same rocznice

 

 

 

Teraz przez kilka dni będą same rocznice. Wczoraj była 37 rocznica podpisania Porozumienia sierpniowego pomiędzy NSZ Solidarność i ówczesnym rządem. No i oczywiście wybuchła awantura, która Solidarność jest bardziej prawdziwsza, którzy przywódcy są ważniejsi,  czy ta Solidarność  z 1980 roku, czy obecna.
Oczywiście, że wszyscy wiemy, że faktycznym przywódcą Solidarności 80 był Lech Kaczyński, a nie jakiś tam robotnik – elektryk Wałęsa. To Kaczyńskiemu należą się wszelakie splendory, bo przecież nie  na darmo przez ten płot (nie) skakał. A kto wie, może nawet Komitet Sztokholmski odbierze niesłusznie ofiarowaną Pokojową Nagrodę Nobla Lechowi Wałęsie, przecież mu się  ona nie należy, on był tylko Bolkiem, a otrzyma ją pośmiertnie Lech Kaczyński Oczywiście w jego imieniu odbierze ten zaszczytny medal jego brat- bliźniak, lustrzane odbicie, czyli Jarosław. Niech świat wreszcie zobaczy, jak wygląda oblicze prawdziwego bohatera, który co prawda w stanie wojennym siedział pod łóżkiem, ale teraz nagle zdobył się na niebywałą wręcz odwagę i z całym światem szabelką wojuje.
I to  na tyle o Solidarności mam do powiedzenia. Resztę pozostawię milczeniem.

Dzisiaj obchodzimy 78 rocznicę napasci hitlerowców na Polskę. Jednemu malarzowi, konusowi, wydawało się, że może sobie siłą  podporządkować cały świat i przeciwko sąsiadom – Polsce  najpierw swoje zbrojne ramię wyciągnął, potem siłą rozpędu chciał iść dalej, ale wreszcie mu nosa utarli. Bardzo trudny to dla nas był czas, byliśmy słabo uzbrojeni, właściwie to można powiedzieć, że nasze wojsko było słabe, bez pomysłu, bez strategii, ale Polacy byli waleczni, dzielnie stanęli do tej nierównej walki. Do tego nie mieliśmy żadnych sojuszników, którzy chcieliby nam pomóc, dlatego pierwsze lata wojny były dla nas przegranymi. Dopiero gdy pycha Hitlera urosła na tyle, że sięgnął po inne landy, które  jak wydawało mu się, jemu się należały, losy Polski zaczęły nabierać całkiem innego wymiaru, już mieliśmy z kim przeciwko hitlerowskiej przemocy walczyć. Trwało ta długie 6 lat, ale wreszcie nasz kraj pozostał wolny. Właściwie prawie, że wolny, bo niestety znów nie mieliśmy odpowiednich sojuszy, które wybroniłyby nasz kraj przed wschodnim  zniewoleniem, które zapewniły by nam suwerenność. Zresztą w podobnej sytuacji były tez i inne małe,  słabe politycznie kraje, które również poznały, co oznacza pozorna wolność, a w sumie podporządkowanie się obcemu mocarstwu.
No ale potem nadeszły czasy Solidarności i….. ale o tym już pisałam powyżej.
Powstaje pytanie : czy historia czegokolwiek nas nauczyła?
Raczej nie bardzo potrafimy wyciągać wnioski na dłuższy czas, entuzjazm tkwi w nas bardzo i krótko i znów nadszedł ktoś, kto nami koniecznie chce dyrygować, który nam mówi co dla nas jest dobre, w co mamy wierzyć, jak mamy żyć. I najgorsze w tym jest to, że nie jet to tym razem wróg, tym razem jest to swój, Polak, któremu w głowie roi się władza w wszechświecie. Otacza się, podobnie jak kiedyś niemiecki konus ludźmi biernymi, ale wiernymi, którzy chcą własną pieczeń upiec przy polskim stole i  pod pozorem populistycznych haseł tłumaczą innym, w co mają wierzyć.
78 lat temu taka polityka doprowadziła nas na krawędź wojny, na strach, pożogę, na zniewoleni, czy tym razem smutna historia ma znów się powtórzyć????
Przypominam, że w  latach 30 zeszłego stulecia Hitler też miał dość znaczną liczbę  popierających go  ludzi…..Wtedy też było sporo osób ciemnych, którym łatwo było nieprawdę wmówić…….
No i teraz też nie mamy niestety w świecie sojuszników, dzięki zresztą „wybitnej” polityce ministra Spraw Zagranicznych, pod dyktando pisowskiego GURU.
Niebywałe, jak można tak zrazić do siebie wszystkich tych, którzy kiedyś mogliby pomóc????

