mogła pokemonów łapać i nie będę sobie mogła kulek ładować. Ale zrobili mi na złość!!!!!
Wstał dzisiaj kolejny piękny i słoneczny dzień. Nawet temperatura skoczyła wysoko do góry, szkoda, że tak przez cały weekend nie było.
No i dotrzymałam obietnicy………żadnej polityki! Dało się? …dało.
Ale wcale nie utrzymuję, że tak będzie zawsze, kiedyś znów nie wytrzymam, znów mnie poniesie…….
Wspaniałego dnia












