Dzisiaj mam dzień reminiscencyjny.
Po pierwsze dzisiaj znów wypominam mojego Kochanego Tatusia, który odszedł ode mnie i od wszystkich kochanych bardzo przez Niego osób 2 września 1974 roku.
Niedawno pisałam, jak wspaniałym był Tatą, Człowiekiem, Lekarzem, dzisiaj mogę tylko przypominać sobie ból, który wtedy mnie ogarnął, gdy dowiedziałam się, że już nigdy Tatuś do mnie się nie uśmiechnie, nie powie ani słowa. Dosłownie cały mój świat runął i stał się jednym wielkim pobojowiskiem, który potem musiałam mozolnie jakoś odbudować. Musiałam udowodnić mojemu Tacie, że dam radę, że niepotrzebnie się o mnie martwił.
Musiałam szybko się pozbierać, bo akurat w tym samym czasie spadły na mnie dodatkowe obowiązki, ponieważ moja siostra przez prawie cały rok przebywała w różnych szpitalach i musiałam zaopiekować się jej małymi dziećmi, Marcinem i Magdą. I dałam sobie radę !!!
Ale mimo, że minęło już 43 lata od tej tragicznej dla mnie chwili, ból wciąż pozostaje ten sam.
Wczoraj odbył się pogrzeb Grzegorza Miecugowa, bardzo wzruszający i piękny, sporo osób przyszło go pożegnać. Ale najbardziej wzruszający był moment, gdy jego syn, Krzysztof, nad jego grobem powiedział : Cześć Tatuś, do zobaczenia, jak również i wzruszające były słowa Moniki Olejnik : Do zobaczenia po drugiej stronie. Warto wierzyć.
I ja dzisiaj Tobie tez Tatusiu mówię te same słowa : do zobaczenia Tatulku, warto wierzyć, że znów się spotkamy.
Może już całkiem niedługo????
Drugie wspomnie z dnia 2 września dotyczy zeszłego roku, gdy zmieniałam swoje mieszkanie. Ile obaw wtedy było, wydawało mi się, że nie dam rady przyzwyczaić się do nowego mieszkania, do nowego życia. Jakże w wielkim błędzie wtedy byłam……
Jest mi tu świetnie, wręcz doskonale i mam poczucie, że tu mieszkam od zawsze.
I nie tylko kocham swoje małe śliczne i przytulne mieszkanko, ale już przyzwyczaiłam się do mojej okolicy, znam już wszystkie najbardziej potrzebne mi miejsca, jestem prawie zaprzyjaźniona w pobliskich sklepach. Przecież to też wszystko jest bardzo ważne w życiu.No i ważne, że stąd mam wszędzie bliżej, niż ze Smoleńsk, mam o wiele lepszy dostęp do komunikacji miejskiej i wszędzie mogę się łatwo przemieszczać.
Czy tęsknię za mieszkaniem na ul Smoleńsk? Chyba już nie, jakoś specjalnie mnie tam nie ciągnie, chociaż przecież to moja rodzina mieszka w tym mieszkaniu. Owszem, czasami mi się śni, że wracam na stare mieszkanie i w tym moim śnie wcale nie jestem z tego powodu zadowolona, wręcz przeciwnie, bardzo się martwię z tego powodu, zwłaszcza, że często to stare mieszkanie mi się się takie zniszczone, na przykład z dziurami w podłodze…..
Miałaś rację Ulu, że szybko się przyzwyczaję do nowego miejsca, nawet nie wierzyłam, że tak szybko mi się to uda.Nie tylko zresztą Ulka o tym mnie przekonywała, takiego samego zdania był i Maciek i przede wszystkim Magda, która rok temu , własnie 2 września szczególnie się mną zaopiekowała i podtrzymywała mnie na duchu dyrygując całą przeprowadzką. Za to jestem jej ciągle wdzięczna.
Wczoraj miałam gości, przyszła Diana, Monika, Pola, Ksawer, razem świętowaliśmy rok mojego pobytu tu na nowym mieszkaniu.Dostałam od Moniki przecudne mieczyki, od Diany i Ksawera różyczki i nalewkę z czarnego bzu, trzeba było jakoś opić tę okazję, prawda?
Szkoda tylko, że nie było z nami Magdy, bo to przecież Ona rok temu była dla mnie najważniejsza osobą, ona mi pozwoliła mi na łzy, dzisiaj już nie ma śladu po żadnych smutkach, dzisiaj na moich ustach jest uśmiech szczęścia.
Chyba skończył się już letni czas, wieczorem przeszła nad Krakowem burza, dzisiaj jest pochmurnie i zimno. No i znów wczoraj moje kości się nie pomyliły, nogi odmawiały mi posłuszeństwa, kolana rwały, wiedziałam, że jednak deszczowa pora nas czeka.
Miałam dzisiaj w planie wizytę na Cmentarzu Rakowickim, by zapalić świeczkę na grobie Taty, ale niestety troszkę mój brzuszek znów zastrajkował i muszę pozostać w domu. Ale i tutaj mogę się za Niego pomodlić i przede wszystkim o Nim pomyśleć.
Zresztą prawda jest taka, że panicznie nie cierpię cmentarzy, jestem wprost chora, gdy tam muszę iść, a im starsza, im bliższy jest ten moment, że i ja tam będę leżała, tym bardziej większa czuję panikę i strach.
Jak to będzie ? Wszyscy przyjdą mnie pożegnać, po czym sobie pójdą, a ja tam zostanę sama……
No, nie całkiem sama, bo będą przecież moi Najbliżsi, ale….. nie, ta myśl mnie przeraża, wprost poraża.
Dzisiaj sobota, czas relaksu i życzę, by było dzisiaj wiele miłych chwil, szczególnie dla dzieci, bo to ostatnie 2 dni swobody jeszcze tylko przed nimi.
Dobrej soboty 🙂