Wczoraj była też rocznica śmierci Księżny Diany. Królowa serc miałaby teraz 56 lat, pewnie byłaby wreszcie szczęśliwa, u boku kogoś, kto ją naprawdę kocha.Czytałam specjalne wydanie gazety, w której raz jeszcze przypominane były tamte lata:  ślub tej całkowicie niedobranej pary, a potem kilka lat niedoskonałego małżeństwa. Ślub, który miał być radością, przyniósł smutek i Dianie i Karolowi, który kochał z wzajemnością całkiem inną osobę. To tylko sztywna, dworska etykieta nie pozwoliła połączyć mu się z tą, która naprawdę kochał, unieszczęśliwiając tym i siebie i swoją żonę, poniekąd dzieci, które na pewno widziały brak zrozumienia w małżeństwie rodziców, a także i  i samą Kamilę Parker, która w końcu i tak po wielu latach została żoną Karola.
Czy naprawdę królowa Elżbieta ( a pewnie nie tylko ona, ale i tak zwany królewski ród) nie powinni byli jednak zezwolić na ślub prawdziwie zakochanych, a nie zmuszać  kogoś do spędzania tylu nieszczęśliwych lat u boku osoby, której się nie kochało?? Znów komuś wydawało się, że wie najlepiej, co wypada i co jest najlepsze dla innych, znów ktoś za kogoś zadecydował i nie było od tej decyzji odwołania.

Jutro mam swoje dwie prywatne rocznice, o których więcej napisze w następnym blogu.Wspomnę tylko, że jutro przypada 43 rocznica śmierci mojego Taty, a także pierwsza rocznica mojej przeprowadzki na nowe mieszkanie.
Z tej to okazji w dniu dzisiejszym będę miała kilku gości, mam nadzieję, że będzie miło. O tym tez jutro napiszę.

Dzisiaj przeżyłam chwilę trwogi, przez otwarte drzwi mojego balkonu wleciał do mojej kuchni gołąb i jak gdyby nigdy nic usiadł sobie na mojej kanapie.
Zawsze miałam te balkonowe drzwi otwarte nigdy nic pobnego mi się tu nie zdarzyło, chociaż……
Pamiętam, że wiele, wiele lat temu, gdy mieszkałam jeszcze na Smoleńsk przez otwarte drzwi balkonowe  jakiś  gołąb tez wleciał do kuchni i usiadł na stole..
Wtedy moja siostra dostała histerii i zaczęła mnie wołać : Ewa, Ewa, chodź szybko, popatrz, to chyba przyleciał nasz Tata.
Zbieg okoliczności? Jutro przeciez przypada rocznica Jego smierci….
Przegoniłam gołębia, ale teraz mam wyrzuty sumienia……….
Ale co ja miałabym z nim niby w tej kuchni robić?????

Sobota ponura, chociaz obiecywali słonko.
Spokojniem, dopiero jest godzina 10 ta, moze  potem zaświeci ???…..

A jdnak przyjemnej soboty Wszystkim życzę, a ja idę sobie na zakupy.

Dodaj komentarz