Zawsze na mnie działa deprymująco. Już nie mówiąc o bólach, które mnie podczas deszczu nękają, nie będę się powtarzać, już wczoraj o tych moich bolączkach pisałam, zresztą i tak znów mam niedospaną z powodu dolegliwości rak i nóg noc.
Nic to, dwie kawy może na nogi mnie postawią, środki przeciwbólowe nieco ból ukoją, ale złego nastroju nikt i nic nie jest w stanie mi poprawić, niestety.
Ale nie o moich nastrojach chcę pisać.
Kiedyś koleżanka, która również podobnie jak ja cierpi na zwyrodnieniowe bóle kolana poleciła mi lekarstwo, które zapisał jej chirurg. Są to saszetki przeciwbólowe Reviflexin:
Co prawda jestem bardzo sceptycznie nastawiona do tych wszystkich medycznych „rewelacji”, bo gdy raz natura już coś zepsuje, raczej jest to nie do odtworzenia, ale…. tonący brzytwy się trzyma, czemu nie wypróbować jeszcze i tego leku? Nic w nim niby specjalnego nie ma, trochę, kolagenu, trochę witaminy C…. No to w czym problem?
W cenie. W aptece, w której zamówiłam ten preparat kosztuje on 60 zł ( za 30 saszetek, czyli za miesięczne leczenie, bo pije się tylko jedną saszetkę dziennie).
Ale Basia (ta koleżanka własnie) kupiła ten lek w swojej aptece o 30 zł taniej. Obiecała, że się popyta w tej aptece u siebie i rzeczywiście kupiła m ten lek o połowę taniej.Trochę w tej „mojej” aptece byli niezadowoleni, że najpierw zamawiam towar, a potem go odmawiam, ale przecież nikt nie może mnie zmusić, abym dwukrotnie przepłaciła za ten lek, prawda? Przecież za tę samą cenę mam teraz zapewnione dwumiesięczne, a nie miesięczne leczenie. Ale zastanawiam się, skąd są tak niesamowicie duże różnice w cenach leków? Czyli są apteki ekskluzywne, dla bogaczy i bieda – apteki, dla plebsu ( ludzi gorszego sortu???). Rozumiałabym różnicę 10 złotowa nawet, ale dwukrotne przebicie???? nie mieści mi się to w głowie.
Deszcz nadal pada, humor mam coraz gorszy mimo wypitych dwóch kaw, o Nimesilu nie wspomniawszy, czyli jest….. no dobra, O.K., niech będzie.
Zawsze mogłoby być jeszcze gorzej prawda?
Ale wena do pisania mojego blogu zbliżyła się do zera, więc tylko spokoju na wtorek wypada mi życzyć.

