Właściwie to o niczym.
Cholewka, straciłam ostatnio wenę do pisania.
Albo nic ciekawego się nie dzieje, albo….
No dobra, o oszustwie więc napisze. O oszustwie, którego doznałam od Orangu.
Kilka dni temu przemiły skądinąd młody człowiek zadzwonił do mnie w celu przedłużenia internetu mobilnego.
No i….chwycił mnie. Naobiecywał, naobiecywał, ale prawda okazała się całkiem inna. Niby miano mi przyznać aż 100 GB (???), dostałam tylko ….10, więc nawet mniej, niż ostatnio miałam. Co prawda telefonowałam do firmy i pani, miła skądinąd (sami mili tam przecież pracują) poinformowała mnie, że jeszcze (wtedy, czyli w dniu popisania umowy) nowy program nie wszedł, ale skoro obiecali mi te 100 GB to pewnie je będę miała, więc nie ważne jest to co pisze na umowie. Oczywiście bzdura, ważne jest to własnie, co jest podpisane, a nie obiecane na słowo.
Miałam mieć 14 dni na możliwość rozwiązania tej umowy, nieprawda, już po 2 dniach nową usługę mi włączyli, wcale nie czekali te dwa tygodnie.
I co dalej? Ano nic, właściwie mi ten mobilny internet do szczęścia nie jest potrzebnym, bo mam i w domu i w pracy i w komórce dostęp do netu, ale z tej usługi jeszcze ktoś korzysta i nie chcę jej tego kogoś pozbawiać (ot, takie moje ciche zobowiązanie), więc już interweniować nie będę, niech zostanie jak jest.
Dobre jest w tej całej sprawie to, że dostałam ruter, z którego będę mogła korzystać w miejscach, gdzie nie mam dostępu do WiFi. Czasami tak bywa, że jest się nagle w miejscu bez zasięgu (na przykład kiedyś, gdy byłam w szpitalu korzystałam z netu z telefonu i tych dodatkowych minut z internetu mobilnego), teraz w takiej sytuacji będę miała ułatwiony taki dostęp, będzie szybszy niż dotąd z telefonu go czerpałam.
Ale obym nie musiała z niego korzystać. Pozostawiam minuty tajemniczej osobie X 🙂
Nic innego i specjalnego się nie dzieje, ot nadszedł czas zupełnie nieprzyjemnej jesieni.
Dzisiaj w nocy „moi” powracają z wakacji w ciepłych krajach, spotkanie z zimną rzeczywistością na pewno nie będzie dla nich przyjemne.
Ale wszystko kiedyś się kończy i to dobre i to złe, taka jest kolej rzeczy.
A co porabiam długim i już szybko zapadającym zmrokiem?
Ano fermię sobie w tym swoim Wiejskim życiu, coraz bardziej urozmaicone dostaję tam zadania, coraz trudniejsze i co jakiś czas muszę coś dokupować, ostatnio kupiłam dziwne zwierzę Alpaka, które daje mi ciepłą wełnę (no nie mi, bo szybko ją zbywam, wg. zamówienia, które do mnie wpływa), dokupiłam też jelenia, bo jest spore zapotrzebowanie na dziczyznę, zastanawiam się nad zakupem….wielbłąda. Mówię Wam, takie fajne są tam te zwierzątka, a jakie zabawne minki robią, można się i zabawić i pośmiać zarazem.
Może to dziecinne, ale coś zrobić trzeba, zwłaszcza że ostatnio są beznadziejne telewizyjne programy i prócz moich ulubionych seriali właściwie nic innego nie oglądam. Czasami na Ipli powracam do Rodziny zastępczej, co prawda znam już wszystkie odcinki prawie na pamięć, ale to jest tak sympatyczna rodzinka, że zawsze miło z nią się spędza czas.
A ponieważ pogoda jest do niczego ofiarowuję Wszystkim dzisiaj piękną różę na poprawienie humoru.Róża i kawa zawsze humor poprawia, więc tę różę Wam pozostawiam a sama idę zrobić sobie następną kawkę. Wypiję ją za Wasze zdrowie.
Przyjemnej soboty
