jak ja kocham te środy

 

Kocham, bo są pełne róż, serduszek i ciepłych słów dla i od Ulki.
Uleczku, jesiennie już Cię pozdrawiam, bo o lecie chyba musimy już zapomnieć.
Ale nic to, jesień też potrafi czasami być i ciepła i miła, a na pewno bardzo kolorowa, oczywiście  gdy nie pada deszcz i nie ma tych okropnych chmur, które malują nasz świat w odcieniach szarości. Ale każda środa, nawet ta w deszczu skąpana, lub śniegiem sypiąca, jest wesoła i kolorowa, bo pełna jest odcieni róż i pełna naszej Przyjaźni.
I tak już będzie aż do wiosny, gdy wszystko znów wokoło pięknie zakwitnie, a także i od nowa będzie kwitła nasza Przyjaźń.
Serdeczne całuski Ci z Krakowa posyłam Uleczko, wplatam nieśmiało w nie nikłe promyczki słonka, może chociaż u Ciebie w Poznaniu rozbłysną, i  ciągle przypominam, że zaproszenie do mojego pięknego miasta jest zawsze aktualne !!!

Martwię się o Jaśka, syna Magdy, bo wczoraj wylądował w szpitalu z podejrzeniem zapalenia opon mózgowych. Biedny Jaśko, kują go co chwilkę, mierzą temperaturę i „dręczą” nawet w nocy, a dzisiaj prawdopodobnie będzie miał punkcję. Całe szczęście, że może z nim być Magda. Rzeczywiście Szpital Jana Pawła II w Krakowie jest na bardzo wysokim, europejskim poziomie i to pod względem lecznictwa, jak i warunków tam bytowania. Jasiek leży na oddziele  neuroinfekcji, na oddziele dziecięcym, ale jest to całkiem ładna, przestronna sala z łazienką i co najważniejsze dla matki dostawili tam łóżko z pościelą, tak, że w bardzo godziwych warunkach może ze swoim synem tam Magda  całą noc przebywać, nie jak dawniej bywało, na podłodze, czy na niewygodnym krześle, ba, nawet może zamówić w szpitalu dla siebie catering, oczywiście płatny, ale nie musi wychodzić na zewnątrz by coś zjeść, a przecież przebywa tam całą noc, kawałek dnia (drugą połowę dnia pilnuje Jaśka tata Jacek) no i znów wieczorem do niego powraca.
Jasiek jest bardzo, bardzo dzielny, wszystkie badania znosi  z wielkim zrozumieniem, że tak musi być. Mam nadzieję, że szybko uda im się opanować to wstrętne choróbsko.
Co prawda jest początek roku i nauki jeszcze nie za wiele, ale teraz Jasiek przeszedł do siódmej klasy i rozpoczyna kilka nowych przedmiotów, źle, że akurat na początku będzie miał zaległości, ale na pewno szybko je nadrobi, bo to bardzo bystry i mądry chłopak.
Jak bardzo trzeba być czujnym, żeby tak szybko wychwycić chorobę, zanim się rozwinie, szczególnie u dziecka. Przecież ból głowy i wymioty mogły być spowodowane zwyczajną infekcją, tzw grypą żołądkową, ale jednak coś Magdzie się nie spodobało, że ten ból głowy się nasila i natychmiast wczorajposzła z Jaśkiem do lekarza, a tam nakazali szybko udać się do szpitala.
I całe szczęście, bo lekarze uchwycili sam początek choroby i nie pozwolili się jej rozwinąć. Jednak trzeba nieć rękę na pulsie i uważać, bo czasami pozornie błaha choroba może być początkiem niezłych chorobowych kłopotów.

Jak już pisałam, jesień na całkiem dobrze się nam usytuowała, jest nie tylko pochmurnie i czasem deszcz pada, ale jest przede wszystkim całkiem zimno.
A tak niedawno jeszcze narzekaliśmy na upały…

Obie łapki nadal mnie bolą i nie mogę normalnie nimi się posługiwać, mam  uczucie, że są takie poprzetrącane. Widocznie przy upadku tak nieszczęśliwie uderzyłam obydwoma łokciami o twardy chłodnik, że podrażniłam nerwy, które od łokcia prowadzą do dłoni, niby jest lekka poprawa, ale wciąż ręce są takie „nie moje”. Najgorzej, że nie mogę nic dźwigać, a tu muszę porządne zakupy zrobić.
Oj przydałby mi się taki wózek na zakupy teraz, przydał……Ha, ha, a może jakiś fajny umyślny, który by te zakupy do domu przytargał, tylko gdzie takiego szukać????

Przyjemnej środy życzę, niech to zimno nie zmrozi Waszych uczuć, Waszej radości, Waszych uśmiechów. Co prawda do wiosny jeszcze bardzo daleko, ale przecież nasz kraj  słynie ze złotej polskiej  jesieni, no to czekamy na to słonko i cieplejsze podmuchy wiatrów.